Mój test reumatoidalnego zapalenia stawów był negatywny, ale nadal miałem RZS

Kiedy miałem około 24 lat, zdiagnozowano u mnie chorobę zwyrodnieniową stawów. Niestety, po prostu się pogorszyło i wydawało się, że do listy dodano jeden stan po drugim. Kiedy miałeś jedną przewlekłą chorobę bólową, wydawało się, że twoje ciało po prostu piętrzy się na innych.
Potem kilka lat temu zacząłem mieć poważne problemy z rękami. Bolały tak bardzo, że nie mogłem nawet podnieść puszki z napojem. Próbowałem chwycić puszkę i się jej trzymać, ale upuściłem ją.
Poszedłem do lekarza, który zbadał mnie pod kątem reumatoidalnego zapalenia stawów. Wynik testu był negatywny. Wiedział, że testy nie były w 100% pewne, jeśli chodzi o diagnozowanie reumatoidalnego zapalenia stawów, ale zdecydowaliśmy się założyć, że jest to część choroby zwyrodnieniowej stawów, choroby zwyrodnieniowej stawów.
W końcu moje palce zaczęły się poruszać w różnych kierunkach kiedy położyłem ręce płasko. Zrobił kolejny test, który nadal był negatywny, mimo że miałem wszystkie klasyczne objawy reumatoidalnego zapalenia stawów. Wysłał mnie do reumatologa i chociaż wyniki testów były negatywne, powiedziała, że jest pewna, że oprócz choroby zwyrodnieniowej stawów mam reumatoidalne zapalenie stawów.
Byłem wściekły, ale musiałem iść naprzód. był inny dla mnie niż prawdopodobnie dla innych ludzi. W tamtym momencie mojego życia, po tak długim życiu z bólem, kolejna diagnoza była jak dodanie kolejnego nazwiska do listy, jeszcze jednej choroby. Nie przyniosłoby mi to nic dobrego, gdybym się zdenerwował lub przygnębiony.
Jednak wkurzyłem się. Pomyślałem: „Chwileczkę, mam już A, B, C i D. Czy naprawdę musimy też dodać E? Mimo to musiałem tylko ugryźć i iść do przodu.
Radzę sobie z reumatoidalnym zapaleniem stawów poprzez uśmierzanie bólu. Początkowo próbowałem leków na reumatoidalne zapalenie stawów, ale miałem problemy. Odniosłem z nimi niewielki lub żaden sukces, a ponadto wydawało się, że po prostu się ze mną nie zgadzają. Więc staram się radzić sobie z bólem i codziennie z nim żyć, co i tak już robiłem.
Mam nawroty; są dni, kiedy w ogóle nie potrafię dobrze używać rąk. Ale przechodzę również do remisji i mogę trwać dni i tygodnie bez poważnych problemów. Nie rozwodzę się nad bólem, niezależnie od tego, czy cierpię, czy nie.
Jestem wielkim zwolennikiem używania elementów rozpraszających, które pomagają radzić sobie z bólem. Musisz się rozpraszać; naprawdę musisz mieć coś do zrobienia lub miejsce, do którego możesz się udać, co na chwilę wyprowadzi Cię z królestwa bólu.
Mam wiele. Lubię malować ceramikę, robić na drutach, układać puzzle i robić wszelkiego rodzaju rękodzieło. Kiedy jestem zajęty rzeczami, które lubię, mogę odepchnąć ból i powiedzieć: „To jest mój czas. Nie masz tu pozwolenia. To jest tylko dla mnie.
Nawet jeśli to tylko 15 do 20 minut, kiedy mogę być aktywny, to 20 minut, kiedy mogę skupić się na czymś innym niż ból. Myślę, że ciągłe zmaganie się z myślami o bólu jest bardzo niezdrowe. Czuję to i nie mogę sprawić, że odejdzie. Mimo to mogę przez chwilę skupić się na czymś innym.
Pracuję też jako wolontariusz w American Pain Foundation, więc jest wiele dni, kiedy chcę pracować przy komputerze i nie mogę, ponieważ nie mogę zmusić palców do współpracy.
Następna strona: Trudno, ale zdrowo, być pozytywnym
Trudno, ale zdrowo, być pozytywnym
Zwykle czuć się najbardziej zła, gdy ból powstrzymuje mnie przed zrobieniem czegoś, co mnie pasjonuje. Wtedy właśnie pojawi się komunikat „Dlaczego ja? wkrada się. Staram się tam nie iść. Życie z bólem nie jest zabawne; wpływa na każdy aspekt Twojego życia. Ale zawsze staram się skupić na tym, jak naprawdę mogło być o wiele gorzej. Są ludzie, którzy codziennie otrzymują ostateczne diagnozy. Czuję ból, ale żyję i mam nadzieję, że pozostanę w tym stanie przez długi czas.
Staram się też skupiać na pozytywnych aspektach mojego życia. Mój ból zaczął się nasilać, gdy miałam około 26 lat, a moje najmłodsze dziecko miało rok. Wychowałem całą trójkę moich dzieci, radząc sobie z bólem. Moje dzieci patrzyły, jak dorastałem, jak radzę sobie z bólem, a teraz mam trójkę najbardziej troskliwych i współczujących dzieci, jakie kiedykolwiek spotkasz.
Czuję też, że dopóki walczę z reumatoidalnym zapaleniem stawów, nie jest właścicielem mnie. Tak długo, jak będę się cofać, nie przejmuję kontroli nad moim życiem i pozostaję u władzy. Może być trudno być pozytywnym, ale jest to dla mnie o wiele zdrowsze.
Jeśli zacznę rozwodzić się nad bólem i pozwolę sobie wejść w tryb litości, który jest aż nazbyt łatwy, zamierzam wpaść w ciemność, co nazywam depresją. I naprawdę trudno jest wyjść z ciemności, kiedy się w nią wkraczasz. Kiedy już wpadniesz, trudno jest wydostać się z tej ciemnej dziury i tracisz siłę, by tam walczyć.
Mogę wpaść w depresję, ale nie lubię. Depresja niekoniecznie jest złą rzeczą, ale dla mnie mówi mi, że przegrywam bitwę. I jest to nieustanna walka, aby pozostać gdzieś pośrodku i żyć w porządku takim, jakim jest.
Nigdy nie prosiłem o życie w ciągłym bólu. Niemniej jednak głęboko wierzę, że dobre rzeczy mają i będą wynikać z mojego życia pełnego bólu.
Jak powiedziano: Tammy Worth
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!