„Kwarantanna 15” to coś, z czego ludzie żartują, ale jako kobieta z zaburzeniami odżywiania panikuję

thumbnail for this post


W zeszłym miesiącu otrzymałem radosnego e-maila od rzecznika prasowego z pytaniem, czy byłbym zainteresowany omówieniem nowego „zabawnego” kalkulatora, który mierzy „jaką wagę można przytyć” podczas poddawania się kwarantannie. E-mail ostrzegał, że warunki kwarantanny mogą prowadzić do szokującego przyrostu masy ciała o 10 funtów lub więcej, zanim zapewnił mnie, że mogę „uciec przed tym losem” poprzez „ćwiczenia i zdrowe odżywianie”.

To nie było Nie pierwszy raz słyszałem o wstrząsających niebezpieczeństwach związanych z tak zwaną kwarantanną 15. To zdanie zaczęło pojawiać się w mediach społecznościowych w marcu, kiedy ludzie zaczęli zastanawiać się, jak kwarantanna w domu może wpłynąć na ich nawyki żywieniowe i ruchowe. Podobnie jak większość rzeczy w mediach społecznościowych, kwarantanna 15 zaczęła się głównie jako żart. Do tej pory łatwo jest przewrócić oczami, widząc tak przestarzały przyrost masy ciała, wywołujący strach. Ale można stwierdzić, że kwarantanna 15 wywołuje u ludzi, którzy mają lub mieli zaburzenia odżywiania - nawet jeśli kilka dodatkowych kilogramów powinno być najmniejszym zmartwieniem kogokolwiek w czasie globalnego kryzysu.

Jako przez całe życie nieuporządkowany zjadacz nie mogę udawać, że pomysł kwarantanny 15, polegającej na przybraniu na wadze z powodu pandemii, nie pojawił się w mojej głowie na długo przed tym, jak internet kiedykolwiek dał to urocze imię. Jestem 23-letnim pisarzem mieszkającym w Astorii w Queens i od ponad 10 lat zmagam się z zaburzeniami odżywiania w takiej czy innej formie. Od dzieciństwa, które doprowadziło do bulimii i ostatecznie przekształciło się w cykl ostrego ograniczenia kalorii przerywany epizodami objadania się i przeczyszczania, doświadczyłem prawie każdego problemu związanego z jedzeniem, jaki może mieć dana osoba.

Nigdy nie byłem formalnie leczony z powodu moich zaburzeń odżywiania. (Najbliżej mi było, gdy wyczerpany doradca z college'u i ośrodek zdrowia psychicznego w kampusie, na którym brakowało personelu, na pierwszym roku pierwszego roku powiedział mi, że moje zaburzenia odżywiania to „może coś, o czym moglibyśmy porozmawiać w następnym semestrze”). Ale lubię myśleć, że coś znalazłem przypominający środek: to stworzony przez siebie zrównoważony system kontrolowanego, nieuporządkowanego odżywiania. Chociaż może mi to pomóc w utrzymaniu psychicznego i fizycznego komfortu w moim ciele, nie rozwiązuje podstawowych problemów, które spowodowały, że stałem się nieuporządkowanym zjadaczem. Zwykle oznacza to, że nawet jeśli aktywnie nie praktykuję zaburzonego odżywiania, myśli o przybieraniu lub utracie wagi nigdy nie są zbyt daleko od umysłu.

„Jeśli myślisz, że zamierzam zaopatrzyć się w żywność zamiast używać kwarantanny koronawirusa jako pretekstu do głodowania, oczywiście nigdy nie musiałeś słuchać, jak mówię o mojej historii nieuporządkowanego odżywiania po dwóch drinkach na drugiej randce ”- napisałem na Twitterze na początku marca, kiedy pomysł kwarantanny narzuconej przez pandemię był tylko czymś, co pojawiało się w nagłówkach. Ale kiedy kwarantanna stała się rzeczywistością w następnych dniach, przyłapałem się na ponownym przemyśleniu bezstronnego podejścia mojej persony na Twitterze do samozagodu.

Nie jest mi obce głodzenie się; Przeszedłem przez okresy, kiedy przez wiele dni stosowałem dietę o bardzo ograniczonej kaloryczności, czasami składającą się tylko z kawy, gumy i dietetycznej coli. Jednak nawet w moich najbardziej restrykcyjnych odcinkach zawsze miałem dostęp do jedzenia. Ostatecznie wystarczająca liczba zaproszeń, aby dołączyć do znajomych w jadalni lub randki na kolację po pracy, zawsze stała między mną a wszelkimi poważnymi szkodami, które mógłbym wyrządzić, gdybym całkowicie odmówił sobie jedzenia. Jako zjadacz „wszystko albo nic” zawsze wydawało się to „najbezpieczniejszą” opcją utrzymania kontroli nad moim ciałem.

Zacząłem się zastanawiać, czy powinienem opuścić miasto i przeczekać kwarantannę w domu moich rodziców w wiejskim stanie Massachusetts. To stworzyło własny zestaw problemów. Wraz z wszystkimi innymi kwestiami etycznymi, które należało wziąć pod uwagę - Czy podróżowanie jest bezpieczne? Czy narażam siebie i innych na ryzyko? - Martwiłam się również o swoją wagę. Tak jest z zaburzeniami odżywiania i dysmorfią ciała. Świat może się dosłownie kończyć, a ty nadal będziesz się zastanawiać, czy jesteś wystarczająco chudy na apokalipsę.

Miejsce narodzin wielu moich nieuporządkowanych zachowań żywieniowych, mój dom z dzieciństwa zawsze był wyzwalającym środowiskiem. Podobnie jak wielu rodziców, moi nie byli przygotowani do radzenia sobie z zaburzeniami odżywiania, a kiedy przyłapali mnie na moim pierwszym epizodzie bulimicznym w wieku 13 lat, zdecydowali się zastosować swoją katolicką technikę rodzicielską: wstyd. Niestety, zaburzenia odżywiania już zwykle wynikają z głębokiego wstydu, więc walka ze wstydem ze wstydem jest bardzo podobna do gaszenia ognia ogniem.

Gdy wszedłem w dorosłość, moje zaburzone nawyki żywieniowe w końcu stał się tajemnicą poliszynela, którą moi rodzice byli w dużej mierze skłonni zignorować, ale nadal wstydzę się zarówno jedzenia, jak i niejedzenia w domu rodziców. Nie mogąc praktykować mojego systemu kontrolowanego, nieuporządkowanego odżywiania pod okiem rodziców, mam skłonność do spirali. Dom jest miejscem złych nawyków, a przez całe moje dorosłe życie wizyty u rodziców prawie zawsze powodowały przyrost masy ciała.

Na studiach, po tym, jak przegrałem, a nie zdobyłem pierwszego piętnastki, tylko po to, by odzyskać je podczas moich pierwszych zimowych wakacji w domu, ostatecznie zaakceptowałem ten cykl jako nieunikniony. Przytyłam za każdym razem, gdy wracałam do domu na przerwę, ale bez względu na to, ile kilogramów spakowałam dzięki domowym posiłkom i nocnym wycieczkom do dobrze zaopatrzonej spiżarni mojej mamy, zawsze udawało mi się głodować z powrotem do siebie. idealny stan szczupłości w ciągu kilku tygodni na kampusie. Kiedy skończyłem szkołę, łatwo było mi mentalnie rozstać się z własnym domem i nawykami żywieniowymi od szkolnego ja. Jeśli o mnie chodziło, to szczupłe ciało, w którym spacerowałem po kampusie, było prawdziwym mną; osoba, która przesadzała w domu, była tylko nawrotem choroby, cieniem mojego pulchnego siebie z dzieciństwa.

Wiedziałem, że kwarantanna u rodziców oznaczałaby najdłuższy czas, jaki spędziłem w ich domu od czasu studiów. Podobnie jak wiele osób próbujących podjąć kluczowe decyzje w obliczu niewiadomych i niepewności wybuchu koronawirusa, znalazłem się między dwoma ryzykownymi opcjami. Opcja 1: Idź do domu, przybądź na wadze, zaryzykuj nawrót bulimii i / lub depresji. Opcja 2: Zostań w Nowym Jorku, głoduj. Wybierz swoje więzienie.

Tak jak od dzieciństwa, kusiła mnie myśl, że w moim mieszkaniu nic nie zniknie. Dramatyczna szczupłość nawiedzała moje sny od najwcześniejszych wspomnień - destrukcyjnego pragnienia, którego nigdy nie mogłem się pozbyć. Ale tym razem bałem się posunąć za daleko. Przypomniałem sobie noc na pierwszym roku studiów, kiedy ogarnięty głodem po pięciu dniach bez jedzenia zjadłem całą butelkę żelków biotynowych.

Spakowałem walizki, złapałem pociąg z pustego niż zwykle Grand Central i wróciłem do mojej sypialni z dzieciństwa - z tabliczkami i medalami z ceremonii wręczenia nagród w liceum oraz szufladami pełnymi starych ubrań które kiedyś pasowały do ​​ciała, z którego miałem nadzieję, że na dobre zrezygnowałem z diety.

Byłem u rodziców od dwóch miesięcy i od tego czasu, jak można było przewidzieć, przybrałem na wadze. Ale podczas gdy wróciłem do starych nawyków, wróciłem też do starych mechanizmów radzenia sobie, które wypracowałem wokół tych nawyków. W obliczu rozszerzającego się ciała, którego nie chcę zaakceptować, zacząłem sięgać po gry umysłowe, w które bawiłem się ze sobą podczas okresów przybierania na wadze w domu na studiach, aby zwiększyć dystans między mną a tym ciałem. Wiem, że nie mogę zaakceptować swojego ciała takim, jakim jest teraz, więc lepiej po prostu w ogóle o tym nie myśleć.

W międzyczasie znalazłem pomocne odwrócenie uwagi od myślenia o swoim ciele: zaskakujące uczucie wdzięczności. Nie sądzę, że globalny kryzys kiedykolwiek w magiczny sposób naprawi napięty związek, jaki mam z jedzeniem, i nie chcę sugerować, że przezwyciężenie choroby psychicznej jest jedynie kwestią ustalenia właściwej praktyki wdzięczności. Nie pozwalając sobie na pełne istnienie w moim ciele, świat wydaje się rozmyty i przytłumiony. Podobnie jak sam mój zaburzony system żywienia, nie jest doskonały. To jest segregacja. Ale na razie to pomaga. Ale przyniosło to nieoczekiwaną korzyść, ponieważ pomogło mi znaleźć perspektywę poza moim ciałem.

Jestem wdzięczny, że nadal mam pracę, która zarówno opłaca rachunki, jak i zapewnia codzienną kreatywność. Jestem wdzięczny, że mogłem opuścić miasto i kiedy to zrobiłem. Jestem wdzięczny, że mam rodziców, którzy mogą nie zgadzać się z moimi wyborami, ale i tak mnie akceptują. I tak, czasami jestem po prostu wdzięczna, że ​​mogę zestresować się i zjeść kilka dodatkowych kilogramów bez martwienia się o to, jak będę wyglądać w mojej sukience na randkę w ten weekend.

Życie z dysmorfia ciała oznacza, że ​​często czuję się poddany kwarantannie we własnym ciele. Wszystko, co mogę zrobić, tak jak wszyscy inni w różnych rodzajach blokady, zarówno psychicznej, jak i fizycznej, to brać to jeden dzień na raz.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

„Kim jestem?” Jak znaleźć poczucie własnej wartości

Ważne Sprawdzenie własnych Czynniki Budowanie silnej tożsamości Znalezienie …

A thumbnail image

„Kwarantanna zaparcia” utrudnia niektórym ludziom robienie kupy w tej chwili - oto dlaczego

Dzięki COVID-19 wszyscy musieliśmy wymyślić nową normę. Praca w domu, dystans …

A thumbnail image

„Lęk ogarnął całe moje życie - dopóki nie poszedłem na terapię”

Trzy lata temu niedawno ukończyłem college, mieszkając z trzema najlepszymi …