Tydzień 2: biegaj i ucz się

Nadszedł tydzień 2, a ja żyję i naprawdę zaczynam się bawić! Miło jest móc to wpisać. To znaczy, pierwszy tydzień jest zawsze łatwy, prawda? Moje było. Byłem podekscytowany i miałem ducha „dam radę”.
Jednak w tym tygodniu miałem pytanie „Czy naprawdę myślisz, że możesz to zrobić?” Pytanie przebiega mi przez głowę - co mnie wkurza, ponieważ tak nie lubię tego z niczym innym. Mam czworo dzieci, własną firmę i to pytanie nigdy nie przychodzi mi do głowy. Ale bieg na 10 km zawsze był górką, na którą bałem się wejść. Na szczęście zdecydowałem się to zrobić z grupą dziewczyn; bycie częścią grupy to świetny motywator!
Co więcej, w tym tygodniu zdecydowaliśmy się działać jako grupa. Wszyscy postępują zgodnie z planem treningowym Zdrowie (tak przy okazji, posiadanie go jest niezbędne - codzienne skreślanie jest coś bardzo satysfakcjonującego) i poza kilkoma trudnościami z planowaniem (pięć kobiet, 14 dzieci - jest ciężko), było wspaniale.
Czwartek był naszym dniem, w którym przebiegliśmy dwie mile w tempie wyścigowym. Znałem swoje „miejsce” - nie jestem ani najszybszym, ani najwolniejszym biegaczem w grupie - ale to nie znaczy, że było mi z tym dobrze! Skończyło się na tym, że biegałem cały czas, upewniając się, że wyprzedziłem moje wolniej biegające dziewczyny, a nawet z (lub tuż za) najszybszą dziewczyną. Byłem później wyczerpany, ale czułem się całkiem dobrze ze sobą i skończyłem w lepszym tempie, niż się spodziewałem.
Czy wspomniałem, że jestem super-konkurencyjny? Z tego powodu trudno mi dokładnie przestrzegać planu treningowego - to znaczy, jeśli harmonogram mówi, żebym biec w wolnym tempie, ale biegam i daję z siebie wszystko, co mam. Szybciej się poprawię, prawda? Nie.
W tym tygodniu spędziłem trzy z czterech dni z rzędu. We wtorek, myśląc „więcej znaczy więcej”, biegałem dość ciężko, co przygotowało mnie na naprawdę ciężki okres podczas mojego środowego biegu. Później moja dziewczyna, maratończyka, wytłumaczyła mi, przypominając mi, że harmonogram istnieje z jakiegoś powodu i jeśli będę go przestrzegać, będę w stanie łatwo pokonać 10 km. Następnie dodała, że w czwartek poradziłabym sobie jeszcze lepiej, gdybym we wtorkowy przebiegła we właściwy sposób - ach!
Trzeci tydzień dobiega końca i nie mogę uwierzyć, że jestem już tak daleko. Niedziela Przebiegłem cztery mile w „spokojnym tempie” i był to najdłuższy, jaki kiedykolwiek przebiegłem. Mając pięć mil do wykorzystania w nadchodzącą niedzielę, mam w głowie, że jeśli będę mógł to zrobić, będę w stanie wystartować w wyścigu - w końcu brakuje mi tylko jednej mili do 10 km. Jedna mila. Każdy może zrobić jedną milę, prawda?
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!