LSD „mikrodozowanie” uratowało jedną kobietę przed ciężką depresją. Czy medycyna głównego nurtu powinna wziąć to pod uwagę?

Wcześniej w tym miesiącu powieściopisarka Ayelet Waldman trafiła na pierwsze strony gazet, publikując swoje wspomnienia, A naprawdę dobry dzień: jak mikrodozowanie spowodowało ogromną różnicę w moim nastroju, małżeństwie i życiu. Po potajemnym spożyciu niewielkiej ilości psychedelicznego narkotyku LSD raz na trzeci dzień przez miesiąc, donosi, że małe dawki „wyskoczyły z dość znaczącej depresji”.
Profile Waldmana pojawiły się w tym miesiącu w The New York Times („Jak LSD uratowało małżeństwo jednej kobiety”), The New Yorker („Jak Ayelet Waldman znalazła spokojniejsze życie przy małych dawkach LSD”) i innych miejscach, ale tak zwane „mikrodozowanie” generuje szum od co najmniej 2015 r. To wtedy wpływowy podcast „Reply All” poświęcił mu jeden odcinek, a Rolling Stone doniósł o rosnącym trendzie w Dolinie Krzemowej, gdzie biohacking (czyli dostosowywanie „danych wejściowych” do organizmu, aby „dawać lepsze ja”) jest cała wściekłość. Istnieje również subreddit mikrodozowania i inne społeczności internetowe poświęcone tej kontrowersyjnej praktyce.
Zwolennicy mikrodawkowania twierdzą, że jest to ekscytująca nowa granica zdrowia psychicznego, może zwiększyć kreatywność i produktywność oraz że zapewnia promyk nadziei dla ludzi, którzy cierpią na depresję lub lęk i nie odczuwają ulgi od tradycyjnych farmaceutyków, lub tych, którzy nie mogą sobie poradzić z czasami znaczącymi skutkami ubocznymi tych leków na receptę.
Czy główny nurt medycyny społeczność ma bardziej otwarty umysł na temat kwasu? Czy powinieneś?
Najpierw trochę historii: Albert Hofmann, szwajcarski naukowiec, który jako pierwszy zsyntetyzował LSD (co oznacza dietyloamid kwasu lizergowego) w 1938 roku, mógł być pierwszym microdoserem. Przez kilka ostatnich dziesięcioleci swojego życia Hofmann przyjmował niezwykle małe dawki kwasu. Nie wywołało ostrych zmian nastroju, percepcji i funkcji poznawczych trwających od 8 do 12 godzin, związanych z pełnoprawnymi wypadami po kwasie; zamiast tego twierdził, że złagodziło depresję i poczuł euforię.
Kalejdoskop badań z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych badał możliwości LSD jako leczenia wszystkiego, od alkoholizmu po lęk przed śmiercią. Jedno z najbardziej znanych potencjalnych zastosowań mikrodawkowania - lepsza wydajność rozwiązywania problemów - rozpoczęło się i zakończyło pilotażowym badaniem w północnej Kalifornii w 1966 roku. Badacze dostrzegli dowody, że przyjmowanie niewielkich ilości LSD może mieć takie skutki, ale później tego roku Rząd Stanów Zjednoczonych uznał LSD za nielegalne, a większość badań nad jego skutkami została wstrzymana.
Dziesięciolecia później naukowcy w Ameryce i za granicą po raz kolejny domagają się zezwolenia na prowadzenie większej, podwójnie ślepej, recenzowanej badania wpływu LSD na ludzi. Jednym z nich jest psycholog z Bay Area dr James Fadiman, jeden z autorów tego pilotażowego badania z 1966 roku. Dzisiaj, aby ominąć przeszkody prawne w badaniach, zbiera i analizuje niezależne, anegdotyczne raporty na temat mikrodawkowania w poufnym formularzu na swojej stronie internetowej.
Fadiman jest przekonany, że LSD zasługuje na dokładniejsze zbadanie. Twierdzi, że jego własne badania pokazują, że mikrodozowanie leku „nie ma skutków psychedelicznych, okazało się pomocne w różnych schorzeniach i wydaje się, że pomaga również zdrowszym ludziom funkcjonować lepiej” - powiedział Health. Fadiman, wraz z koleżanką badaczką dr Sophią Korb, zebrali setki raportów od mikrodozowników LSD, którzy donoszą o szeregu korzyści, od zmniejszonego lęku i depresji po zwiększone poczucie duchowości i uważności.
Mimo to Fadiman's strona internetowa zawiera duże zastrzeżenie: „Nie jesteśmy w stanie zaoferować informacji o tym, jak uzyskać psychedeliki, które nie są jeszcze legalne w większości krajów”. To ważna kwestia i dlatego Waldman, były adwokat reprezentujący przestępców narkotykowych, przerwał mikrodawkowanie: była przerażona aresztowaniem („Nie ma nikogo tak paranoicznego jak obrońca z urzędu”, powiedziała New York Times).
Pomijając ryzyko prawne, ważne jest, aby pamiętać, że ponieważ LSD jest nielegalne (jest to lek z Wykazu I, „bez obecnie akceptowanego zastosowania medycznego i z dużym prawdopodobieństwem nadużywania”), brakuje mu zarówno regulacji FDA, jak i znaczący zbiór badań naukowych na temat jego krótko- i długoterminowych skutków.
National Institute on Drug Abuse donosi, że LSD nie jest narkotykiem uzależniającym, ale w niektórych przypadkach użytkownicy rozwijają na nie tolerancję, co oznacza muszą przyjmować większe dawki, aby uzyskać ten sam efekt. Wysoka dawka leku cię nie zabije, ale może spowodować objawy psychozy (iz pewnością może sprawić, że uwierzysz, że umierasz). Skutki LSD są również notorycznie nieprzewidywalne; nawet mikrodawki mogą powodować niespójne efekty. W rzeczywistości PJ Vogt, współgospodarz Odpowiedz Wszystkim, który eksperymentował z mikrodawkowaniem, powiedział, że lek sprawił, że stał się „szalony i dziwny” i że nie spróbuje tego ponownie. Krótko mówiąc: ze względu na brak instytucjonalnych zabezpieczeń i prób narkotykowych, mikrodosery nie mogą być w 100% pewni tego, co dostają i dokąd ich to zaprowadzi.
Nie zawsze tak jest. Popularne (i oficjalne) opinie na temat niektórych niegdyś znanych narkotyków zmieniają się: rosnąca liczba dowodów na to, że marihuana ma właściwości lecznicze - i jej trwająca legalizacja - rozpoczyna nowe rozmowy na temat narkotyków, które są obecnie nielegalne. Na przykład w listopadzie 2016 r. FDA zatwierdziła testy MDMA lub ecstasy jako leku na zespół stresu pourazowego.
Więc co dalej? Jak powiedziałyby te dzieci z lat 60., bądźcie czujni.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!