Rzuciłem dietę na dobre - ale ucieczka od kultury dietetycznej była zupełnie innym czynnikiem

Kiedy rzuciłem dietę, wydawało mi się, że wiem, jakie będą najtrudniejsze części tego procesu. Pogodziłam się z tym, że rezygnacja z ograniczeń żywieniowych, liczenie kalorii i obsesyjne ćwiczenia będzie trudne, ale ostatecznie nie to naprawdę przerażało mnie w tym procesie.
To, co mnie przerażało, to było żyć w większe ciało, z rozluźnieniem uścisku na niemożliwych standardach piękna, które uwielbiałem przez tak długi czas. W końcu, kiedy spędzasz solidną dekadę swojego życia, próbując zredukować swoje obecne ciało do czegoś lepszego, akceptując swoje ciało tak, jak jest to porażka, jak rezygnacja z siebie.
Mimo wszystkich moich wahań wykonałem pracę. Zastąpiłem fantazje o byciu szczupłym fantazjami o byciu po drugiej stronie diety. Wyobraziłem sobie dni, w których nie czułbym się zaniepokojony przyjęciem lub odrzuceniem kosza chleba przed obiadem, kiedy mógłbym pić kawę ze śmietaną (a nawet - wzdychać - cukier) bez poczucia winy, kiedy Byłem wolny od niekończącego się cyklu pozbawiania się jedzenia, a później objadania się nim. Skoncentrowałem się na tej nowej, zrównoważonej wersji siebie i wykonałem bolesną pracę dotarcia do niej i zastąpienia starych, toksycznych nawyków nowymi.
Po latach mogę śmiało powiedzieć, że w końcu mam zdrowy, zrównoważony związek z jedzeniem i moim ciałem. Ale mogę też powiedzieć, że wszystkie te z góry przyjęte wyobrażenia o tym, co będzie najtrudniejszą częścią procesu, były błędne i to nie z powodów, o których można by pomyśleć. Ponieważ przez wszystkie miesiące, w których nie religijnie już zapisywałem swojej wagi, fiksacji na jakiejś skali lub rezygnacji z całych grup żywności na sześć miesięcy, nikt mi nigdy nie powiedział, że nawet gdy rezygnujesz ze swojego związku z kulturą dietetyczną reszta świata nie rezygnuje ze swoich. Ani trochę.
Okazuje się, że kiedy zaczniesz aktywnie przeciwstawiać się temu, jak kultura diety istnieje w tobie, zaczynasz być bardzo świadoma tego, jak przenika ona również do każdego innego aspektu Twojego życia. Zauważasz to, gdy odległy członek rodziny mówi o tym, ile musi schudnąć przed wielkim wydarzeniem w życiu. Dostrzegasz to, gdy Twoi rodzice zachwycają się najnowszym, największym trendem dietetycznym, którego próbują. Twój mózg rejestruje, kiedy znajomy musi poprzedzać każdy posiłek, mówiąc, ile czasu minęło od spożycia węglowodanów, cukru lub nabiału. Zauważasz to, gdy nieznajomy komentuje dokładny rozkład składników odżywczych pożywienia: „O mój Boże, czy kiedykolwiek widziałeś , ile kalorii ma jedno z nich?” Widać to na zdjęciach przedstawiających odchudzanie przed i po osobie, z którą chodziłeś do liceum, zawsze przywiązanej do programu „zmiany stylu życia”. To trwa i trwa, i jest wszędzie.
Niestety, nawet jeśli udało ci się poradzić sobie z własnym BS, jeśli chodzi o dietę, nie oznacza to, że nagle stałeś się odporny na inne. I chociaż osobiście zaakceptować fakt, że dieta jo-jo, restrykcje i objadanie się są toksyczne i niebezpieczne, może być trudno osobiście zaakceptować, że jeszcze trudniej jest o tym powiedzieć innym ludziom. Szybko nauczyłem się, że przebywanie z rodziną oznacza komentarze na temat diety i wagi - nie dlatego, że moja rodzina i przyjaciele różnią się od kogokolwiek innego, ale dlatego, że istnieją w tym samym świecie co ja, tym, który mówi, że jeśli jesteś szczuplejszy, jesteś bardziej godny pracy, diagnozy lekarskiej lub partnera.
Podczas ostatniej rodzinnej podróży ponownie pojawiły się tego typu komentarze. I choć byłem pewien swoich własnych opinii na temat diety, szkód, jakie wyrządziła mi przez lata, poczułem się niewytłumaczalnie zamrożony. Chociaż mógłbym napisać dziesiątki artykułów lub napisów na Instagramie o tym, jak rzucenie diety wpłynęło na moje zdrowie fizyczne i psychiczne, coś o spojrzeniu mojej rodzinie w oczy i powiedzeniu: „Hej, czy możemy porozmawiać o czymś innym niż twoja dieta? Czy nie możemy rozmawiać o kaloriach? Czy nie możemy mówić o ograniczeniach żywieniowych? ” przerażające graniczyło z niemożliwym. Mimo to nie dało się tego obejść. Ich komentarze wnikały pod moją skórę, do mojego mózgu. Patrzyłem, jak ludzie praktycznie utożsamiają utratę wagi z osiągnięciem pokoju na świecie i chorowity też pragnąłem tej aprobaty.
Według Marii Sorbary Mory, RD, ekspertki od zaburzeń odżywiania i kompulsji ćwiczeń, ta reakcja była normalna. Mora wyjaśnia, że dla tych, którzy wracają do zdrowia z powodu zaburzeń odżywiania lub doświadczyli zaburzeń odżywiania (coś, co mi mówi, nie różni się od diety, ponieważ dieta „wymaga od nas jedzenia w restrykcyjny lub ekstremalny sposób”), komentarz na temat jedzenia może być „załadowane wyzwalaczami”.
„Tak duża część naszej pracy jako dietetyków, którzy specjalizują się w leczeniu zaburzeń odżywiania, próbuje znormalizować, zalegalizować i zneutralizować żywność” - mówi Mora Health. „Słyszenie komentarzy typu„ To jedzenie jest tak tuczące ”,„ Nie jem węglowodanów ”lub„ Idę bez glutenu ”jest nie do zmyślenia dla tych, którzy próbują popracować nad swoim związkiem z jedzeniem. Jedzenie nie jest tu złoczyńcą. Tworzenie silnych biegunów „dobrej i złej” żywności utrudnia zdrowiejącym znalezienie środka ”.
Aby sprzeciwić się rozmowom o jedzeniu, diecie i wadze, Mora sugeruje zmianę perspektywy, aby całkowicie skupić się na postępach poczynionych w procesie zdrowienia i na tym, jak cenne jest to.
„Może wydawać się kuszące lub atrakcyjne, aby spróbować przerywanego postu po tym, jak kolega powie ci, ile stracił na wadze” - mówi Mora, powtarzając wiele moich własnych myśli w podobnych sytuacjach. „Zjadanie tej babeczki może wydawać się zbyt pobłażliwe, gdy ktoś zauważa, ile ma cukru. Ale nie wierz w szum. Przypomnij sobie, że ciężko pracowałeś, aby poprawić swój stosunek do jedzenia i związaną z nim wolność ”.
Mora sugeruje również ustanowienie solidnych granic w rozmowach anty-dietetycznych z rodziną przed spotkaniem lub wydarzeniem, przerywając rozmowę, podnosząc rękę („Wiesz, że taki rodzaj rozmowy nie działa na mnie ”) i powtarzanie sobie pozytywnych afirmacji, kiedy pojawiają się negatywne myśli.
Ostatecznie to, co utknęło we mnie najbardziej z sugestii Mory, to uhonorowanie mojej podróży jedzeniem i jedzenie i jak daleko zaszedłem. "Walcz o to. Chroń to - mówi Mora. A co by było, gdybyśmy wszyscy tak szybko chronili się przed niebezpieczeństwami związanymi z kulturą dietetyczną, jak przed przybraniem kilku kilogramów lub spożyciem węglowodanów? Jak różnie wyglądałby wtedy świat.
Dla mnie szczerość wobec otaczających mnie osób o tym, jak komentarze na temat jedzenia lub diety wpływają na mnie, czułem się (i nadal czuję) jak najbardziej surową, najbardziej wrażliwą rzecz z możliwych. Przyznanie, że mój związek z jedzeniem był wadliwy, że wpłynęły na mnie rozmowy dietetyczne, że w ogóle nie chciałem odchudzać się, tak jak oni czuli się słabi, jak przyznanie, że mam mniejszą siłę woli niż oni. Często nadal tak jest. Ale teraz, kiedy myślę o tych dyskusjach, myślę o radzie Mory - przesunięciu, wyznaczeniu granic, ochronie mojego zdrowego stosunku do żywności.
Myślę też o czymś innym, o czym często sobie powtarzam kiedy odpychasz się od głodu lub objadania się, wydaje się niemożliwe. Przypominam sobie, że odchudzanie to ciężka praca. Wierzenie, że twoje ciało jest z natury wadliwe - że jest o 5 lub 10 funtów mniej, sprawi, że będziesz szczęśliwy - jest wyczerpujące. I sprzeciwiasz się diecie, wierząc, że wszystko jest w porządku i jesteś godny, bez względu na liczbę na skali? To też ciężka praca.
Jednak tylko jeden z tych wyborów jest zrównoważony, więc wybieram tę drugą. Wybieram pracę, która sprawia, że czuję się teraz warta, i będę ją wybierać.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!