Jak to jest zdiagnozować COVID-19 jako pielęgniarkę podróżną

Chociaż większość z nas dokłada wszelkich starań, aby przestrzegać wytycznych dotyczących pozostawania w domu, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa, wciąż są ludzie - lekarze, pielęgniarki i inni niezbędni pracownicy - którzy muszą stawić się w sytuacjach Covid19 narażenie. Czasami to narażenie prowadzi do własnej diagnozy koronawirusa.
Tak właśnie stało się z Claire Dimaculangan, BSN, zarejestrowaną pielęgniarką podróżującą, która była narażona na chorobę i zaraziła się tą chorobą podczas opieki nad pacjentami w szpitalu . Jeśli chodzi o najlepsze praktyki zapobiegania infekcjom COVID-19, personel szpitala, pielęgniarki, lekarze lub inni członkowie personelu idealnie nosiliby okulary, maskę i fartuch dla każdego pacjenta, którego widzieli - ale ponieważ zapasy stały się niewystarczające, trudniej było je umieścić wdrażanie tych najlepszych praktyk. `` Powiedziano ci, że masz używać tych samych masek, nosić tę samą suknię przez cały tydzień, chyba że była zabrudzona '' - mówi Dimaculangan Health.
Dimaculangan mówi, że może wskazać moment, w którym zdała sobie sprawę, że zaraziła się COVID-19 praca z pacjentami po udarze przez dwa tygodnie. „To był czas, kiedy nie każdy pacjent nosił maskę, chyba że kaszel lub podróżował” - mówi. W ostatnim tygodniu rotacji zauważyła pierwsze objawy. To było warte „dwóch tygodni”, zwykłej ekspozycji, to musiało być to, bo kiedy szedłem do domu, nie wychodziłem; jedyne miejsce, do którego chodziłbym, to praca i powrót ”.
Jej choroba zaczęła się od bólu gardła, kataru i bólu głowy. „Dwa dni po tym, jak to się zaczęło, poczułam, że smak i zapach ustąpiły, i pomyślałam, że muszę się sprawdzić” - mówi. Wyniki jej testu potwierdziły diagnozę COVID-19 i natychmiast zaczęła się izolować - wtedy zaczęła się jej niska gorączka i duszność. `` Mam astmę '' - mówi, dodając, że jej zadyszka sprawiała, że czuła się, jakby `` tonęła pod prysznicem ''.
Jako pielęgniarka Dimaculangan znała już kilka technik leczenia stosowanych w leczeniu COVID -19 pacjentów czuje się bardziej komfortowo, więc skierowała swoją wiedzę medyczną, aby sobie pomóc. „W naturalny sposób nie śpię na brzuchu, ale to się nazywa zaimki i to właśnie robiliśmy w szpitalu, więc zacząłem spać na brzuchu” - mówi. Miała również szczęście, że dysponowała sprzętem medycznym do użytku. „Spałam z włączonym pulsoksymetrem” - mówi. „Zwykle hospitalizowaliśmy osoby poniżej 95 roku życia, a tutaj mam 88 lat w domu”.
Ta lektura ją zaniepokoiła, mówi Dimaculangan, ale wahała się przed pójściem do szpitala, więc została na miejscu. „Wciąż powtarzałam:„ Wiesz co, są jeszcze inne rzeczy, które możesz zrobić, aby sobie pomóc ”- mówi, zauważając, że używa swojego inhalatora, bierze Tylenol, bierze dużo płynów i odpoczywa. „Ktoś inny może korzystać z tego łóżka, nie jesteś jeszcze krytyczny”, mówi sobie. Ale o ile mogła się upewnić, że robi wszystko dobrze, Dimaculangan nie mogła pozbyć się wielkiego strachu. „Naprawdę bałem się zasnąć” - mówi. „Bardzo się bałem, że się nie obudzę, bo przestałem oddychać w środku nocy. Tak trudno było oddychać. ”
Kiedy w końcu poczuła się lepiej i mogła wrócić do pracy, Dimaculangan napotkała kolejną przeszkodę. „Przez kilka pierwszych dni poprzedzających mój pierwszy dzień powrotu do pracy prawie powtarzałam sobie, że mam trochę zespołu stresu pourazowego, ponieważ tak bardzo się bałam” - mówi. „Tak bardzo bałem się myśli o pracy i zobaczenia kogoś w takiej samej sytuacji, w jakiej się znajdowałem”.
Dimaculangan opisuje jedno doświadczenie, które miała po powrocie do pracy z krytycznie chorym pacjentem z COVID-19. „Miałam pecha i szczęście, że miałam przechodzącego pacjenta i to ja musiałem trzymać iPada… ponieważ nie mieliśmy gości, więc przy łóżku nie było rodziny” - mówi. „Członkowie rodziny rozmawiają z pacjentem, ale iPad nie trzyma się, więc stoję z nimi w tej rozmowie, odpowiadając na pytania rodziny, podczas gdy oni rozmawiają, i pocieszam się przez dobre 20 do 30 minut. ' Mówi, że to była ogromna odpowiedzialność, ale jedna „naprawdę sprawiła, że byłam tak wdzięczna, że przez to przeszłam, ale tak smutna, że do tego doszło”.
Ogólnie rzecz biorąc, Dimaculangan mówi, że najważniejsza rzecz chce, żeby ludzie wiedzieli, że nadal absolutnie konieczne jest dalsze noszenie masek i praktykowanie dystansu społecznego. „Ilość czasu i wysiłku, aby założyć maskę… to nic w porównaniu z tym, że twoja babcia lub ktoś młodszy zachorował nieumyślnie i wiedząc, że wszystko, co musisz zrobić, to nosić maskę lub dystans społeczny” - mówi. „Naprawdę trzeba nosić maskę, ratować życie - to wszystko”.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!