Czy w przejściu z owocami morza jest coś podejrzanego?

Travis RathboneJeśli myślisz o zamówieniu drogiego czerwonego lucjana następnym razem, gdy będziesz jadł poza domem, oszczędzaj pieniądze. „Ponad 90 procent lucjana czerwonego sprzedawanego w kraju to w rzeczywistości coś innego - zwykle tilapia lub skalna ryba” - mówi dr Kimberly Warner, starszy naukowiec w Oceana, grupie ochrony oceanów w Waszyngtonie.
W niedawnym ogólnokrajowym raporcie Oceana odkryła, że około jedna trzecia owoców morza sprzedawanych w restauracjach i sklepach spożywczych nie jest tym, czym podaje etykieta lub menu. Nie tylko błędne oznakowanie może Cię oderwać, ale także naraża Cię na ryzyko nieświadomego zjedzenia ryb bogatych w rtęć lub inne toksyny - nie jest to dokładnie taka poprawa zdrowia, jaką masz nadzieję uzyskać z owoców morza. Dowiedz się, jak możesz być mądrzejszym konsumentem.
Przynęta i zmiana
Wszystko sprowadza się do jednego prostego oszustwa: tańsze odmiany ryb są oznaczane jako droższe przez rybaków, hurtowników lub w mniejszym stopniu szefowie kuchni. A dla sprawców ryzyko jest niewielkie; według amerykańskiego Urzędu ds. Odpowiedzialności Rządu mniej niż 1 procent importowanych owoców morza jest fizycznie badanych przez FDA, aby upewnić się, że naprawdę jest tym, za co się podaje.
Ryba może przejść przez tuzin rąk przed nią dotrze do twojego talerza, a oszustwo ryb może się zdarzyć w dowolnym momencie po drodze. Najpierw przybywają rybacy, którzy stawiają swój połów na lodzie i czasami przenoszą go na większe statki w celu transportu. Tam może przypadkowo lub celowo pomylić się z innymi gatunkami. Jeśli ryba jest poddawana obróbce (usunięto głowę i wnętrzności) na pokładzie, jeszcze trudniej jest ją zidentyfikować na podstawie samego patrzenia. „Łączenie lucjana czerwonego z innymi gatunkami - i nazywanie go wszystkim lucjanem czerwonym - może dać rybakowi lub hurtownikowi kilka dolarów więcej za funt” - mówi Warner. Hurtownicy sprzedają kucharzom i sprzedawcom detalicznym, którzy następnie przekazują zawyżoną cenę Tobie, klientowi.
Chociaż myślisz, że profesjonalistom - takim jak sprzedawcy detaliczni i szefowie kuchni - łatwo byłoby wykryć źle oznakowane ryby, to właściwie trudne. `` Wiele gatunków wygląda bardzo podobnie i wymaga testów DNA, aby prawidłowo zidentyfikować je jako autentyczne, dlatego musimy polegać i ufać naszym ugruntowanym relacjom i wiarygodnym dostawcom, niezależnie od tego, czy jest to lokalny rybak, czy duży hurtownik '' - mówi Rick Moonen, szef kuchni i właściciel RM Seafood i Rx Boiler Room w Las Vegas. W rzeczywistości FDA zaczęła używać sekwencjonowania DNA - zamiast polegać wyłącznie na wyszkolonym oku inspektora - do identyfikacji owoców morza.
Co więcej, standardy nazewnictwa owoców morza nie są spójne w poszczególnych stanach. - mówi dr Jonathan E. Fielding, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w hrabstwie Los Angeles, który w zeszłym roku zebrał grupę zadaniową ds. oszustw związanych z owocami morza. Na przykład rockfish można nazwać lucjanem pacyficznym w Kalifornii, ale nie w Nowym Jorku.
Następna strona: Jaki jest haczyk?
Jaki jest haczyk?
Jeśli jesz ryby raz w tygodniu, w ciągu roku możesz wydać ponad 500 USD lub więcej. Filety z tilapii kosztują około 8 dolarów za funt - i czasami są zastępowane przez lucjan czerwony, który kosztuje około 24 dolarów za funt. Flądra kosztuje zazwyczaj 14 dolarów za funt, ale jeśli jest oznaczona jako halibut, można ją sprzedać po 25 dolarów za funt. Jak mówi Warner: „To tak, jakby płacić za filet mignon, ale dostawać tylko mieloną wołowinę”.
Bardziej alarmujące niż żłobienie cen jest potencjalne zagrożenie dla zdrowia: FDA zaleca, aby wszystkie kobiety w ciąży, matki karmiące i kobiety które mogą zajść w ciążę, unikają jedzenia makreli królewskiej, włócznika, rekina i płytecznika, ponieważ zawierają one wysoki poziom rtęci, substancji zanieczyszczającej, która może uszkodzić układ nerwowy płodu lub dziecka. (Rtęć jest szkodliwa dla ciebie w każdym wieku, ale jest szczególnie niebezpieczna dla rozwijającego się płodu). Jednak gatunki o wysokiej zawartości rtęci mogą czasami zastępować bezpieczniejsze ryby: Według doniesień makrela królewska i płytecznik są sprzedawane jako grouper, lucjan czerwony i halibut. Dochodzenie przeprowadzone przez Consumer Reports wykazało, że 56% łososia sprzedawanego jako dziki było faktycznie hodowane, co może zwiększać ryzyko narażenia na PCB - zanieczyszczenia często występujące w łososiu hodowlanym, które, jak wykazano, powodują raka u zwierząt.
Rolki w dobrych kilofach
Oszustwa związane z owocami morza prawdopodobnie nie znikną w najbliższym czasie. Ale to nie znaczy, że powinieneś całkowicie unikać ryb. Aby mieć pewność, że otrzymasz to, za co zapłaciłeś, wykonaj następujące czynności:
Kup bezpośrednio. Unikaj oszustw związanych z łańcuchem dostaw, udając się bezpośrednio do rybaka (na targu lub na przystani). „Kupuję kraby, flądry i porgi na lokalnym targu” - mówi Warner.
Dołącz do programu. Niektóre sieci spożywcze - takie jak Wegmans i Whole Foods - oraz setki restauracji oferują informacje na temat pochodzenia owoców morza za pośrednictwem firm, takich jak Trace Register i Trace and Trust. Przejdź do traceandtrust.com, aby znaleźć uczestniczące restauracje. Zamawiając rybę, otrzymujesz numer identyfikacyjny. Wpisanie go na stronie internetowej powoduje wyświetlenie gatunków ryb, czasu złowienia partii, a nawet zdjęcie i biografię kapitana łodzi. „To odpowiednik owoców morza podawanych na stół, tylko w wielu przypadkach lepszy” - mówi Moonen.
Trzymaj się bezpieczniejszych zakładów. Według Oceany w restauracjach mahimahi, flądra i tilapia miały najmniejsze szanse na błędne oznaczenie. Jest również mało prawdopodobne, aby łosoś był nieprawidłowo oznaczany, poza tym, że czasami nazywa się go dzikim podczas hodowli. Skorupiaki zwykle nie są błędnie oznakowane, chociaż czasami fałszywie mówi się, że mięso kraba pochodzi z Maryland. Lucjan rudy, grouper i halibut należą do ryb, które według Oceany najczęściej zastępują je gatunkami.
Idź w puszce. Chociaż badania są wstępne, testy do tej pory nie wykazały problemów z etykietowaniem tuńczyka w puszce, mówi dr Dirk Steinke, dyrektor ds. Edukacji i działań informacyjnych w Biodiversity Institute of Ontario na Uniwersytecie Guelph. Możliwość błędnego etykietowania jest prawdopodobnie mniejsza, ponieważ ryba w puszce przechodzi przez mniej rąk niż ryba świeża.
Zadawaj wiele pytań. W niektórych regionach sieci supermarketów są o połowę bardziej prawdopodobne, aby sprzedawać źle oznakowane ryby niż restauracje lub małe sklepy, ponieważ duże firmy zazwyczaj wymagają wyższego poziomu odpowiedzialności, mówi Warner. Ale nie rezygnuj z małych facetów. „Poznaj swojego sprzedawcę ryb i zapytaj, skąd pochodzą owoce morza” - mówi. „Jeśli na przykład mogą ci powiedzieć, że pochodzi od rybaka, z którym pracowali od lat, słusznie zwiększa to twój poziom pewności siebie”. To samo dotyczy restauracji. „Szefów kuchni motywuje to, czego chcą ich klienci” - mówi Moonen. „Jeśli klienci pytają o szczegóły dotyczące owoców morza, są zobowiązani poświęcić więcej czasu na samodzielne badanie najlepszych wyborów”.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!