Rzucam Jutro

(KATHERINE ELMORE) Nadszedł czas, aby rzucić palenie ... znowu. Jutro rzucam palenie. Zgadza się: 10 lipca 2008. Rzucałem palenie wiele razy, czasem na dłuższe okresy i zawsze do tego wracam. Ale tym razem, szczerze mówiąc, zapalę ostatniego papierosa.
Zawsze słyszę o ludziach, którzy mają ten moment wstrętu i mówię: „To to . Rzucam rakowe patyki i nigdy nie oglądam się za siebie. Historie te często dotyczą dziury wypalonej w drogim garniturze lub siedzenia nowego samochodu. Czasami jest to długa, torturowana śmierć ukochanej osoby z powodu choroby związanej z paleniem lub widok jakiegoś biednego nieznajomego wciągającego dym przez jej otwór tracheotomijny.
Z jakiegoś powodu nigdy nie miałem takiej chwili . Wypaliłem dziury we wszystkim - od własnego ciała po wózek do biegania mojej córki. (Och, zamknij usta, nie było jej wtedy w pobliżu.) Moja babcia zmarła na raka płuc w wieku 58 lat i było to tak okropne, jak można sobie wyobrazić. Dziury, groźba śmierci, wstyd, ukradkowe wysiłki, by to ukryć przed Febreze - żadna z tych rzeczy nigdy nie skłoniła mnie do całkowitego niepalenia. Wyobrażam sobie, że codzienne talk show mówi, że w głębi duszy palacze nie uważają, że zasługują na coś lepszego, i musiałbym się zgodzić, że z całą pewnością nie. Uh, to znaczy, że nie.
Zacząłem palić w wieku 16 lat i były takie mroczne czasy w moim życiu, w których paliłem trzy paczki dziennie. Do niedawna mój mąż palił ze mną, dzieląc się paczkami Camel Lights. Jason, którego łatwo motywuje koszt rzeczy, dostał receptę na Chantix po zapłaceniu 5 dolarów za paczkę na stacji benzynowej i jak dotąd nie oglądał się za siebie.
Średnio około pięciu papierosów na jedną sztukę. dzień, wszystkie skradzione chwile skulone w moim garażu, z dala od okien, gdzie sąsiedzi mnie nie widzą. Biorąc pod uwagę szansę, prawdopodobnie paliłbym więcej, ale ponieważ nie mogę ryzykować, że zobaczę, jak jeżdżę moim volvo z dymem papierosowym wylewającym się z okien lub pojawię się w prywatnej szkole mojej córki, pachnąc jak tani pokój w motelu, możliwości jest niewiele. i daleko pomiędzy. Palenie w pracy lub w jej pobliżu jest oczywiste - udaję, że nie palę, a moi współpracownicy udają, że mi wierzą. Przede wszystkim nie mogę pozwolić mojej córce się dowiedzieć - nigdy. Nie trzeba dodawać, że wstyd jest jednym z wielu motywatorów stojących za moją jutrzejszą decyzją o rzuceniu palenia.
Flirtowałem z plastrem nikotynowym w latach 90. i rzuciłem palenie na kilka dni bez przerwy, ale nawet nie policz te próby. Myślę o mojej jedynej naprawdę udanej próbie rzucenia palenia, kiedy dowiedziałem się, że jestem w ciąży w 2001 roku. Oprócz papierosów zrezygnowałem z kawy, alkoholu, mięsa na lunch, ryb, leków dostępnych bez recepty i na receptę oraz kotów . Kupiłem termometr cyfrowy i podgrzałem jedzenie do temperatury wewnętrznej 170 stopni. Brałem prenatalne witaminy i piłem galony niskotłuszczowego mleka. Spędziłem miesiące z czerwonym, spierzchniętym nosem, zanim mój lekarz, po tym, jak kropla mojego smarka wylądowała na jego włoskim skórzanym mokasie, w końcu powiedział mi, żebym „wziął Sudafed, na miłość boską”.
To niesamowite, jak Uzależnienie od nikotyny może oszukać mózg i sprawić, by cokolwiek brzmiało racjonalnie. Kiedy powiedziałem mojemu lekarzowi, że hormony doprowadzają mnie do szaleństwa, powiedział, że stres w ciąży jest zły i zaproponował mi butelkę Prozacu. Mój wstrzemięźliwy umysł powiedział: „Co, weź narkotyki do mojego ciała? Ale co z dzieckiem !? Wtedy usłyszałem, jak moje prawdziwe ja mówi: „Czy nie mogę zapalić tylko jednego papierosa?” Powiedział, że jeśli będę potrzebował jednego papierosa pod koniec długiego dnia, powinienem go zapalić. I do diabła, zjedz margaritę, kiedy byłem przy tym. Z wielką dumą powiedziałam pielęgniarce na sali porodowej, że całkowicie zrezygnowałam z margarity. Nie zrobiło na niej wrażenia.
Kiedy urodziło się dziecko, pomyślałem, że to wszystko - rzuciłem na dobre. Po przeczytaniu czegoś o tym, jak dym może odpryskiwać z twoich ubrań (najwyraźniej płatki dymu powodują SIDS), palacze zostali wygnani z mojego domu. Stałem się jednym z tych byłych palaczy, których słuszne oburzenie byłoby godne Starego Testamentu. Trwało to dobre 18 miesięcy.
W takim razie wiesz, jak to idzie. Palenie zmieniało się w „Cóż, jesteśmy na wakacjach…” lub „Mamy opiekunkę…” lub „Ktoś z filiżanką kawy…” aż do nieuniknionego „Po prostu kupię własne opakowanie. ' I tak zaczyna się od nowa.
Czwartek jest moim najbardziej pracowitym dniem tygodnia, więc jutro będę miał mnóstwo rozrywek, kiedy to wszystko się zepsuje. Zaopatrzyłem się w nikotynę (smak cynamonowy jest moim ulubionym) i odświeżyłem swoje ćwiczenia głębokiego oddychania. Nie mogę się doczekać zrzucenia ciężaru, jakim jest palenie i jego wielu wymagań dotyczących mojego czasu, miejsca, pieniędzy i wszystkiego, na co może dostać swoje poplamione nikotyną ręce. Od jutra będzie inaczej.
Przeczytaj wszystkie posty Katherine
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!