Minęły 2 lata cierpienia na ataki paniki, zanim w końcu szukałem pomocy na mój niepokój

Miałem 18 lat, kiedy miałem swój pierwszy atak paniki - z powodu brudnych naczyń.
Jak typowy nastolatek spałem w tę niedzielę, a resztę popołudnia spędziłem, oglądając program Netflix. Jako student z zagranicy, którego rodzice mieszkali za granicą, podskakiwałem po różnych domach i opiekunach w całej szkole średniej w USA. Mieszkałem już wtedy z moją czwartą rodziną goszczącą. Moja prowadząca mama chciała, żebym załadował zmywarkę i miała na myśli ten moment, a nie koniec mojego odcinka. Wstałem niechętnie i zacząłem ładować go z nastawieniem.
Stałem przy zlewie z płynącą wodą, kiedy moje nogi zaczęły się chwiać. Nagle moje palce zdrętwiały i poczułem, że się płonę. Coś było nie tak, ale zignorowałem wszystkie znaki. Dopiero gdy pochyliłem się nad półką na naczynia, poczułem, jak zamyka mi się gardło. Natychmiast upadłem na ziemię.
Milion myśli przeszło mi przez głowę. Czy mam atak astmy? Czy to reakcja alergiczna? Nie mogłem pojąć, co się dzieje, ponieważ wszyscy wokół mnie oddychali dobrze. Czułem, że moje płuca nie są w stanie wchłonąć powietrza i byłem przekonany, że tego dnia umrę.
Wczołgałem się do łazienki, po czym zamknąłem i zaryglowałem drzwi. Hiperwentylowałem i nie chciałem, żeby ktokolwiek widział mnie taką. Żałuję, że nie mam wyjaśnienia, co się dzieje z moim ciałem. Kiedy to się skończyło, moja 13-letnia prawdziwa siostra, która również mieszkała ze mną za granicą, była we łzach - a moja gospodarz zażartowała z tego i powiedziała, że udawałem, żeby uniknąć obowiązków domowych.
Mój pierwszy w historii atak paniki trwał dziewięć minut. Wiem to, ponieważ odliczałem sekundy, zanim poczułem się lepiej. Niestety był to pierwszy z wielu, które nadeszły. Mam teraz 23 lata i miałam 35 ataków paniki. Zemdlałem cztery razy z tych odcinków i trzy razy dzwoniłem pod numer 911. Chciałbym móc powiedzieć, że za każdym razem staje się łatwiej, ale tak się nie dzieje.
Pomimo klinicznie zdiagnozowanego lęku pięć lat temu, spędziłem cztery z nich na zaprzeczaniu. Nie powiedziałem o tym moim nauczycielom, rodzicom ani nawet najbliższym przyjaciołom. Bałem się, że zaakceptowanie mojej choroby oznaczałoby, że nie będę już sobą. Byłem niespokojny, ale nie chciałem. Nie było mi dobrze, ale bardzo się starałem.
Wiedziałem, że zwierzenie się mojej rodzinie i przyjaciołom nie będzie wielkim problemem, ale byłem surowy dla siebie, ponieważ bałem się tego, kim jestem myślałam, że stanę się po mojej diagnozie. Zamiast przyznać się do niepokoju, starałem się go odizolować, ukryć i udawać, że jest niewidoczny. Pomyślałem, jak trudno jest ukryć coś, czego ludzie nawet nie widzą na początku?
Dopiero na drugim roku studiów zdecydowałem się aktywnie radzić sobie z atakami paniki. Właśnie przeżyłem pięć w ciągu tygodnia i nie mogłem pojąć, jak przejść przez to innego dnia. Kiedy zacząłem mieć ich publicznie, stałem się trochę odludkiem, aby uniknąć robienia scen. To zagrażało moim związkom z ludźmi, których najbardziej kocham. Chociaż starałem się zachować te epizody w tajemnicy, mogli powiedzieć, że to mnie żniwo, więc zaciągnąłem się do lekarza i psychiatry.
Miałem już wtedy diagnozę, ale moja wizyta w psychiatra był inny, ponieważ zostałem całkowicie pokonany. Byłem zdesperowany, aby wyzdrowieć. Miałem kolejny egzamin fizyczny i odpowiedziałem na więcej pytań ankietowych. Mój psychiatra wyjaśnił, że mój niepokój jest wynikiem braku równowagi chemicznej w moim mózgu i wtedy chętnie słuchałem. Lekarz zalecił terapię i wyjaśnił, że lekarstwa nie są lekarstwem, ale tylko tymczasowym rozwiązaniem. Najlepiej byłoby zasięgnąć porady specjalisty i skonsultować się ze specjalistą, jeśli czuję, że potrzebuję recepty, powiedział.
Patrząc wstecz na ten czas, teraz lepiej rozumiejąc moją chorobę, znam panikę ataki nigdy nie dotyczyły naczyń.
To mogła być seria wydarzeń, które doprowadziły do mojego pierwszego ataku. Wczoraj wieczorem pokłóciłem się z moim chłopakiem. Czekałem na odpowiedź z przyjęć na studia i nie mogłem uciszyć głosu w mojej głowie, który mówił mi, że nie jestem wystarczająco dobry. Byłem ponad 8 000 mil od mojej rodziny. Tęskniłam za domem, ale byłam zbyt uparta, żeby to przyznać. Podskakiwałem z jednej złej sytuacji życiowej do drugiej.
Niektóre rodziny, z którymi mieszkałem, nie dbały o to wystarczająco, a inne z niewłaściwych powodów. Miałem opiekunów, którzy nie mieli nic przeciwko temu, że wracałem do domu o 3 nad ranem w wieczory szkolne, a miałem też takich, którzy nie wypuszczali mnie w weekendy. Domy o wolnym duchu, domy kontrolujące, domy z przemocą - miałem ich część. Nie czułam się bezpiecznie w swoim środowisku domowym i byłam tak zmęczona poczuciem niepewności.
Moje wychowanie nie wywołało moich ataków paniki, ale mój niepokój po prostu nie mieszał się dobrze z moim życiem w czas.
Spędziłem lata spoglądając wstecz na ten pierwszy epizod paniki, szukając logicznego powodu, który mógł spowodować, że moje płuca zaczęły walczyć o powietrze, moje serce ścigało się, a moje ciało zapadło się z wyczerpania. Kiedy nadszedł atak paniki 26, w końcu dotarło do mnie, że fizyczny ból, którego doświadczyłem w niedzielę, nie był czymś, czemu mogłem zapobiec - to nie była moja wina.
Prawda jest taka, że mój niepokój jest choroba. To nie jest cecha osobowości. Określiłem siebie jako osobę dramatyczną, porywczą i „zbyt emocjonalną”. Po części miało to związek z moim osobistym stygmatyzacją związaną z chorobą psychiczną, ale myślę, że po części było to spowodowane objawami samej choroby.
Pod wieloma względami niepokój oznacza, że w stałym związku ze sobą w miłości i nienawiści. Zawsze mam wrażenie, że wyciągam pochopne wnioski. Nie tak dawno byłem w takim miejscu w moim życiu, w którym źle zinterpretowałem opóźniony tekst jako znak, że nie jestem kochany. Myliłbym zajętość z zaniedbaniem, obojętność na nienawiść, a moje wpadki z porażką. Starałem się zdrowo reagować na codzienny stres, a mój strach, że ludzie dowiedzą się o mojej chorobie, tylko to pogorszył.
Kilka nocy w tygodniu leżałem w łóżku i robiłem w pamięci listę rzeczy martwienie się o to nie pozwoliło mi zasnąć w nocy. Może to być zadanie, które muszę wykonać następnego dnia lub cała moja przyszłość. Rozmyślałbym nad nimi - to właśnie powoduje niepokój. Wtedy zastanawiałbym się, o ilu rzeczach z tej listy wiedzieli inni ludzie, a przez większość czasu nie było odpowiedzi.
Gdybym mógł przerwać odcinek w niedzielę, zrobiłbym to. Uniknąłbym ataku paniki nr 18 w moje urodziny w barze uniwersyteckim o 2 w nocy lub 29 w drodze na kolację Red Lobster, gdybym miał kontrolę nad chwilowymi usterkami mojego ciała i wszystkimi fizycznymi objawami, które z tym związane.
Potrzeba było trzech terapeutów, dwóch psychiatrów i wielu poszukiwań duszy, aby zaakceptować mój niepokój jako część mnie i zdać sobie sprawę, że wciąż jestem w toku.
W ciągu ostatnich trzech lat eksperymentowałem zarówno z terapią behawioralną, jak i lekami. Próbowałem terapii grupowej i terapii indywidualnej. Z tych doświadczeń nauczyłem się, że terapia jest trudna i wymaga czasu i odwagi. Często rezygnowałem z moich sesji i wypadałem z pięciomiesięcznego programu terapii grupowej prawie dwa lata temu. Obecnie myślę o ponownym spróbowaniu.
Mój lekarz przepisał lek przeciwlękowy Xanax, który należy przyjmować tylko wtedy, gdy wpadam w panikę. Posiadanie butelki pigułki przez cały czas dawało mi poczucie komfortu, ale nie podobało mi się to, jak się na niej czułem, a także nie pomagało mi lepiej radzić sobie z lękiem. Ta recepta już dawno straciła ważność.
Czasami budzę się z uczuciem, że biorę krótsze oddechy. Moja klatka piersiowa byłaby pusta, a ramiona ciężkie. Dużo bym się wiercił. Nauczyłem się radzić sobie z tymi „wyzwalaczami” lub wczesnymi objawami napadu paniki, przyjmując strategie uważności. Jedna technika, zwana uziemieniem, polega na skupieniu się na obiekcie lub oddychaniu. Pomaga mi to uspokoić wędrujący umysł, dzięki czemu jestem w stanie wskazać objawy fizyczne i przewidzieć, czy tego dnia mój niepokój się pogorszy.
Staram się ćwiczyć tak często, jak to możliwe, i znaleźć nocne spacery pomocne przy bezsenności. Otworzyłem się na ludzi o tym, jak zmagam się z niepokojem, a wsparcie emocjonalne naprawdę pomaga.
Co zaskakujące, bycie przejrzystym to najlepszy sposób na walkę z lękiem. Nauczyłem się, że bycie szczerym wobec innych, gdy nie czuję się dobrze, pozwala mi być szczerym wobec siebie. Stopniowo dowiaduję się, że przyznanie się do swojego niepokoju niekoniecznie oznacza, że jestem mniej sobą.
Teraz nie traktuję już moich ataków paniki jako oznak porażki, kiedy je dostaję. Ale bądźmy szczerzy: atak paniki # 36 nadejdzie i będzie tak samo traumatyczny jak poprzedni. Odliczę sekundy do końca, jak zawsze, a potem położę się z zapadniętą klatką piersiową i całkowicie wyczerpanym ciałem. Ale teraz wiem, że wszystko w porządku, ponieważ jutro nadal mogę spróbować zrobić postępy.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!