Tydzień czwarty: Jest tydzień 4 i jestem obolały - ale dumny z siebie

OUUUUUUCH!!!!
To słowo najlepiej opisuje moje doświadczenia z ostatniego tygodnia. Po pierwsze, do początku tygodnia zbliżyłem się ze strachem. Tehera i ja już uzgodniliśmy, że skoro tyle podróżowałam, kiedy wrócę, będę musiała nadrobić stracony czas na siłowni.
Dlatego do poniedziałku podchodzę z ogromnym niepokojem. Ale jestem też dziwnie podekscytowany, że w końcu wszystko ruszyło z jakąś regularnością, jeśli chodzi o mój reżim. Człowieku, mam funty do stracenia i rzeźbienia, żeby zobaczyć.
Od razu wpadłem w kłopoty. Pomimo starań, aby zachować bezpieczeństwo, planując trening na 19:30, południowe ostrzeżenie od mojego szefa, że „to będzie późna noc”, gdy próbujemy wysłać nasz rocznicowy numer do prasy, gwarantuje, że każda próba z mojej strony chodzenia poza biurem o 7:00 prawdopodobnie się nie wydarzy.
Moja praca byłaby prawdopodobnie zrozumiana, ale postrzegana jako nieodpowiednia, biorąc pod uwagę zbliżającą się presję związaną z terminami. Krótki tekst do Tehery, aby powiadomić ją o wynikach ćwiczeń zaplanowanych na pozostałe dni robocze tygodnia.
Cóż, jestem dumny, że to zrobiłem. I przeżyłem, żeby opowiedzieć tę historię. Aby uniknąć konfliktów czasowych, wszystkie treningi na tydzień były zaplanowane na wczesny poranek, przed pracą. Czy wspomniałem, że przechodziliśmy w tym czasie przez falę upałów, podczas której od samego oddechu się pocisz? Ale błądzę.
Oto byłem, zagłębiając się w bezlitosne ćwiczenie (Tehera to bestia), kiedy moje ciało nie rozciągało się, nie rzucało ani nie ciągnęło w ten sposób od lat, sprawiło, że poczułem się tak, jakby każdy centymetr mojego ciała miał faktycznie został uszkodzony. Byłem obolały, szalony, sfrustrowany, zmęczony - nawet najmniejszy wysiłek sprawiał, że pociłem się i byłem zmęczony.
Ale czułem też poczucie spełnienia z każdym późniejszym ukłuciem bólu i sztywności, ponieważ zapewniło mnie, że naprawdę ROBIĘ COŚ, co przyniesie mi rezultaty. I robiłam coś DLA MNIE.
Ten dyskomfort sprawił, że byłam również bardzo świadoma tego, co jem (uniesienie rąk bolało!) - i czego nie chciałam jeść, aby opóźnić postęp, jaki poczyniłam. w ciągu tygodnia. Nie mam pojęcia, czy w tym tygodniu straciłem jakieś kilogramy (nie chcę się ważyć), ale wiem, że zobowiązałem się do zrobienia czegoś, co było niezwykle trudne - i jestem z siebie dumny, że wstawałem każdego ranka i podążałem za nim.
Pod koniec tygodni jestem wyczerpany i naprawdę obolały. Ale w dziwny sposób nie mogę się doczekać, aby znów go podnieść za kilka dni (nawet Tehera czuje, że potrzebuję przerwy po maratonie treningowym), ponieważ z każdą sesją wiem, że mój opór będzie lepszy i silniejszy. Cóż, w każdym razie to właśnie mówię.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!