Mój mąż zmarł na raka w wieku 41 lat - oto 9 rzeczy, których nigdy nie powinieneś mówić mi ani żadnej innej wdowie w rozpaczy

Około półtora miesiąca po śmierci męża na raka nerki rozmawiałam z teściową na temat rozpoczęcia terapii i tego, jak bardzo mi się to przydało. Moje relacje z teściami były napięte podczas dwumiesięcznej choroby męża, ale w tygodniu śmierci Lance u teściowej zdiagnozowano raka, więc starałem się regularnie kontaktować z nią.
Jej odpowiedź? „Tak się cieszę, że masz z kim porozmawiać - nie wiem, co bym zrobił, gdybym nie mógł porozmawiać z Ronem o tych sprawach”. Ron był jej mężem , moim teściem.
Otworzyłem usta. Prychnąłem. I zrobiłam wymówkę, żeby oderwać się od telefonu, nie wiedząc, co jeszcze powiedzieć. Bo jeśli ktoś powinien był zrozumieć, że jestem na terapii, ponieważ nie miałam już męża, z którym mogłabym porozmawiać, to powinna to być ona. Rozmowa z mężem była luksusem, o którym rozpaczliwie marzyłam, ale ta opcja została mi odebrana, gdy Lance zginął w moich ramionach.
Wiedziałem, że nie chciała mnie skrzywdzić, ale jej bezmyślny komentarz był jeszcze jednym, dodanym do listy głuchoniemych i naiwnych wypowiedzi, które usłyszałem w ciągu tygodni i miesięcy po śmierci męża. Oczywiście, jeśli nie doświadczyłeś osobiście znaczącej straty, trudno jest wiedzieć, co powiedzieć. A dyskomfort ludzi przyczynia się do braku kontaktu lub rutynowego komentarza „Tak mi przykro z powodu twojej straty” lub „Moje głębokie kondolencje”. Wielokrotnie uderzyło mnie to, jak ludzie wydawali się mniej więcej mówić: „Tam, tam, wszystko będzie dobrze - jesteś taki silny” i idź dalej. Co jest dla nich wygodne, ponieważ mogą przejść dalej.
Oczywiście nie ma idealnej rzeczy do powiedzenia nowej wdowie. Każda interakcja i doświadczenie jest tak surowe i pełne emocji w pierwszych miesiącach, że w zależności od chwili, interakcji i osobistych szczegółów śmierci, nawet najszczersze rozmowy mogą zostać źle zinterpretowane lub niewłaściwie zinterpretowane. Ale jeśli szukasz sposobów, aby nie utrudniać życia osobie pogrążonej w żałobie, staraj się unikać takich komentarzy.
Po raz pierwszy usłyszałem taki komentarz na pogrzebie Lance'a. Był bejsbolistą w college'u i chociaż od tamtej pory baseball nie odegrał znaczącej roli w jego życiu, podczas dwumiesięcznego przebiegu jego choroby, baseball stał się dla niego bardzo ważny. Po jego pogrzebie daleki krewny podszedł do mnie i powiedział: „Bóg musiał potrzebować środkowego obrońcy w niebie. Jestem pewien, że teraz gra w baseball ”.
Zapomnij o tym, że relacje mojego męża z Bogiem i religią były skomplikowane przed i podczas jego choroby, lub że tak naprawdę nie grał w baseball od prawie 20 lat, ale ja osobiście czułem, że nie ma dobrego ani kochającego Bóg chciałby, aby ludzie byli straszliwie torturowani, gdy ich ciała buntowały się przeciwko nim, ponieważ On „potrzebował” ich do czegoś w niebie (szczególnie do czegoś tak głupiego jak baseball).
Szczerze mówiąc, jest to nieco zmyślona wersja , „Jest teraz w lepszym miejscu” lub nawet „Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu”. (Ponownie, są one szczególnie nieprzydatne, jeśli nie znasz przekonań religijnych danej osoby). Chociaż mają one na celu złagodzenie surowej rzeczywistości, że twoja osoba nie żyje, niczego to nie zmiękcza. Twoja osoba nie żyje. Nie ma go już z tobą. I żadna ilość powiedzenia „jest potrzebny gdzie indziej” nie jest pomocna, gdy nigdy nie można zjeść razem kolacji, spać obok siebie ani podnieść telefonu, aby ponownie z nim porozmawiać.
Jeremy Toche, mój przyjaciel, który stracił żonę i partnerkę od 22 lat na raka w 2019 roku, od razu uderzył żałosne porównania rodziny i przyjaciół, które próbowali odnieść się do jego doświadczenia. Ale słyszenie: „Wiem, jak się czujesz, moja mama umarła” zasadniczo różni się od utraty partnera życiowego i rodzica dzieci. Tak, żal jest żalem, ale próba odniesienia się przez porównanie nie jest pomocna. „Straciłem też rodzica” - mówi Toche - „Ale utrata mojego najlepszego przyjaciela i towarzysza nie przypomina niczego, czego kiedykolwiek doświadczyłem. Boli na wielu poziomach i nieustannie zalewa twój umysł ”.
Po tym, jak Toche opowiedział swoje doświadczenie, przypomniało mi to o ludziach, którzy próbowali nawiązać ze mną kontakt, ponieważ stracili zwierzaka. Ponownie, żal jest żalem, ale utrata zwierzaka, utrata przyjaciela, utrata dziadka, znajomość kogoś, kto stracił kogoś bliskiego - te doświadczenia są inne. Najlepiej powiedzieć: „Nie znam tego doświadczenia, ale jestem tutaj, aby wysłuchać, jeśli chcesz porozmawiać”.
Moje poczucie czasu po śmierci męża zostało niesamowicie zniekształcone. Robiłem wszystko, co w mojej mocy, aby przetrwać każdego dnia, niosąc ze sobą ranę, której nikt nie mógł zobaczyć. Dni ciągnęły się w nieskończoność, a kiedy było już wystarczająco późno, by położyć się spać, nie mogłem uspokoić myśli. Przetrwanie jednego dnia, tygodnia, miesiąca, bez osoby, z którą myślałem, że spędzę życie, poczułem się jak okropna zdrada. Mam na myśli, jak mógłbym dalej żyć bez miłości mojego życia? Więc kiedy ludzie mówią: „Dajcie sobie czas. Wydobrzejesz. Czas leczy wszystko. Wspomnienia zanikają." Chciałem ich uderzyć.
I dzięki mojemu doświadczeniu zacząłem zdawać sobie sprawę, że czas nic nie leczy. Mój mąż zmarł 7 sierpnia 2018 roku. Minęło trochę czasu, ale wystarczy mi sekunda, by pozwolić umysłowi wrócić do miejsca, w którym umarł, aby doświadczyć tego samego bólu, co tamtego dnia. Dokładnie ten sam ból. Ale powtarzanie pomaga, na przykład wstawanie każdego ranka. Wykonywanie ruchów. Jazda do domu bez codziennego telefonu. Samotne chodzenie na imprezy rodzinne. Samodzielne podejmowanie decyzji, które podjąłbym z partnerem. Powtórzenia codziennego życia ułatwiają przetrwanie każdego dnia, ale jeśli unikasz robienia czegoś - na przykład chodzenia na grobowiec - nie ma znaczenia, ile czasu minęło. Pierwsza wizyta będzie ciosem w serce, nawet jeśli minie wiele lat.
Elizabeth Enea, kolejna przyjaciółka, której mąż dopuścił się samobójstwa w maju 2018 r., mówi, że wściekłaby się, gdy ludzie powiedzieliby jej: „On by chciał…”, zanim zacznie mówić jej, co oni myślałem, że jej mąż chciał. „Proszę, nie ośmielaj się mówić mi, najbliższej osobie w jego życiu, czego chciałby, a czego nie” - mówi.
I trafia w dziesiątkę. Nawet jeśli czujesz się blisko osoby, która zmarła jako członek rodziny lub przyjaciel, są szanse, że nie jesteś wtajemniczony w intymne rozmowy, które mają miejsce między mężem i żoną na temat życzeń, przyszłych nadziei i marzeń lub końca życia / postu -plany śmierci. Jeśli nie masz jakiejś pisemnej dokumentacji podpisanej przez notariusza i zawierającej informacje, których małżonek nie posiadał, zachowaj swoje opinie na temat tego, czego chciałby dla siebie.
Nawet nie żartuję, kilka tygodni po śmierci Lance'a kobieta, z którą spotykał się ponad 20 lat wcześniej, wysłała mi e-mail z informacją, że ona była zdruzgotana jego śmiercią. E-mail był długi i zawiły i opowiadał, ile dla niej znaczy. Ale nie powiedziała, że była zdruzgotana dla mnie , wiesz, jego żony od 15 lat (i partnerki od 18 lat). Powiedziała, że ona jest zdruzgotana.
Prawie oszalałem. Ona nie była zdruzgotana. Ja byłem zdruzgotany. Nie musiała co wieczór iść spać bez niego. Zrobiłem. Nie musiała przeglądać jego rzeczy, odbierać poczty w jego imieniu ani telefonów z gabinetu dentystycznego przypominających mu o wizytach, na które najwyraźniej nigdy nie byłby w stanie się udać. Nawet nie rozmawiała z nim od 18 lat, więc za kogo się uważa, żeby wtrącić się w moje doświadczenie zniszczenia, jakby jej ból był równy? Jakby ona chciała, żebym ją pocieszył ?
Nawet jeśli odczuwasz głęboki ból po stracie ukochanej osoby, zastanów się nad teorią pierścienia, zanim zaczniesz szukać współczucia u kogoś, kto również doświadcza żalu. Zasadniczo, im bardziej odległy jest twój związek lub przyjaźń od osoby, która zmarła, tym bardziej musisz być świadomy tego, u kogo szukasz pocieszenia. Jeśli potrzebujesz pocieszenia lub kogoś, komu możesz dać upust, porozmawiaj z kimś, kto ma bardziej odległy związek ze śmiercią niż ty. Była dziewczyna próbowała domagać się współczucia u mnie, wdowy, było absolutnie niewłaściwe.
Te stwierdzenia pochodzą z troski i prawdopodobnie z podziwu, ale kiedy słyszysz je w kółko, niewypowiedziane implikacje zaczynają słabnąć. Po pierwsze, bycie wdową nie jest czymś, co większość ludzi wybiera lub chce. Ale kiedy dostajesz najgorszą sytuację, o jakiej możesz pomyśleć, robisz to, ponieważ nie masz wyboru w tej sprawie, a słońce wciąż wschodzi i zachodzi każdego dnia, czy tego chcesz, czy nie. Nie chodzi o to, że jesteś „taki silny”, po prostu nie masz innej opcji.
I szczerze, mam nadzieję, że ludzie, których kocham, nigdy nie będą musieli przechodzić przez to, przez co przeszedłem, szczególnie w tak młodym wieku. To jest straszne. Ale powiedzenie: „Nie wiem, jak to robisz - nie sądzę, żebym mógł”, prawie sugeruje, że nie smucę się wystarczająco dobrze, wystarczająco głęboko lub wystarczająco mocno. Jakbym nie był w stanie wykonywać codziennych czynności, gdybym naprawdę był w żałobie. Oczywiście nie o to chodzi w tym stwierdzeniu, ale słyszałem je tyle razy w ciągu tygodni i miesięcy po śmierci Lance'a, że przestałem być w stanie to znieść.
Na pogrzebie Lance'a moja teściowa podjęła się przedstawienia mnie swojej dalekiej krewnej, która owdowiała w wieku 20 lat. „Ale spójrz, tak jak ty, była młoda, wyszła ponownie za mąż i urodziła więcej dzieci, teraz jest szczęśliwa” - powiedziała moja teściowa.
Przeprosiłam rozmowę.
Po pierwsze, pogrzeb nie był czasem ani miejscem. Po drugie, utrata miłości mojego życia zmieniła mój stosunek do miłości i związków. Zdawałem sobie sprawę, że miałem zaledwie 36 lat, kiedy umarł Lance. Zdawałem sobie sprawę, że mogę żyć dłużej bez niego niż z nim. Byłem głęboko świadomy, że w pewnym momencie mógłbym chcieć ponownie się zakochać. Ale czy inni ludzie próbują mnie pocieszyć, zachęcając mnie, bym „ruszył dalej” z kimś nowym? Nie chciałem tego słuchać. Właściwie nie byłam pewna, czy kiedykolwiek zechciałabym ponownie zaryzykować miłość, ponieważ ryzykowanie miłości oznacza ryzyko utraty.
W przypadku większości wdów i wdowców miłość po śmierci zdarzy się - dla niektórych bardzo szybko, dla innych bardzo powoli, nie ma dobrego lub złego „okresu”, w którym trzeba czekać, zanim zaczną szukać nowego związki po śmierci współmałżonka. Ale randkowanie po stracie to skomplikowana i wymagająca droga na spacer. Nadzieje lub opinie innych ludzi na ten temat nie ułatwiają ani nie przyspieszają. A dla wielu, w pierwszych dniach po śmierci, myśl o znalezieniu kogoś nowego wystarczy, aby ktoś chciał wymiotować. Niech wdowa prowadzi w rozmowach o przyszłej miłości.
Kiedy zmarł mój mąż, nie mieliśmy dzieci, ale zaczęliśmy mówić o tym poważniej na kilka miesięcy przed zachorowaniem. A kiedy zachorował, postanowiliśmy spróbować zebrać nasienie, abym mógł w ten czy inny sposób mieć jego dziecko. To są informacje, których prawie nikt z moich bliskich nie znał. Żniwa się nie powiodły - rak za bardzo spustoszył jego ciało - więc możliwość posiadania dzieci została mi odebrana w tym samym czasie, w którym został odebrany mnie.
Znam inną wdowę, która od lat borykała się z bezpłodnością. Kiedy jej mąż umierał na raka trzustki, próbowali wszczepić embrion; implantacja nie powiodła się tego samego dnia, w którym zmarł. Chociaż nadal ma inny zarodek i więcej nasienia męża, aby spróbować mieć dziecko, musi podjąć trudną decyzję, czy powinna, czy nie.
Jeśli znasz wdowę lub wdowca bez dzieci, możesz nie wiedzieć, z jakim dodatkowym bólem lub wyzwaniami oni sobie radzą oprócz utraty współmałżonka. Tak, są dostępne opcje dla bezdzietnych wdów lub wdowców, które sprawiają, że żałoba jest „łatwiejsza”. Ale dla wielu utrata współmałżonka w młodym wieku oznacza również utratę szansy posiadania dzieci z nimi lub możliwości posiadania dzieci w ogóle. A kiedy ludzie sugerują, że to błogosławieństwo, że nie miałeś dzieci, jest to po prostu kolejne przypomnienie wszystkiego, co straciłeś. O ile nie wiesz, bez cienia wątpliwości, że nowa wdowa lub wdowiec nie chcieli mieć dzieci, najlepiej unikać wspominania o braku lub obecności dzieci jako o błogosławieństwie lub przekleństwie.
Każdy chce pomóc po śmierci współmałżonka. To cudowna rzecz. Ludzie przygotowują jedzenie, opiekują się dziećmi, koszą trawnik i oferują wszelkiego rodzaju wsparcie. Ale powiedzenie „Daj mi znać, jeśli mogę pomóc” może być wyzwaniem dla nowej wdowy. „Ten gest oznacza dobrze”, mówi Enea, „ale nie mam pojęcia, jak ktokolwiek może w ogóle pomóc, nie mówiąc już o sile, by o to poprosić”.
Więc zamiast obciążać wdowę lub wdowca o pomoc, po prostu wkrocz i zaoferuj coś konkretnego. Powiedz: „Robię obiad i przynoszę go dziś wieczorem”. Lub: „Wiem, że prawdopodobnie nie poradzisz sobie teraz z pracami na podwórku, czy sobota rano to dobra pora, żebym przyszedł skosić trawnik?” Poszukaj rzeczy, które możesz zaoferować lub zrobić, zamiast zostawiać otwartą ofertę pomocy, której wdowa prawdopodobnie nigdy nie zrealizuje z powodu czystego emocjonalnego wyczerpania.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!