Rok po śmierci nastolatka z powodu ameby pożerającej mózg, ojciec pozywa park wodny

W czerwcu ubiegłego roku 18-letnia Lauren Seitz, absolwentka liceum z Ohio w 2016 roku, która planuje jesienią pójść do college'u, wybrała się na sponsorowany przez kościół rafting w parku wodnym w Północnej Karolinie.
Jedenaście dni później zmarła jako ofiara rzadkiej infekcji wywołanej przez amebę jedzącą mózg - którą później stwierdzono w próbkach wody pobranych z kanałów spływowych w parku i zbadanych przez Centers for Disease Control.
W niedzielę, w rocznicę śmierci Lauren, jej ojciec złożył pozew przeciwko National Whitewater Center w USA, parku wodnym, w którym zgodnie z pozewem Lauren zaraziła się śmiertelną infekcją. W pozwie zarzuca się, że kanały wodne w parku były niebezpieczne, a operatorzy parku wykazali się „świadomym lekceważeniem bezpieczeństwa gości” - poinformowała Charlotte Observer.
Uważa się, że Seitz zaraziła się infekcją, gdy jej tratwa się przewróciła w jednym z kanałów. Zgodnie z pozewem, kanały wodne nie były ani regulowane, ani odpowiednio oczyszczane, a Whitewater „niedbale naruszył obowiązek zachowania ostrożności wobec Lauren”.
Jeśli ta tragiczna historia sprawiła, że przeklinałeś parki wodne i przysięgałeś trzymać się na suchą ziemię na letnie wakacje w tym sezonie, weź oddech i pozwól nam przedstawić fakty dotyczące tej przerażająco brzmiącej infekcji pasożytniczej.
Na początek ameba, znana jako Naegleria fowleri, jest zwykle znajdowane w ciepłych, słodkich zbiornikach wodnych, takich jak jeziora, rzeki i gorące źródła - a nie w basenach ani kanałach stworzonych przez człowieka. To powiedziawszy, możliwe jest, że organizm może się rozwijać w kanałach stworzonych przez człowieka, takich jak ten, którym Lauren spłynęła na tratwę, ale tylko wtedy, gdy woda nie była odpowiednio chlorowana.
Chociaż Naegleria fowleri może być śmiertelna, nie zaszkodzi jeśli zostanie połknięty. Jedynym sposobem, w jaki pasożyt dostanie się do organizmu i zarazi cię, jest nozdrza - powiedzmy, że zanurzasz się pod wodą lub zrywasz skuterem wodnym. Jeśli tak się stanie, może dojść do infekcji zwanej pierwotnym pełzakowym zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych (PAM), a następnie infiltracji ośrodkowego układu nerwowego.
Gdy osoba jest zarażona PAM (jak Lauren Seitz był), prawie zawsze kończy się śmiercią. Objawy zwykle pojawiają się od jednego do dziewięciu dni po ekspozycji i mogą początkowo obejmować bóle głowy, gorączkę, nudności i wymioty. W ciągu kilku dni pacjenci mogą doświadczyć drgawek, halucynacji, a nawet śpiączki.
Choć PAM jest okropne, należy pamiętać, że infekcja jest niezwykle rzadka. Według CDC, w Stanach Zjednoczonych w latach 1962-2015 stwierdzono tylko 138 infekcji. Wynika to częściowo z tego, że pasożyt woli pozostać w środowisku, a nie u ludzi, gdzie prawdopodobnie umrze.
Jeśli planujesz pływać w słodkiej wodzie tego lata, nie panikuj. Istnieją kroki, które możesz podjąć, aby zmniejszyć ryzyko zarażenia się bardzo rzadką infekcją. Po pierwsze, unikaj zanurzania głowy w ciepłej, niechlorowanej wodzie. Jeśli spędzasz dłuższy czas w jeziorze lub rzece - powiedzmy, uprawiając rafting lub rurki - załóż zatyczkę do nosa, aby zablokować kanały nosowe. Takie postępowanie zmniejszy i tak już niskie ryzyko infekcji.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!