Cierpiałem na oparzenia ponad 65% mojego ciała w katastrofie lotniczej - ale moje blizny mnie nie definiują

Ta historia jest częścią serii Health's #RealLifeStrong , w której celebrujemy kobiety, które reprezentują siłę, odporność i wdzięk.
Moje życie zmieniło się na zawsze 10 grudnia 2005 r.
W Abudży w Nigerii wsiadłem do samolotu z 60 kolegami z klasy, aby polecieć do domu ze szkoły z internatem na Boże Narodzenie. Na piętnaście minut lotu pilot oznajmił, że wkrótce wylądujemy na lotnisku. Wystąpiły pozornie normalne turbulencje - a potem postępowały dramatycznie.
Pasażerowie byli zdezorientowani i zdenerwowani, a kobieta z tyłu samolotu krzyczała, wywołując panikę. Było jasne, że samolot jest niesprawny. Poczułem coś w rodzaju zachwytu, bo nie da się pogodzić tego, co się dzieje z rzeczywistością. Sięgnąłem przez nawę, żeby trzymać przyjaciela za rękę i modliliśmy się. Pamiętam, jak usłyszałem głośny, zgrzytający metal, a potem nie pamiętam już nic więcej.
Pięć tygodni później otworzyłem oczy po śpiączce medycznej w szpitalu Milpark w Johannesburgu w RPA . Kiedy byłem w śpiączce, moja mama śpiewała mi i opowiadała mi, co się stało i gdzie jestem. Kiedy się obudziłem, miałem pełną świadomość, że przeżyłem katastrofę lotniczą i że jestem pod opieką.
Oparzenia trzeciego stopnia obejmowały ponad 65% mojego ciała. Straciłem masę mięśniową i powierzchnię skóry na nogach, ramionach, głowie i górnej części ciała. Lekarze pobrali skórę z mojego tułowia w celu przeszczepu skóry, abym nie była tak podatna na infekcje i posocznicę.
Przez pierwsze kilka miesięcy rekonwalescencji moje ciało było odrętwiałe. Kiedy wyleczyłem się, powróciło uczucie, a wraz z nim ból i swędzenie. Cierpiałem na bezsenność z powodu dyskomfortu. Ale im więcej bólu czułam, tym bardziej czułam się żywa. Zaciekawiło mnie, co się stało z moimi kolegami z klasy i przyjaciółmi. Zakładałem, że wszyscy inni przeżyli, tak jak ja. Cztery miesiące po wypadku wyszła mi na jaw prawda: w katastrofie samolotu zginęło 107 ze 109 pasażerów.
Wpadłem w depresję. Moja mama była moją skałą i wyciągnęła mnie z dołów. Oparłem się na mojej wierze i na mojej rodzinie. Muzyka również odegrała dużą rolę w moim wyzdrowieniu. To był wspaniały sposób na odwrócenie uwagi od bólu.
W końcu zdecydowałem, że chcę, aby moje życie coś znaczyło, zwłaszcza dla dzieci, które odeszły, i ich rodzin. Chciałem żyć w sposób, z którego byliby dumni. Przestałem pytać „dlaczego” rzeczy potoczyły się tak jak oni, ponieważ wiedziałem, że nigdy nie otrzymam odpowiedzi. Zamiast tego znalazłem cel w moim przetrwaniu i postanowiłem żyć jak najwięcej i najlepiej, jak to możliwe, aby uczcić pamięć o tych, którzy zginęli.
Po siedmiu miesiącach w szpitalu w RPA przeniosłem się do Shriners Szpitale dla dzieci w Galveston w Teksasie, gdzie rozpoczęła się moja rekonstrukcja. W ciągu następnych dwóch lat przeszedłem niezliczone operacje. Przyjechałem do Galveston na wózku inwalidzkim, ale udało mi się odzyskać dużą część mojej mobilności. Do 2009 roku chodziłem, biegałem i pływałem.
Następnie w 2010 roku byłem na Phoenix World Burn Congress w Galveston. To spotkanie organizowane przez Phoenix Society, organizację non-profit, której celem jest wspieranie osób dotkniętych oparzeniami. Wcześniej spotykałem w szpitalu tylko osoby, które przeżyły oparzenia, które były w moim wieku lub młodsze. Ale na imprezie widziałem dorosłych z bliznami, którzy dobrze sobie radzili i cieszący się życiem. Pokazali mi, że istnieje życie po oparzeniach.
Kiedy poczułem się bardziej sobą, zacząłem myśleć o tym, co bym zrobił, gdyby wypadek nigdy się nie wydarzył. Zawsze bardzo interesowałem się ekonomią i ukończenie szkoły miało dla mnie największy sens. Ukończyłem liceum w Houston i studiowałem ekonomię na Uniwersytecie Saint Thomas w Teksasie. Szkoła była bardzo przychylna i pracowała zgodnie z moim harmonogramem operacji. W 2015 roku ukończyłem szkołę summa cum laude i wygłosiłem mowę inauguracyjną.
W następnym roku mój przyjaciel zapisał mnie do programu „America’s Got Talent”. Dorastałem uwielbiając śpiewać, ale nie sądziłem, że mój głos jest na tyle konkurencyjny, aby zrobić z tego karierę. Wiedziałem, że Hollywood koncentruje się na obrazie i myślałem, że moje blizny nie zostaną zaakceptowane. Ku mojemu zdziwieniu, program skontaktował się ze mną i poprosił o pójście naprzód, a ja zaryzykowałem.
„America's Got Talent” dało mi platformę do podzielenia się moją historią i głosem oraz zainspirowania innych moją podróżą jako ocalały z oparzeń. Byłem narażony na spalanie społeczności, o których istnieniu nie wiedziałem. I dotarłem do dzieci, które walczyły przez to, co przeżyłem. Mogłem dać im nadzieję i pokazać, że po oparzeniach można mieć życie, jakie tylko zechcesz.
Dla osoby, która przeżyła poparzenie, najtrudniejszą częścią ponownej integracji ze społeczeństwem jest akceptacja. Mój wypadek wydarzył się, gdy miałem 16 lat i nie wróciłem do liceum, dopóki nie skończyłem 20 lat. Byłem zasadniczo dorosły i miałem już pewne ideologie: rzeczy, w które wierzyłem o sobie i życiu, które trzymały mnie na ziemi i pozytywne bez względu na to, kogo spotkałem. Jest to dużo trudniejsze dla dzieci, ponieważ wciąż próbują dowiedzieć się, kim są. Łatwo im uwierzyć w to, co mówią o nich inni.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem swoje odbicie po wypadku - chociaż wszystko wyglądało po prostu inaczej - wciąż jakoś widziałem Kechi w tym lustrze. Zdałem sobie sprawę, że cokolwiek sprawiło, że ja musiało być czymś więcej niż tylko wyglądem fizycznym. Moje blizny mnie nie definiują.
Niezależnie od tego, czy masz widoczne, czy niewidoczne blizny, jesteś kimś więcej niż swoimi bliznami. Jesteś czymś więcej niż to, co ludzie mogą zobaczyć. Zaszedłem tak daleko i wiem, że mogę posunąć się dalej. Mam w sobie o wiele więcej siły i odporności niż kiedykolwiek wcześniej.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!