Ilustracje tego artysty z Instagrama dotyczące życia i zdrowia psychicznego pomogą Ci poczuć się „normalnie”

Ilustratorka Mari Andrew czerpie z własnych emocji i doświadczeń, aby przedstawić złożoność życia, która dotyka nas wszystkich - od smutku i samotności po uzdrowienie i nową miłość. W ciągu trzech lat jej szczere rysunki przyciągnęły prawie 800 000 obserwujących na Instagramie. Tutaj 31-latka opowiada o odkryciu akwareli (w wieku 28 lat), jej wyzdrowieniu z przerażającej choroby autoimmunologicznej oraz o tym, co ma nadzieję przekazać poprzez swoją pracę.
Przeżywałem bardzo brutalne rozstanie, śmierć mojego ojca i kilka problemów zdrowotnych, ale tak naprawdę to, przez co przechodziłam, to izolacja i niezadowolenie. Kiedy jesteś na dnie, widzisz swoje życie bardzo wyraźnie. Naprawdę zdałem sobie sprawę, że nie jestem nieśmiertelny i że tak wiele chciałem zrobić - w tym napisać książkę! Zrobiłem długą listę rzeczy, które chciałem zrobić (mój własny mały projekt szczęścia), a jedną z tych wielu rzeczy było bardziej malowanie akwarelami. Zawsze uważałem to za kojące. Kupiłem więc akwarele za 3 dolary i stół i postanowiłem uczynić z tego codzienną praktykę. To był trudny okres w moim życiu, ale także pełen możliwości, zachwytu i świeżej energii.
Tak bardzo chciałem stworzyć szczęście, że nie potrzebowałem dodatkowej motywacji! Myślę, że to jest piękno przebywania w ciemnym miejscu; nieustannie chwytasz się gwiazd. Teraz, gdy jestem w całkiem niezłym miejscu w życiu, nie jestem tak zdesperowany, by czerpać radość, więc jestem nieco mniej zmotywowany do jej poszukiwania. Właściwie umieściłem w kalendarzu przypomnienia, takie jak „Idź do nowego muzeum w tym tygodniu” lub „Zajrzyj na lekcje portugalskiego”. Jeśli tego nie zapiszę, łatwo będzie pozwolić życiu toczyć się i nie być tak samoinicjującym się.
Kiedy byłem w Hiszpanii, kończąc moją książkę, zdiagnozowano u mnie zespół Guillain-Barre , niezwykle rzadka i agresywna choroba autoimmunologiczna, która może sparaliżować cały organizm. To było całkowicie przypadkowe i naprawdę pojawiło się znikąd. Nie trzeba dodawać, że utrata ruchomości w nogach i rękach w ciągu dwóch dni była przerażająca. To był przerażający czas w życiu, w którym zbliżyłem się do cierpienia, z którym tak wielu ludzi żyje na stałe. Świat nie jest stworzony z myślą o osobach niepełnosprawnych, a brak dostępności sprawił, że podczas rekonwalescencji czułam się jeszcze bardziej odizolowana i załamana.
Nie wiem, czy sztuka naprawdę pomogła mi (taniec był lepszy uzdrowiciel!), ale szczerze czuję się błogosławiony, że mam teraz więcej doświadczeń do wyrażenia. Wydaje mi się, że zanim zachorowałem, dużo wiedziałem o ludzkich doświadczeniach i kilku uniwersalnych doświadczeniach, ale problemy zdrowotne z pewnością wywołały we mnie wiele nowych uczuć. Nigdy nie chciałbym przechodzić przez to, przez co przeszedłem, ale myślę, że dało mi to nowe narzędzie do odnoszenia się do ludzi i nową moc uzdrawiania ludzi.
To traumatyczne. Czytałem, że definicja traumy to wszystko, co dzieje się z tobą bez twojej zgody. Czuję to. Jestem przez to głęboko zraniony. Myślę, że będę potrzebował terapii przez całe życie, aby w pełni to przetworzyć. Jak każdy uraz, myślę o tym nieustannie. Dużo o tym rozmawiam z mamą - która przyjechała do szpitala, żeby być ze mną - i odtwarzam wiele z tych okropnych chwil. Tak trudno to komukolwiek wyjaśnić; Jestem wdzięczny, że moja mama była tam, żeby się ze mną tym podzielić, bo inaczej myślę, że byłoby to przytłaczająco izolujące. Jestem na terapii i będę nadal służył jako środek leczniczy!
Rysowanie każdego dnia naprawdę wzmocniło moje kreatywne mięśnie, więc teraz pomysły przychodzą mi do głowy podczas rozmów, spacerów lub snu! Wiem, że to brzmi dziwnie, ale wierzę, że idee wirują w eterze i będą „odwiedzać” artystów i twórców, o których wiedzą, że są najbardziej wiarygodni w ich realizacji. Ponieważ codziennie rysuję i piszę, myślę, że pomysły wiedzą, jak często klepać mnie po ramieniu, ponieważ wiedzą, że przeleję je na papier. Jestem wiernym przyjacielem pomysłów.
Znam różnicę między sztuką, którą można się dzielić, a sztuką, którą można zachować dla siebie. Nie tworzę grafiki o czymkolwiek, czego wcześniej nie przerobiłem; po to jest mój dziennik. Tak więc, zanim go przetworzę, czuję się stosunkowo oderwany. Nie udostępniam pracy publicznie, aby uzyskać poradę lub uzdrowić; Wystawiam się tam, aby stworzyć przestrzeń dla ludzi, którzy mogą czuć się samotni we własnych doświadczeniach, aby wiedzieć, że są „normalni”, a nie sami.
Rysowanie to jedna z czynności, którą lubię wykonywać każdego dnia wiele innych czynności, które lubię wykonywać każdego dnia. Zachęcam każdego do zrobienia wszystkiego, co przyniesie ich dzień trochę więcej słońca i szczęścia. Życie polega na odkrywaniu, eksperymentowaniu i poszukiwaniu radości, i tak właśnie w moim życiu pojawił się rysunek. Mam nadzieję, że w życiu znajdę o wiele więcej rzeczy, które sprawią mi radość! Nadal nie jestem pewien, jaka będzie moja kariera, i nie mogę się doczekać, aby się o tym dowiedzieć.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!