Rodzicielstwo przez chorobę przygotowało mnie do rodzicielstwa podczas pandemii

Niespodziewana diagnoza raka piersi zmieniła moje życie. Dostarczył również cennych lekcji, które dały mi nadzieję podczas globalnej pandemii.
Cztery lata temu usłyszałem słowa, których nikt nigdy nie chce usłyszeć: „Masz raka”.
Z to jedno zdanie, mój świat pogrążył się w chaosie.
Zajęta pracująca mama, wymagająca praca i równie wymagający maluch, nie miałam czasu na poważną chorobę. Ale rak nie czeka na niczyjego harmonogramu, więc musiałem zmienić swoje życie, aby skupić się na swoim zdrowiu.
Szybko do 2020 roku i nagle znalazłem się w bardzo podobnej sytuacji.
Pozornie z dnia na dzień COVID-19 stał się globalną pandemią, a moje intensywne życie po raz kolejny gwałtownie się zatrzymało, gdy moja rodzina i ja kucnęliśmy w domu, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wysoce zaraźliwej choroby.
Kiedy wraz z wieloma innymi osobami na całym świecie zaczęliśmy poruszać się po tym dziwnym świecie dystansu społecznego i kwarantann, nie mogłem oprzeć się wrażeniu déjà vu.
Tak jak kiedyś zachorowałem na raka, mój harmonogram nie był już moim własnym - czułem się całkowicie poza kontrolą własnego życia.
I nie tylko ja czułem się w ten sposób.
Mój syn - który miał już prawie 6 lat - również wywrócił swój świat do góry nogami. Jego przedszkole zostało zamknięte i chociaż początkowo nie musieliśmy zmagać się z przejściem na naukę wirtualną, wciąż miał trudności ze zrozumieniem, dlaczego nie mógł już codziennie widywać się ze swoimi nauczycielami i przyjaciółmi.
Jeszcze trudniej, podjęliśmy decyzję o trzymaniu się z daleka od moich teściów, którzy opiekowali się naszym synem od jego dzieciństwa.
Przez ostatnie 3 lata, kiedy był w półdniowym przedszkolu, spędzał popołudnia ze swoimi dziadkami, układ, który zarówno oni, jak i my kochaliśmy. Ale nie mogliśmy ryzykować ich zdrowia, bez względu na to, jak trudne było to emocjonalnie dla nich lub dla naszego syna.
Te zakłócenia i trudne decyzje wydawały mi się tak znajome - jak sobie wyobrażam, że robią to wielu innym, którzy Wychowałem się w wyniku poważnej choroby.
Choroba - czy to COVID-19, rak czy coś innego - to niewidzialny najeźdźca, przejmujący kontrolę nad naszymi ciałami i żyjący często, zanim nawet się zorientujemy, że tam jest. To sprawia, że czujesz się samotny, odizolowany i w surrealistycznym stanie zastanawiania się, jak przeżyjesz następny dzień.
I chociaż te emocje są wystarczająco trudne dla dorosłych do przetworzenia, mogą być nawet bardziej przerażające dla dzieci, które są zbyt młode, aby rozwinęły mechanizmy radzenia sobie z wysokim poziomem stresu.
Kiedy moja rodzina osiadła w naszym „nowym normalnym” życiu w pandemii, zacząłem sięgać do lekcji, których nauczyłem się podczas moja walka z rakiem piersi, aby pomóc nam poradzić sobie z tymi niepokojącymi czasami.
Połączenie jest kluczowe
Podczas chemioterapii i po mastektomii byłem głównie przywiązany do domu, a utknięcie w domu sprawiło, że czuć się odizolowanym od bliskich.
Zdałem sobie sprawę z siły więzi z rodziną i przyjaciółmi oraz że brak tych codziennych interakcji z bliskimi sprawiał, że choroba była jeszcze trudniejsza.
Te uczucia zostały wzmocnione podczas kwarantanny, więc wiedziałem, jak ważne jest znalezienie czasu na rozmowy wideo z rodziną, a także wirtualne randki z zabawami i sha dzwonić do wiadomości wideo ze znajomymi za pośrednictwem aplikacji, takich jak Marco Polo, zarówno dla mojego syna, jak i dla mnie.
Oczywiście, łatwiej było po prostu wegetować przed telewizorem, ale znalezienie czasu na interakcję z ludźmi znacznie poprawiło nasz nastrój niż napad na Netflix.
I to poczucie więzi nie tylko z ludźmi spoza naszego domu - dowiedziałam się również, jak ważne jest spędzanie czasu z mężem i dzieckiem.
Podczas tej pandemii niektóre z naszych najbardziej satysfakcjonujących momentów miały miejsce, gdy odkładaliśmy nasze urządzenia na rzecz gry planszowej lub relaksując się na naszym podwórku.
Znalezienie cierpliwości i perspektywy
Poważnie choroba nauczyła mnie również cierpliwości, która pomogła mi poradzić sobie z trudnymi dniami pandemii.
Po stawieniu czoła zagrażającej życiu chorobie zdałem sobie sprawę, że pocenie się drobiazgów powoduje jedynie więcej zmartwień i frustracji w moim życiu . Kiedy czuję, że coś mnie denerwuje, zatrzymuję się i myślę: „Czy to jest warte moich emocji w szerszym kontekście?” Zwykle tak nie jest.
Było to nieocenione narzędzie, ponieważ mój syn zaczął jesienią wirtualne przedszkole.
Kiedy poruszaliśmy się po całkowicie obcym procesie logowania się na wiele platform i zastanawialiśmy się, jak Pozostań w kontakcie z ekranem przez wiele godzin - a wszystko to podczas rozwiązywania problemów i przerw, które w niektóre dni uniemożliwiały naukę online - oboje zmagaliśmy się z frustracją i złością.
Ale kiedy poczułem swój gniew, przypomniałem sobie, że usterka online nie jest warta krachu. W szerszej perspektywie te dni będą małymi wstrząsami w jego ogólnym doświadczeniu szkolnym.
I chociaż cierpliwość jest jednym z moich największych wniosków po poważnej chorobie, największą lekcją, jaką wyciągnąłem z mojej diagnozy i leczenia raka, była perspektywa .
Podczas mojej choroby były dni, kiedy nie byłam pewna, czy kiedykolwiek znów poczuję się dobrze; dni zastanawiałem się, czy życie kiedykolwiek wróci do pewnego poczucia normalności.
Kiedy jesteś w środku czegoś tak odmieniającego życie, jak poważna choroba lub globalna pandemia, możesz czuć się tak, jakby nie było światła na końcu przysłowiowego tunelu.
A dla mojego dziecka to uczucie było równie silne i znacznie bardziej przerażające.
Ale kiedy podziela obawy, że COVID-19 nigdy się nie skończy i już nigdy nie będzie cieszył się normalnym życiem, Mogę go zapewnić na podstawie osobistego doświadczenia, że to po prostu sezon w naszym życiu i to minie.
W parze te lekcje cierpliwości i perspektywy prowadzą mnie jako rodzica przez to pandemiczne doświadczenie . Przypominają mi, że te dni nie będą trwać, i że nadejdą lepsze czasy.
I pomagają mi rozpoznać, że mam moc uczynić te dni dobrymi bez względu na to, jakie życie nas rzuci - wszystko, co mam należy skupić się na pozytywach i pamiętać, że jeśli poradzę sobie z chorobą zagrażającą życiu, dam sobie radę.
- Rodzicielstwo
- Życie
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!