Czy powrót do szkoły jest bezpieczny dla dzieci? Odpowiedź zależy od tych czynników, mówią pracownicy służby zdrowia

W tej chwili dzieci w całej Ameryce powinny cieszyć się ostatnimi lizakami lata, ponieważ rodzice zaopatrują się w zeszyty i ołówki oraz przygotowują się na pierwsze dni nowego roku szkolnego. Zamiast tego wiele rodzin siedzi na szpilkach i igiełkach, niepewnych, czy szkoły rzeczywiście zostaną otwarte tej jesieni, a jeśli to zrobią (lub już to zrobiły), czy można bezpiecznie odesłać dzieci.
Czy zajęcia zostaną wznowione za osoba zależy w dużym stopniu od geografii. W Kalifornii jesienią większość szkół pozostanie zamknięta i nie będzie można w nich uczyć się osobiście, a ponowne otwarcie będzie wymagało spełnienia surowych standardów zdrowotnych. W Teksasie lokalni pracownicy służby zdrowia nie mogą zapobiegawczo zamykać szkół; mogą zostać zamknięte dopiero po zgłoszeniu przypadków COVID-19.
Szkoły w niektórych częściach Georgii, Tennessee i Indiany niedawno otworzyły swoje drzwi na naukę osobiście, tylko po to, aby ponownie zamknąć się w przypadku infekcji COVID-19 zmusił setki studentów i pracowników do kwarantanny. Jak twierdzą eksperci ds. Zdrowia publicznego, ponowne otwarcie szkół w czasie ogólnokrajowej pandemii jest w najlepszym razie wyczynem logistycznym. Na obszarach południowego i środkowego zachodu, gdzie liczba przypadków wirusa rośnie, może to być daremne ćwiczenie.
Podczas gdy niektóre szkoły podstawowe i uniwersytety przechodzą jesienią na całkowicie zdalne zajęcia, inni radzą sobie z pandemią za pomocą modeli hybrydowych, które łączą instrukcje osobiste i online. Rodzice naturalnie chcą robić to, co właściwe dla swoich dzieci, a także innych wrażliwych członków rodziny - ale co jest słuszne? Czy wysyłanie dzieci do szkoły jest bezpieczne? Czy lepiej - czy gorzej - zatrzymać ich w domu?
Christa Thompson, samotna mama i zawodowa blogerka podróżnicza z hrabstwa Cherokee w stanie Georgia, na przedmieściach Atlanty, ostatecznie zdecydowała się wysłać syna z powrotem do klasy 3 sierpnia. Gdyby jej syn, szóstoklasista w Creekland Middle School, byłby młodszy i mniej dojrzały, mogłaby podjąć inną decyzję. Ale czuła, że ostrożny 11-latek będzie odpowiedzialny za zapewnienie sobie bezpieczeństwa, noszenie maski i mycie rąk. Poza tym bycie w szkole pozwoliłoby mu na zaangażowanie społeczne, a nie na utknięcie w domu. „Naprawdę uważam, że to osobisty wybór” - mówi Health. „Każde dziecko jest inne”.
Początkowo w Creekland stwierdzono jeden potwierdzony przypadek koronawirusa, który zmusił 20 uczniów do poddania się kwarantannie. 18 sierpnia badanie innego dziecka było pozytywne, a kolejne 28 zostało poddanych kwarantannie. Wielu uczniów ma starsze rodzeństwo, które uczęszcza do Creekview High School po drugiej stronie ulicy. Okręg szkolny hrabstwa Cherokee ogłosił w niedzielę, że natychmiast zamknie liceum w celu uczenia się osobistego po tym, jak liczba potwierdzonych przypadków wzrosła do 25. Pięćset z jego 1800 uczniów jest teraz objętych kwarantanną.
Bez mundurka , krajowa strategia ponownego otwarcia szkół, decydenci na szczeblu lokalnym podejmują trudne wezwania. Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) wzięły pod uwagę wskazówki, podobnie jak różne grupy doradcze ds. Zdrowia i edukacji. Ogólnie zalecenia dotyczące powrotu dzieci do szkoły dzielą się na trzy szerokie kategorie.
Jednym z czynników, które należy wziąć pod uwagę, jest liczba osób, które uzyskały pozytywny wynik testu na koronawirusa w lokalnej społeczności: czy jest niski i kontrolowany, czy poza kontrolą? Inną kwestią jest to, czy szkoły mają odpowiednie środki ochrony dzieci, nauczycieli i personelu. Czy dzielnica ma wytyczne dotyczące maskowania się i dystansowania społecznego? Czy szkolny personel medyczny otrzyma sprzęt ochrony osobistej?
Bez względu na to, jak działają szkoły, decydującym czynnikiem może być sytuacja osobista rodziny. Może mają dzieci lub członków rodziny z istniejącymi schorzeniami, które mogą narazić ich na ryzyko poważnej choroby spowodowanej COVID-19; te rodziny wolałyby trzymać swoje dzieci w domu. Inni mogą mieć dziecko zagrożone zaległościami w nauce, jeśli nie ma możliwości uczenia się osobiście. A ręce pracujących rodziców mogą być związane: kto będzie nadzorował wirtualne instrukcje ich dziecka, gdy nie ma ich w domu?
Dan Domenech, dyrektor wykonawczy AASA, The School Superintendents Association (AASA), słyszy od nauczycieli z zadaniem realizacji planów na rok szkolny 2020-2021. „Mówię wam, te osoby są zrozpaczone każdego dnia, ponieważ wiedzą, że podejmują decyzje, które mają wpływ na życie tysięcy dzieci i pracowników” - mówi Health. A jednak widzi społeczności, zwłaszcza na południu, gdzie otwierają się szkoły, zajmujące się „zwykłymi sprawami” - bez fizycznego dystansowania się, bez nakazu maskowania. Jeśli dzieci lub personel zachorują lub umrą, mówi Domenech, „Twoja kariera się skończyła”.
Pod koniec czerwca Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) odważyła się w tej sprawie, wydając wytyczne podkreślające, że szkoła Zasady dotyczące początków „powinny rozpoczynać się od celu, jakim jest fizyczna obecność uczniów w szkole”. Administracja Trumpa szybko wykorzystała tę wiadomość, aby rozwinąć własną narrację o powrocie do szkoły, grożąc nawet obcięciem federalnych funduszy dla szkół, które nie zostaną w pełni ponownie otwarte.
Dwa tygodnie później AAP wydał wspólne oświadczenie z Amerykańską Federacją Nauczycieli, Stowarzyszeniem Edukacji Narodowej i AASA, w którym podkreśliło znaczenie bezpiecznego powrotu dzieci do szkoły. „Powrót do szkoły jest ważny dla zdrowego rozwoju i dobrego samopoczucia dzieci”, zgodzili się, „ale musimy dążyć do ponownego otwarcia w sposób bezpieczny dla wszystkich uczniów, nauczycieli i personelu”. Nauka i sytuacja społeczna, a nie polityka, musi kierować procesem decyzyjnym, nalegały organizacje.
Biały Dom nadal naciska na otwarcie szkół. Jeszcze 12 sierpnia wiceprezydent Mike Pence i amerykańska sekretarz edukacji Betsy DeVos podwoili się w kwestii przesłania prezydenta podczas wydarzenia edukacyjnego w stanowej jadalni. „Wiemy, że jest to najlepsze dla naszych dzieci. Nie chcemy, aby pozostawali w tyle pod względem naukowym ”- argumentował Pence. „Ale nie chcemy również, aby nasze dzieci przegapiły porady, które otrzymują, usługi specjalnej troski, a także wszystkie programy żywieniowe dostępne tylko w naszych szkołach”.
Epidemiolodzy i nauczyciele nie kwestionują znaczących korzyści płynących z fizycznej obecności w szkole. W połowie lipca Narodowe Akademie Nauk, Inżynierii i Medycyny opublikowały 110-stronicowy raport przedstawiający oparte na dowodach zalecenia dotyczące ponownego otwarcia i funkcjonowania szkół podstawowych i średnich. Ogólnie rzecz biorąc, członkowie komitetu, którego zadaniem było dokonanie przeglądu nauki, doszli do wniosku, że decyzje o ponownym otwarciu na uczenie się osobiście muszą zrównoważyć korzyści i ryzyko.
„Wiemy, że brak ponownego otwarcia szkół dla osób ma poważne konsekwencje. uczenie się ”- wskazała Caitlin Rivers, starszy naukowiec w Johns Hopkins Center for Health Security w Baltimore i członek komitetu podczas webinarium na ten temat, które odbyło się 12 sierpnia. Szkoły to więcej niż miejsce do nauki; Zauważyła, że są także miejscem, gdzie studenci mają dostęp do posiłków, wsparcia medycznego i behawioralnego oraz innych usług. „Ale wiemy również, że pandemia wiąże się z poważnymi zagrożeniami”.
Uznając, że kształcenie na odległość odegra ogromną rolę w roku akademickim 2020-2021, raport National Academies przyznaje, że dzieci odnoszą korzyści społeczne, emocjonalnie i naukowo na podstawie osobistego nauczania. Elektroniczne powiązanie z nauczycielami i kolegami z klasy nie zapewnia między innymi tego samego poziomu spersonalizowanych instrukcji i interakcji rówieśników. Raport wskazuje, że „niektóre grupy uczniów mogą być bardziej narażone na zaległości w nauce, gdy nauczanie na odległość jest stosowane przez dłuższy czas”.
Jeśli szkoły mogą ponownie rozpocząć naukę osobiście , powinni priorytetowo traktować przywracanie dzieci z klas K-5 i uczniów ze specjalnymi potrzebami, zaleciła komisja. Te dzieci rzadziej korzystają z uczenia się na odległość, a biorąc pod uwagę ich rozwój społeczny i emocjonalny, najlepiej byłoby wrócić do szkoły.
Odkąd Narodowe Akademie opublikowały swój raport cztery tygodnie temu, wiele zmienił się. Nowe badania potwierdziły, w jakim stopniu dzieci mogą być zarażone COVID-19, podczas gdy wiele stanów zgłosiło rosnącą lub uporczywie wysoką liczbę przypadków koronawirusa. „Myślę, że musimy wziąć pod uwagę fakt, że w skali kraju nasza epidemia nie jest w dobrym miejscu” - powiedziała Rivers, wyrażając swoją osobistą opinię, niekoniecznie opinię komitetu.
Chociaż prawdą jest, że dzieci są mniej narażone na ciężką chorobę niż dorośli, nie są niezwyciężone. W Stanach Zjednoczonych od 9 lipca do 6 sierpnia zgłoszono prawie 180 000 nowych przypadków COVID-19 u dzieci, co stanowi 90% wzrost w ciągu zaledwie czterech tygodni, według AAP i Children’s Hospital Association. Tymczasem liczba i wskaźnik przypadków koronawirusa u dzieci „stale rośnie”, zauważa CDC. Na dzień 15 sierpnia dzieci do 17 roku życia stanowiły 7,7% wszystkich potwierdzonych przypadków. Jedno z badań wykazało, że dzieci prawdopodobnie mają taką samą lub większą „miano wirusa” jak dorośli i istnieją dowody na to, że mogą skutecznie przenosić infekcję na innych, nawet jeśli nie wyglądają na chore. Dzieje się tak dlatego, że według CDC aż 45% infekcji u dzieci przebiega bezobjawowo.
„Wiemy, że dzieci zarażają się; wiemy, że są w stanie przekazać to innym ”- mówi Josh Michaud, zastępca dyrektora ds. globalnej polityki zdrowotnej w Henry J. Kaiser Family Foundation. Jeśli chodzi o to, jak duże zagrożenie stanowi środowisko szkolne dla przenoszenia wirusa, „dowody są bardziej zróżnicowane i niejasne” - mówi Health. Od czasu ich ponownego otwarcia w europejskich szkołach nie było wielu epidemii - dodaje Michaud. Ale ogólnie w USA jest znacznie więcej przypadków. Jego raport dla Kaisera mówi, że USA mają test pozytywny powyżej 8%, w porównaniu z zaledwie 1,1% we Francji i 2,4% na przykład w Niemczech.
Po pierwsze, władze lokalne muszą uwzględnić poziom SARS-CoV-2 (wirusa wywołującego COVID-19) w społeczności, według CDC i innych. W niektórych miejscach jako punkt odniesienia stosuje się przypadki na 100 000 mieszkańców w ciągu ostatnich siedmiu dni; inni patrzą na wskaźniki pozytywności testów, czyli liczbę pozytywnych testów na koronawirusa podzieloną przez liczbę wykonanych testów. Wskaźnik powyżej 10% prawdopodobnie oznacza, że społeczność nie radzi sobie dobrze z lokalną epidemią, mówi Michaud. Zanim szkoły rozważą otwarcie, zalecany jest wskaźnik poniżej 5%. „Zarządy szkół i decydenci używają różnych kryteriów, a tam panuje chaos” - zauważa Michaud.
W gorących miejscach, gdzie występuje „znaczna, niekontrolowana transmisja”, której nie można zmniejszyć, szkoły powinny umieścić plany dotyczące wirtualnego uczenia się, zgodnie z CDC. Jednak w miejscach, w których uczestnictwo w indywidualnym instruktażu jest uważane za bezpieczne, CDC, AAP i inne osoby zachęcają szkoły do przyjęcia strategii spowolnienia rozprzestrzeniania się COVID-19 i zmniejszenia ryzyka transmisji. Należą do nich:
Szkoły, które ignorują zalecane wytyczne dotyczące ponownego otwarcia, prawdopodobnie odnotują gwałtowny wzrost wskaźnika infekcji, mówi Domenech z AASA. „Przeciwstawianie się nauce to szaleństwo i całkowite lekceważenie bezpieczeństwa i dobra uczniów” - mówi.
„Testowanie wszystkich uczniów pod kątem ostrej infekcji SARS-CoV-2 przed rozpoczęciem szkoły jest obecnie niewykonalne w większości placówek ”, mówi AAP. Jednak zgodnie z wytycznymi CDC student lub członek personelu, który był narażony na infekcję lub ma objawy, może wymagać badań w celu ustalenia kolejnych kroków.
Z drugiej strony wiele uniwersytetów, zwłaszcza kampusów, w których mieści się i karmi studenci, stosują testy i badania przesiewowe COVID-19 wśród innych strategii kontrolowania epidemii.
Naukowcy niedawno stworzyli model, jak może wyglądać program przesiewowy na koronawirusa w kampusie mieszkalnym, wykorzystując różne testy i różne częstotliwości testów. Konkluzja: Samo badanie przesiewowe oparte na objawach nie wykazało epidemii w różnych scenariuszach rozważanych przez naukowców. Doszli do wniosku, że aby bezpiecznie zwrócić studentów tej jesieni po rozsądnych kosztach, uczelnie musiałyby egzaminować studentów co 2 dni, co kosztowałoby około 10–50 USD za test. Badanie ukazało się w JAMA Network Open z 31 lipca.
A. David Paltiel, profesor polityki zdrowotnej i zarządzania w Yale School of Public Health i jeden z autorów badania, mówi Health: „Większość szkół nie może osiągnąć proponowanego przez nas standardu. Jest to zbyt drogie i logicznie nieporęczne, ale tylko dlatego, że jest niewykonalne, nie oznacza, że nie jest ważne ”. Dodaje, że szkoła polegająca na badaniach przesiewowych opartych na objawach jest jak „straż pożarna, która reaguje na wezwania dopiero po całkowitym spaleniu domu”.
Pojedynczy przypadek niekoniecznie gwarantuje zamknięcie, chyba że wirus rozprzestrzenia się na innych członków społeczności szkolnej, mówi Rivers, epidemiolog z Johns Hopkins. „To, co mogłoby wzbudzić moje zaniepokojenie z powodu długoterminowego zamknięcia, to zmiana lokalnego obciążenia chorobami, tak że krąży o wiele więcej wirusów i nie jest już bezpieczne utrzymywanie szkoły otwartej”.
Odosobniony przypadek może również służyć jako przykład dla społeczności szkolnej, że dzieci mogą zarazić się COVID-19 i ważne jest podjęcie środków ostrożności. Thompson, mama z Georgii, donosi, że jej syn zachorował na infekcję górnych dróg oddechowych, z której „prawie” wyzdrowiał; niemniej jednak jego lekarz zalecił mu pozostanie w domu przez 10 dni. Chociaż noszenie masek w szkole jest zalecane, nie jest to wymagane, więc gdy ktoś w szkole jej syna uzyskał wynik pozytywny, był „trochę przestraszony” - mówi Thompson. „To było straszne, że to się wydarzyło, ale myślę, że to było prawdziwe otwarcie dla wszystkich innych, ponieważ wszyscy zaczęli się maskować”.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!