To, co najbardziej przeraża mnie w pandemii koronawirusa, to to, co się dzieje po jej zakończeniu

thumbnail for this post


Najczęściej rano budzę się i dokonuję szybkiej oceny fizycznej: czy boli mnie klatka piersiowa? Czy mam gorączkę? Czy moje węzły chłonne są spuchnięte? Mam zapalenie uszu lub oczu?

Nie, nie zadaję sobie tych pytań, ponieważ obawiam się, że mam koronawirusa. Są częścią mojej codziennej rutyny i rzeczywistości jako osoby cierpiącej na dwie choroby autoimmunologiczne. Pierwsza choroba, toczeń, została zdiagnozowana około siedem lat temu. Drugi - znacznie rzadszy stan zwany nawracającym zapaleniem chrząstek, który atakuje chrząstkę w moim ciele od nosa i uszu po żebra - stał się trudniejszy do opanowania od czasu mojej diagnozy w 2017 roku.

Te przewlekłe i nieuleczalne choroby powodują, że mam obniżoną odporność - termin, który często jest używany zamiennie z immunosupresją - ponieważ moje mechanizmy obronne są osłabione i nie działają normalnie. To stawia mnie w większym ryzyku infekcji bakteriami i wirusami. Co gorsza, leki, które biorę, aby walczyć z moimi dolegliwościami, dodatkowo osłabiają mój układ odpornościowy. Wśród nich jest metotreksat, lek do chemioterapii, który celowo tłumi odporność, aby moje własne ciało nie zaatakowało siebie.

My, pacjenci z immunosupresją, jesteśmy teraz w centrum uwagi dzięki epidemii COVID-19. Osoby starsze, pacjenci z rakiem, osoby po przeszczepach narządów i osoby takie jak ja z chorobami autoimmunologicznymi są nieproporcjonalnie dotknięte wirusem. Nie tylko jesteśmy bardziej narażeni na zarażenie, ale także jesteśmy znacznie bardziej narażeni na poważne komplikacje. Mówiąc najprościej, znacznie częściej umieramy z powodu koronawirusa.

W większości przypadków osoby z obniżoną odpornością - około 4% populacji Stanów Zjednoczonych - nie są łatwe do wykrycia. Nie nosimy mundurów, metek ani identyfikatorów, nie zawsze wyglądamy na chorych, a wielu z nas żyje jak ci, którzy nie cierpią. Jestem 35-letnią kobietą, którą często określa się jako „młodą i zdrową”, ale w rzeczywistości mam układ odpornościowy, który nie potrafi odróżnić zdrowych tkanek mojego ciała od niebezpiecznych obcych najeźdźców - takich jak wirusy i bakterie - i w ten sposób tworzą przeciwciała, które atakują i niszczą te zdrowe tkanki.

Oto, jak mój organizm reaguje na typowe choroby: mój mąż przeziębił się i przekazał mi to, co doprowadziło do zapalenia oskrzeli, a następnie chodzenia zapalenie płuc. Wad żołądka, który moja najlepsza przyjaciółka i ja oboje mieliśmy na początku roku, sprawił, że zachorowała na jeden dzień, ale wymiotowała ponad 20 razy, wymagała hospitalizacji z płynami dożylnymi i lekami oraz wyłączyła mnie na tydzień. . Infekcje mijają tygodnie i często zaostrzają moje choroby autoimmunologiczne, co naraża mnie na dalsze komplikacje.

Dlatego zawsze jestem w pogotowiu. Kupowałem mydło, środek do dezynfekcji rąk i chusteczki Clorox, zanim ostygło. Nakłaniam mojego męża do publicznego otwierania mi wszystkich drzwi, nie z powodu potrzeby romansowania, ale dlatego, że nie chcę mieć kontaktu z żadnymi zarazkami. Każda torebka i torba, które posiadam, mają własny środek do dezynfekcji rąk, chusteczki i długopis, więc nie muszę ich używać w restauracjach, sklepach czy gabinetach lekarskich. Zawsze proszę o słomkę, kiedy jadę poza domem, aby moje usta nie dotykały szklanki, którą trzymali inni. Po uścisku dłoni często udaję się do zlewu, zmywając powitanie.

W sezonie grypowym odmawiałem uścisków ze strony przyjaciół, którzy dawali je w obfitości. Jest rzeczą oczywistą, że unikam chorych. Najbliższe mi osoby wiedzą, że mogą mi powiedzieć, kiedy dochodzą do siebie po przeziębieniu, ich dziecko kaszle, a mąż ma gorączkę.

Ale nie mogę powiedzieć, że nie żyję na moich warunkach . Nie martwię się ciągle. Często podróżuję, zarówno do pracy, jak i dla przyjemności. Zanim koronawirus zmienił naszą rzeczywistość, chodziłem na przedstawienia, koncerty i mecze NBA i wszystko mi się podobało. Chcę żyć najpełniej, jak potrafię, zwłaszcza życie, które z powodu moich warunków szacuje się na krótsze niż większość. Ale jestem też ostrożny i mądry na sposoby, które mogę kontrolować, ponieważ wybór bogatego życia jest dobry tylko wtedy, gdy zostało ci życie. Niestety, nie mogę kontrolować tego, jak zachowują się inni, gdy są chorzy.

W pewnym sensie cieszę się, że COVID-19 zwrócił uwagę na osoby takie jak ja z osłabionym układem odpornościowym. Cieszę się, że ludzie rozumieją, że chociaż wiele osób dotkniętych chorobą będzie miało łagodne objawy lub nawet będzie bezobjawowe, wirus zagraża życiu osób, które nie są tak zdrowe. Cieszę się, że ludzie wiedzą, że jeśli są chorzy, powinni poddać się kwarantannie - i że powinni unikać innych ludzi, nie podawać sobie rąk, spotykać się z przyjaciółmi ani wsiadać do samolotu.

Cieszę się że wydarzenia zostały odwołane, aby spłaszczyć krzywą, że maski są zachęcane, że społeczności i firmy zjednoczyły się, aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo podczas kryzysu. Ale rozumiem też, że to rzadki, niezwykły moment w czasie. A z powodu protestów i wezwań do „wyzwolenia Ameryki” z nakazów pozostania w domu ta chwila może się skończyć wcześniej, niż powinna.

Znaczna część przytłaczającej troski i troski o innych, która zakorzeniła się na początku pandemii, została teraz zastąpiona przez zatłoczone plaże, narzekania na pozostawanie w domu i duże skupiska sąsiadów pijących i rozmawiających ze sobą, które widzę na moim wieczorne spacery z psem. Martwię się, że kiedy panika związana z koronawirusem ustąpi, a przestrzenie publiczne zostaną ponownie otwarte, kiedy rząd nie nakazuje ich zamykania ani nie nakłania do dystansowania się, kiedy ludzie przestaną się bać i spojrzą wstecz na kwarantannę i powiedzą: „cóż, to było szalone”, że życie będzie wyglądać tak, jak wyglądało przed uderzeniem koronawirusa.

Ludzie wrócą do pracy chorzy i spotykać się z przyjaciółmi, gdy dochodzą do siebie po grypie, a także na koncert lub wydarzenie sportowe, gdy są pod pogoda, ponieważ „nie są tacy chorzy” lub „chcą wyjść z domu”. Nie będą się tym martwić, ponieważ są zdrowi i najprawdopodobniej wyleczą się z choroby. Zapomną wszystko o tym, co to oznacza w kontekście osób starszych lub osób z obniżoną odpornością - ludzi takich jak ja, którzy mogą się przeziębić, które zawsze staje się czymś więcej niż tylko przeziębieniem.

Kiedy liczba przypadków koronawirusa spada i życie względnie wraca do normy, nie zapominaj o zagrożonych osobach wokół ciebie io tym, co to znaczy być chorym wokół nich. Ponieważ dla wielu z nas strach przed zachorowaniem to nie tylko kwestia koronawirusa; to nasz stały sposób na życie.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

To, co jesz, może naprawdę zranić (lub pomóc!) Twoje migreny

Jeśli chodzi o zapobieganie migrenie, to, co jesz, z pewnością może pomóc - lub …

A thumbnail image

Tofurky to wegański substytut mięsa, który podobno przypomina indyk - ale czy rzeczywiście jest dla ciebie dobry?

Z ptakiem nadziewanym kiełbasą na środku stołu, kolacja na Święto Dziękczynienia …

A thumbnail image

Tokofobia to prawdziwy strach przed porodem - i powstrzymuje niektóre kobiety przed zajściem w ciążę

Kiedy Marisa Kelley Smith miała 12 lat, patrzyła, jak rodzi się jej adoptowany …