Nigdy nie rozumiałem, co naprawdę oznacza wdzięczność - dopóki nie spotkałem tego 87-letniego mężczyzny

Zawsze słyszymy, że powinniśmy powiedzieć proszę i dziękuję lub że wdzięczność jest cnotą. Ale nigdy tak naprawdę nie rozumiałem, czym jest wdzięczność ani jak potężna może to być siła, dopóki nie spotkałem mężczyzny o imieniu Fred Jones, jednej z sześciu osób w mojej książce Happiness Is a Choice You Make: Lessons from the Year of the old old .
Fred miał 87 lat, mieszkał sam w osobnym mieszkaniu na Brooklynie, tracąc dwa palce u stóp z powodu gangreny. Jego najbliższa córka umierała na raka piersi. Ale kiedy zapytano go o jego ulubioną część dnia, nigdy się nie wahał. „Budzę się rano i mówię: Dzięki Bogu za kolejny dzień w drodze do 110.”
Nie rozumiem. Spojrzałem na życie Freda i nie widziałem, za co miał być wdzięczny. Wiedziałem jednak, że za każdym razem, gdy go odwiedzałem, wychodziłem szczęśliwszy niż wcześniej.
Po kilku miesiącach zacząłem podążać za jego przykładem, świadomie dziękując za rzeczy w moim życiu. Pomyślałem, że jeśli Fred mógłby to zrobić, nie mam wymówki, żeby tego nie robić. Zacząłem od łatwych rzeczy, takich jak miłość, którą darzyłem moich rodziców, lub praca, którą lubię wykonywać. I wkrótce, ku memu wielkiemu zdziwieniu, zacząłem rozumieć wdzięczność tak, jak Fred.
Ta wdzięczność nie jest tym chwilowym ciepłem, które czujesz, gdy ktoś daje ci prezent lub pomocną dłoń. Dla Freda był to sposób patrzenia na świat - uznanie, że siły spoza ciebie są odpowiedzialne za wiele dobrych rzeczy w twoim życiu. Większość przychodzi do ciebie bez konieczności robienia czegokolwiek, aby było to możliwe. Nie trzeba było wymyślać czekolady ani seksu, ani komponować wielkich dzieł Mozarta. I nie musisz nikogo odpychać, aby się nimi cieszyć. Powoli przestałem postrzegać świat jako przeciwnika, którego musiałem pokonać lub jako karę, której musiałem się oprzeć. Najczęściej jest po mojej stronie.
W 2015 roku naukowcy z University of Southern California postanowili zbadać, co dzieje się w mózgu osoby odczuwającej wdzięczność. Używając skanerów fMRI, dali dwudziestu trzem badanym bardzo krótkie teksty napisane przez ocalałych z Holokaustu, opisujące akty dobroci, jakie otrzymali od nieznajomych - niektóre dość małe, jak bochenek czerstwego chleba, a inne wymagające wielkiego poświęcenia i ryzyka, jak kryjówka, gdy Nazistowskie oddziały zbliżały się. Badanych poproszono, aby wyobrazili sobie siebie w sytuacji osób otrzymujących łaski i ocenili, jak bardzo są wdzięczni za prezenty. Następnie naukowcy zmapowali aktywowane obszary mózgu.
Skany wykazały aktywność wielu części mózgu, co sugeruje, że wdzięczność wiązała się z siecią reakcji emocjonalnych. Mózgi badanych świeciły się nie tylko w ich ośrodkach nagrody, zauważając korzyści, jakie otrzymali, ale także w ich ośrodkach moralnego i społecznego przetwarzania, reagując na osoby wręczające prezenty. Im bardziej badani są wdzięczni, tym silniejsza jest reakcja w obszarach ich mózgów, które rządzą poznaniem moralnym i społecznym. Często nie miało to związku z wielkością przysługi. Wdzięczność, tak jak ją doświadczali badani, wiązała się z relacją z innymi, a nie tylko z otrzymanymi korzyściami.
Eksperyment pokazuje również, jak wdzięczność może towarzyszyć cierpieniu. Nie musisz być na łatwej ulicy, aby poczuć wdzięczność. Nikt nie zazdrościłby uchodźcy Holokaustu skulonego nad bochenkiem czerstwego chleba, z wyjątkiem uchodźcy bez niego. Ciężkie życie może mieć tyle samo okazji do wdzięczności, co wygodne.
Robert A. Emmons, profesor psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, przez większość tego stulecia badał pozytywne skutki wdzięczności u ludzi takich jak Fred i sposoby zaszczepienia ich u ludzi, którzy nie są konstytucyjnie wdzięczni. W 2003 roku wraz z Michaelem E. McCullough'em z University of Miami postanowili sprawdzić, czy dziękczynienie zmieniło stosunek ludzi do życia, czy też ludzie o pozytywnych poglądach byli po prostu bardziej wdzięczni. W serii eksperymentów o różnym czasie trwania i intensywności poprosili badanych o prowadzenie dzienników z rzeczami, za które byli wdzięczni (jedna grupa badanych) lub rzeczami, które ich irytowały lub niepokoiły (druga grupa). Trzecia grupa została poproszona o zapisanie czegoś, co im się przydarzyło lub w jaki sposób było im lepiej niż innym. W każdym eksperymencie trzy grupy zaczynały z porównywalnym poziomem wdzięczności. Eksperymenty trwały od dwóch do dziewięciu tygodni.
W każdym badaniu badani, którzy zapisali coś, za co byli wdzięczni, zgłaszali wyższy poziom dobrego samopoczucia i większy optymizm co do nadchodzących tygodni lub dni. Im częściej pisali, tym silniejszy efekt. W zależności od tego, jak skonstruowano badanie, zgłaszali inne pozytywne skutki: więcej ćwiczyli, lepiej spali, budzili się bardziej wypoczęci lub częściej pomagali komuś innemu z problemem. W późniejszych eksperymentach Emmons i inni odkryli, że ludzie, którzy dziękowali, mieli niższe ciśnienie krwi, mniej stanów zapalnych, lepszą funkcję odpornościową i niższy poziom kortyzolu, hormonu stresu.
Łatwo było to zauważyć u Freda, który miał wiele powodów, by rozwodzić się nad swoimi problemami, ale tak się nie stało. Dziękując za nawet małe przyjemności - gałkę lodów, uśmiech sąsiada - potęgował te przyjemności i zostawiał mniej miejsca na skargę czy zazdrość. Dziękowanie również złagodziło jego izolację, ponieważ połączyło go psychicznie z siłami poza nim. Postrzegał świat jako łaskawe miejsce, które pragnęło, by był szczęśliwy, niezwykły sposób myślenia jak na Afroamerykanina wychowanego w ubóstwie na Południu. Nie chodziło o to, że Fred nie miał trudności. Po prostu nie zdefiniował przez nich swojego życia.
Więc wszyscy możemy się czegoś nauczyć z przykładu Freda. Nie był wdzięczny, ponieważ jego życie było takie łatwe. Po prostu stwierdził, że jest wdzięczny, nawet jeśli było to bardzo, bardzo trudne. A jeśli możesz to zrobić, nawet ciężkie życie może być powodem do podziękowań.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!