Czy wszyscy są na mnie wściekli, czy to tylko mój lęk?

Niedawno wysłałem kilka wiadomości do znajomego i nigdy nie otrzymałem odpowiedzi. Milczenie nie było w jej stylu, więc wysłałem krótkiego e-maila. Nic.
Po kilku dniach jej milczenie zaczęło mnie dręczyć. Zacząłem mieć obsesję na punkcie możliwych wykroczeń. Jest wściekła, ponieważ nie poszedłem z nią na to przyjęcie koktajlowe. Nie, jest zła, że powiedziałem, że jest zbyt przywiązana do swojego psa. Jezu, żartowałem! Wie, że kocham Barkleya. Powinienem był podnieść telefon i po prostu z nią porozmawiać - ale do tego czasu mój umysł wymyślił tak skomplikowaną historię o tym, dlaczego była na mnie zła, że po prostu nie mogłem tego zrobić.
Dziewięć dni później - nie żebym liczył - otrzymałem lawinę tekstów przepraszających. Została pochowana w ramach projektu pracy; w pewnym momencie napisała odpowiedź na mój e-mail, po czym rozproszyła się i zapomniała go wysłać. (Sam to robiłem w przeszłości). Była zajęta. Koniec opowieści. Jednak przez ponad tydzień torturowałem siebie - a co ważniejsze, automatycznie zakładałem najgorsze z dobrego przyjaciela.
Tendencja do rzutowania na kogoś motywu jest tym, co profesor University of Houston praca socjalna dr Brené Brown nazywa „historią, którą wymyślam”. W swojej książce Rising Strong opisuje scenę, w której zbliża się pora obiadowa w jej domu, jej dwoje dzieci jest głodne, a jej mąż, Steve, otwiera lodówkę i oznajmia: „Nie mamy żadnych artykułów spożywczych. Nawet mięsa na lunch ”. Natychmiast odpowiada, że on też mógłby zrobić zakupy.
Następnie ma chwilę jasności i wyznaje: „Historia, którą wymyśliłem, jest taka, że winiłeś mnie za to, że nie mam zakupów, że Spieprzyłem. Steve mówi jej, że planował robić zakupy dzień wcześniej, ale skończył mu się czas: „Nie winię cię. Jestem głodny ”.
Ten fragment książki Browna naprawdę trafił w sedno - zdałem sobie sprawę, że robię to cały czas. Kiedy moja mama zmarszczyła brwi na naszej randce przy lunchu, zakryłem jej głowę dymkiem: „Co ty do cholery masz na sobie?”
Zrobiłem to z moją współpracowniczką, kiedy założyłem, że mnie oblizuje na spotkaniu. (Później dowiedziałem się, że ma zbliżającą się migrenę.) Zrobiłam to mojemu mężowi, Tomowi, pewnej nocy, kiedy sprzątałam, a on wylegiwał się na kanapie. Wyobraziłem sobie, jak myśli: „Wciągnąłem moją żonę do wykonywania całej tej pracy tutaj! Dobrze się czuć!" Mogłem nawet rzucić się złym śmiechem.
Ten podstępny, samosabotujący nawyk wprowadzał niepotrzebny dramat w moje życie i sprawiał, że postrzegałem moje relacje jako mniej bezpieczne niż w rzeczywistości. Kiedy rozpoznałem to zachowanie, mogłem zatrzymać się, przypominając sobie, że moja pierwsza reakcja nie powinna być paranoją. Relacje są pełne nieporozumień i nieporozumień. O wiele mniej stresujące jest założenie, że czyjeś intencje są dobre, i odejście od tego.
Teraz, gdy mój mózg podskakuje, aby wyhaftować negatywny scenariusz, sprawdzam rzeczywistość i zadaję sobie serię pytań : Czy to, o czym myślisz, jest prawdą, czy też przypuszczeniem? Jakie są dowody na poparcie twojej historii? Więc nie ma dowodów? Czy to możliwe, że zachowanie tej osoby nie ma z tobą nic wspólnego?
Następnie usuwam historię z mojego mentalnego dysku twardego i sięgam do tej osoby. Zwykle najłatwiej jest mi wykonać szybką rozmowę telefoniczną, chociaż czasami po prostu napisałem wiadomość w temacie wiadomości e-mail, na przykład „Czy wszystko w porządku? Tylko sprawdzam; napisz tak lub nie ”.
Dzielenie się wymyśloną historią może być zabawne i wyzwalające - zwłaszcza gdy widzisz, jak często jesteś poza bazą. Może nawet zbliżyć was oboje do siebie. Kiedy wyznałem mamie, że wydaje mi się, że jest niezadowolona z mojego stroju podczas lunchu, była zdumiona. „Cześć, marszczyłam brwi, ponieważ siedzieliśmy na zewnątrz, a słońce świeciło mi w oczy” - powiedziała, potrząsając głową. „Czy przyznasz mi trochę kredytu? Wydawało mi się, że ta sukienka była urocza ”.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!