Dlaczego nadszedł czas, aby przestać nazywać ludzi „schizofrenią” i „chorobą dwubiegunową”

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy prezydentury Trumpa nie brakowało obelg - zarówno tych skierowanych pod adresem członków administracji, jak i tych wyrzucanych przez naczelnego wodza i jego sztab. Ale jedna konkretna zniewaga zwróciła ostatnio uwagę dwóch psychiatrów, którzy napisali o niej na blogu w witrynie BMJ .
W lipcu, w niesławnym telefonie do reportera Ryana Lizzy, w lipcu ówczesny dyrektor ds. komunikacji, Anthony Scaramucci, nazwał ówczesnego szefa sztabu Reince'a Priebusa „schizofrenikiem paranoicznym” - używając nazwy uzasadnionego stanu zdrowia psychicznego jako zniewagi skierowanej przeciwko komuś, kto, o ile wiemy, nie ma takiej diagnozy. I chociaż było to bardzo nagłośnione wydarzenie, to tylko jeden z przykładów większego problemu, mówi dr Arash Javanbakht, dyrektor Kliniki Badań nad Stresem, Urazami i Lękami na Wayne State University i jeden z autorów artykułu.
To problem, który jest ewidentny nawet bez opuszczania świata polityki. Po jednej stronie przejścia sam Trump w ostatnich miesiącach nazwał ludzi „szalonymi” i „psychopatami”. Z drugiej strony psychiatrzy debatowali, czy należy kwestionować własne zdrowie psychiczne prezydenta. Przynajmniej jeden psychiatra twierdzi, że terminy takie jak demencja i narcyzm są rozpowszechniane bez dowodów i są niesprawiedliwe dla ludzi, którzy są naprawdę chorzy.
Javanbakht i jego współautor Aislinn Williams, MD, nie byli Tylko ludzie nie zgadzają się z tym, co powiedział Scaramucci w lipcu lub ze sposobem, w jaki zostało to przedstawione w mediach. W swoim poście odwołują się do komentarza Teen Vogue , który również wskazuje „głębokie problemy” związane ze sposobem, w jaki organizacje informacyjne zgłosiły ten telefon, a większość z nich nigdy nie wspomniała, „jak niedopuszczalne i piętnujące jest takie sformułowanie . ”
Około 1% światowej populacji faktycznie ma schizofrenię, zauważają Javanbakht i Williams, a choroba dotyka kilka milionów Amerykanów oraz ich rodzin i przyjaciół. „Są godni szacunku i powinni otrzymać wsparcie, ale wiele czołowych czasopism naszego zawodu i ogólnie mediów milczało w obliczu tego ataku”.
Javanbakht rozmawiał z Zdrowie o swoim blogu i o większym problemie chorób psychicznych wykorzystywanych w tak obraźliwy sposób. „Za każdym razem, gdy diagnoza lekarska jest traktowana jako zniewaga, jest to w zasadzie zniewaga dla całej grupy ludzi, którzy nie są odpowiedzialni za swój stan” - mówi. „Nie obrażałbyś kogoś, mówiąc, że ma cukrzycę, więc dlaczego miałbyś go obrażać mówiąc, że ma schizofrenię?”
Używanie chorób psychicznych jako zniewag może być bezpośrednio szkodliwe dla osób żyjących z tymi schorzeniami, oraz mogą również rozpowszechniać niedokładne wyobrażenia o tym, kim naprawdę są, mówi dr Steven Meyers, profesor psychologii na Uniwersytecie Roosevelta.
Na przykład ludzie mogą używać słowa schizofrenik, aby opisać, jak ktoś może zmieniać stwierdza, podczas gdy rzeczywiste objawy schizofrenii obejmują słabe postrzeganie rzeczywistości, halucynacje i zagubione myślenie.
„Dokładne informacje o objawach zaburzenia mogą prowadzić ludzi do diagnozy i leczenia” - mówi Meyers - „podczas gdy dezinformacja jest bardziej prawdopodobne, że promuje stygmatyzację lub powoduje, że zwalniamy lub marginalizujemy ludzi ”.
Javanbakht i Williams zauważają, że w ostatnich latach wyśmiewanie ludzi z chorobami takimi jak rak stało się społecznie niedopuszczalne, a opinia publiczna -re Kampania medialna zapoczątkowana przez Olimpiadę Specjalną w 2008 r. odniosła nawet sukces w ograniczaniu używania „słowa R”.
„Jako psychiatrzy musimy rozmawiać z naszymi pacjentami i pomagać ludziom zrozumieć, że używanie chorób psychicznych jako pejoratyw jest równie bolesny i niedopuszczalny ”- napisali.
„ Jestem neurobiologiem i nie ma dla mnie różnicy między chorobą mózgu a chorobą jelit lub jakimkolwiek innym obszarem ciało ”- mówi Javanbakht. „Musimy pomóc ludziom widzieć choroby takie jak lęk, depresja, schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa w taki sam sposób, w jaki widzą cukrzycę, nadciśnienie czy chorobę Leśniowskiego-Crohna”.
Zaczyna się od edukacji - mówi. „Wiemy, że 30% ogólnej populacji boryka się z jakąś formą lęku, a 20% z depresją, więc są szanse, że masz członka rodziny lub przyjaciela borykającego się z chorobą psychiczną” - mówi. „Jeśli będziemy mogli porozmawiać otwarcie i dowiedzieć się o tych warunkach, będziemy w stanie rozwinąć empatię i zobaczyć je takimi, jakimi naprawdę są”.
Meyers mówi, że nie ma powszechnej zgody co do tego, co jest obraźliwym użyciem termin związany ze zdrowiem psychicznym i zawsze zależy od kontekstu. „Mówienie, że ktoś ma„ szalony ”pomysł, to nie to samo, co etykietowanie osoby jako paranoidalnego schizofrenika” - mówi. Ale w razie wątpliwości, mówi, ludzie powinni pomyśleć o tym, jak ich przypadkowe użycie pewnych terminów może wpłynąć na innych - a jeśli usłyszą, że te terminy są używane nieprawidłowo, powinni to powiedzieć.
„Obraźliwe słowa, które były powszechnie używane w rozmowach rok lub dwa pokolenia temu, nie pojawiają się tak często, ponieważ rzucają im wyzwanie przyjaciele, członkowie rodziny, społeczności zawodowe i media” - mówi. „Slang i żarty będą nadal występować, ale celem jest stopniowy postęp wynikający z większej świadomości i eliminacji najbardziej obraźliwych lub poważnych nadużyć tych terminów”.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!