Rock Your Boat: Naucz się kochać kajakarstwo

Podejmując wyzwanie, redaktorka współpracująca Christie Aschwanden dzieli się swoim pierwszym doświadczeniem w kajakarstwie.
Nie lubię wody. Sama myśl o byciu dryfującym na nim przeraża mnie. Ale tak wielu moich znajomych z pasją oddało się kajakarstwu, że w końcu postanowiłem dowiedzieć się, dlaczego. Zarezerwowałem wycieczkę na Wyspy San Juan w Waszyngtonie - dość daleko od miejsca, w którym mieszkam w Kolorado, więc nie mogłem po prostu się poddać i wrócić do domu. Poza tym pomysł wiosłowania wśród fok i wielorybów wydawał się kuszący ... w tamtym czasie.
Teraz jednak, stojąc na plaży podczas burzy, z zimnym wiatrem i strugami deszczu owijającymi mnie wokół, Zdaję sobie sprawę, że wybrałem zły dzień na swoją pierwszą kajakową przygodę. Mój wewnętrzny głos skanduje: „Mówiłem ci. Mówiłem ci ”.
Ale mój instruktor, Allan Willis z Discovery Sea Kayaks, jest człowiekiem z planem. Zabiera mnie do oazy spokoju w zatoce zwanej Zatoką ospy. Jestem wdzięczny, ale nie mogę przestać się zastanawiać, czy naprawdę chcę znaleźć się w pobliżu zbiornika wodnego nazwanego na cześć choroby. Staram się przyjąć łatwą postawę Willisa, zakładając wodoodporny „suchy skafander”, aby utrzymać mnie w cieple i kamizelkę ratunkową, która utrzyma mnie na powierzchni, gdybym (przełknął) napiwek. Z kajakiem w połowie drogi na plaży, wchodzę do środka i ustawiam siedzenie w wygodnej pozycji. Willis pokazuje mi, jak trzymać wiosło i wpychamy się do wody.
Potężne fale uderzają o ujście zatoki, a my pozostajemy blisko brzegu, co mi odpowiada. Wtedy Willis nalega, abym stawił czoła swojemu najgorszemu lękowi: wywróceniu się. Myśl o wyjściu za burtę przeraża mnie, ale Willis zapewnia, że doda mi pewności siebie. Demonstruje, celowo przechylając swoją łódź, a następnie wdzięcznie wspinam się z powrotem do środka. Biorę głęboki oddech, po czym wylewam się do wody. Dzięki mojej niezawodnej kamizelce ratunkowej szybko wyskakuję z powrotem obok mojego nadal stojącego kajaka. Ma rację: wypadnięcie to nic wielkiego. Ale kiedy próbuję wciągnąć się z powrotem do łodzi, wyskakuje spod mnie. Po kilku próbach Willis sugeruje, abym popłynął na tył łodzi, pociągnął koniec łodzi w dół, bym mógł ją podnieść, usiąść okrakiem i wsunąć do kokpitu. Ku mojemu zdziwieniu to działa.
Następnie uczy mnie podstawowego ruchu do przodu: wkładania ostrza do wody z przodu łodzi i ciągnięcia prosto do tyłu. Moje ramiona szybko się męczą, aż Willis mówi mi, że mogę uzyskać więcej mocy przy mniejszym wysiłku, używając mięśni brzucha i skręcając tułów jak sprężynę. Próbuję, a nacisk na moje ramiona natychmiast się zmniejsza. To tak, jakbym odkrył dodatkowy bieg.
Następnie uczę się obracać łodzią, chwytając ostrze gigantycznym, łukowym ruchem i delikatnie przechylając biodra w kierunku przeciwnym do tego, w którym chcę płynąć. Zdaję sobie sprawę, że naprawdę dobrze się bawię, obracając się w kółko za kółkiem.
Pierwszą lekcję przechodzę nietknięty, ale chcę więcej. Tak więc następnego dnia, uzbrojony w ładną pogodę i nową pewność siebie, wyruszam na wycieczkę krajoznawczą ze sprzętem kajakowym San Juan Safaris. Wiosłując w cieniu ośnieżonych szczytów wzdłuż malowniczych wysp, w końcu zaczynam rozumieć, dlaczego moi przyjaciele tak pasjonują się tym. Życie na wodzie jest inne. Jakby dla podkreślenia mojego nowo odkrytego uznania, foka portowa podpływa do mojej łodzi i zatrzymuje się z przechyloną głową, wpatrując się we mnie. Patrzymy na siebie przez kilka chwil, zanim znika z powrotem w głębinach.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!