Poroniłam w wieku 30 i 35 lat - i każdy czułam się zupełnie inaczej

thumbnail for this post


Ten esej jest adaptacją nowej książki Angeli Garbes, Like a Mother: A Feminist Journey Through the Science and Culture of Pregnancy.

Cztery lata temu, sześć tygodni temu, w ciągu sześciu tygodni pożądanej ciąży, obudziłam się krwawienie. Wypadły ze mnie grube krople krwi i splątane tkanki, plamiąc moje wewnętrzne uda i ubranie. Zadzwoniłem do pielęgniarki konsultacyjnej, która spokojnie przeprowadziła mnie przez kilka pytań. Krwawienie jest normalne, zapewniła mnie, gdy siedziałam w milczeniu na drugim końcu kolejki, nie wierząc w żadne słowo, które wyszło z jej ust. Nienawidziłem jej. Nienawidziłam swojego ciała za coś, co wydawało się zdradą.

Pielęgniarka kazała mi poczekać kilka godzin i, jeśli nadal krwawię, wejść, aby mogli pobrać moją krew, aby sprawdzić poziom hCG. Ludzka gonadotropina kosmówkowa lub hCG jest hormonem, który podwaja się co dwa do trzech dni we wczesnej ciąży.

Tego popołudnia krwawienie stało się cięższe. Poszedłem na badanie krwi. Następnego ranka mój lekarz zadzwonił z wynikami, mówiąc mi, że są niejednoznaczne i prawdopodobnie powinienem przyjść jutro na kolejne badanie. Ale nie potrzebowałem kolejnego testu, aby powiedzieć mi, co już wiedziałem.

Minął cały tydzień, zanim przestałem krwawić. Dla mnie to, co traciłem, było materią, komórkami, a nie dzieckiem. A jednak sprawa unicestwiła mój racjonalny umysł. W ciągu zaledwie sześciu tygodni ciąży nic w moim życiu tak naprawdę się nie zmieniło. A jednak, gdy wyślizgiwał się ze mnie i wyciekał, a ja nie byłam w stanie tego powstrzymać, zastąpiło go krzyczące poczucie straty.

* * *

Ciąża utrata może być bardzo rozbieżna, nawet w ciągu jednego życia.

Moje pierwsze poronienie miało miejsce osiem lat temu, zaledwie kilka dni po wizycie u lekarza. Mój lekarz zadał mi wówczas rutynowe pytanie - datę mojej ostatniej miesiączki. Nie mogłam sobie przypomnieć, a potem zdałam sobie sprawę, że minęło ponad sześć tygodni wcześniej.

Zamówiła badanie moczu; Byłam w ciąży. Wyszedłem z kliniki i zadzwoniłem do znajomego, który w ciągu kilku minut odebrał mnie z pobliskiego parkingu IHOP. Kilka godzin później mój chłopak, który później został moim mężem, odebrał mnie z jej mieszkania, gdzie siedziałam na kanapie płacząc.

Ja - my - nie chcieliśmy zajść w ciążę. Dwa dni później zacząłem krwawić. Wróciłem do gabinetu lekarskiego, gdzie za pomocą długiej różdżki wykonali wewnątrzmaciczne USG. „Teraz nic tam nie ma” - pamiętam, jak ktoś powiedział. „Musiałaś poronić.”

Nie zadawałem żadnych pytań. Nie pamiętam, bym czuł coś poza ulgą. Moje ciało podjęło decyzję wykonawczą i byłam mu za to wdzięczna. Ale pięć lat później, kiedy znów zaszłam w ciążę, a mój mąż i ja z niecierpliwością planowaliśmy powiedzieć naszym rodzinom na Boże Narodzenie, okoliczności się zmieniły. Wciąż pamiętam tego ranka, kiedy zacząłem mocno krwawić, rozłączyłem się z lekarzem i zacząłem przechodzić trzy stopy z sypialni do łazienki i nie docierać tam aż do końca. Zamiast tego położyłam się na dywanie w korytarzu i szlochałam przez godzinę.

Mój mąż niedawno przypomniał mi o czymś, o czym zapomniałam. Powiedział, że następnego dnia, kiedy krwawiłem najciężej, wezwałem go do łazienki. Siedziałem na toalecie mijając duże skrzepy krwi. Wytarłem je i wyciągnąłem kawałek papieru toaletowego, żeby mu pokazać. Przeprosiłem, ponieważ przepraszanie wydawało się być uprzejmą rzeczą, ale nie miałem tego na myśli. Cieszyłem się, że to zrobiłem. Że też to widział.

Był galaretowaty i miał najgłębszy odcień czerwieni, jaki kiedykolwiek widziałem - prawie czarny. Kiedy wypadło ze mnie, przyjrzałem się uważnie, zarówno mając nadzieję, jak i bojąc się, że zobaczę coś rozpoznawalnego - kijankę, kosmitę w kształcie nerkowca, małe oczko wielkości maku na czymś, co niejasno przypominało głowę. Byłem zafascynowany tym materiałem. Może nie było to dziecko, ale było częścią mnie - czymś, co dorastałem wraz z własnym ciałem. A teraz mnie opuszczał. Przetoczyłem go w palcach. Było ciepło. Nie był żywy.

* * *

W zimny poranek dwa miesiące po drugiej utracie ciąży stałam w ciemności w sypialni i rozmawiałam przez telefon z lekarzem. Byłam w tym samym drobnym bałaganie, w jakim byłam od tygodni, dopiero teraz byłam w ciąży. Moja pierwsza myśl była taka, czy istnieje większa szansa, że ​​poronię. Już wcześniej szukałam w Google i wiedziałam, że ryzyko wynosi około 25 procent, niewiele więcej niż u kogoś, kto nigdy nie stracił ciąży, ale to nie powstrzymało mnie od zadawania pytań.

„To chyba nie jest” co chcesz usłyszeć - powiedział mój lekarz. „Ale nie uważałbym Cię za nienormalnego, dopóki” - utrata ciąży - „przytrafiła się ci trzy razy z rzędu”.

„Więc co mam teraz zrobić?” Zapytałem.

„Żyj swoim życiem. Przyjdź do mnie za miesiąc ”.

Pomimo jego zapewnień, spędziłem ten miesiąc - i dwa miesiące później - wciąż podejrzewając, że faktycznie mogę być nienormalny. Chociaż starałam się żyć swoim życiem - być wdzięcznym za tę nieoczekiwaną ciążę i cieszyć się nią - byłam zaniepokojona i zmartwiona, że ​​ten stres może spowodować, że znowu poronię. Czekałam, aż byłam w czternastym tygodniu ciąży z małą istotą, która miała zostać moją córką, zanim zacząłem mówić ludziom. I nawet wtedy wciąż się bałam. Nie pamiętam, kiedy dokładnie to puściłam, ale wiem, że kiedy powiedziałam innym, to ich szczęście sprawiło, że ciąża wydawała się realna i realna. Wydawało się, że mają tylko nadzieję i wiarę. Być może to ciepło powoli stopiło mój strach.

Często mówi się nam, że mamy zaakceptować trudne okoliczności życia, po części dlatego, że możemy się od nich uczyć. Stopniowo myślimy o nich mniej jako o rzeczach, które się wydarzyły, ale jako o rzeczach, które są częścią nas. To samo może odnosić się do utraty ciąży.

Wyobrażam sobie utratę ciąży jako przepływającą przeze mnie pierwotną rzekę; niesie tak duże siły, że przyćmiewają moją wyobraźnię. Przepływa przez moją tętnicę udową i żyłę główną, śledzionę, mózg i komory serca. Na początku ta siła jest silna jak bystrza, zalewając wszystko. Z czasem zwalnia, ale nigdy nie znika. Przestawia moje komórki jak kamienie w korycie rzeki. Nigdy nie przestaje działać, nawet jeśli już go nie widzę ani nie czuję.

Poronienie pomogło mi zrozumieć, że nie zostajemy matkami, jak mówią książki i strony internetowe, kiedy nasze dzieci osiągają rozmiar awokado lub dynia piżmowa, ale po prostu wtedy, gdy się tak deklarujemy. Nie mogę dyskutować z moją przyjaciółką, która straciła ciążę i urodziła dwoje dzieci, zawsze uważając się za matkę trojga dzieci. To jest jej życie, rzeczywistość, którą z pewnością zna jej ciało.

Ktoś kiedyś zasugerował, że gdybym nie straciła ciąży, nie miałabym pięknego dziecka, które mam teraz. Myślę, że starała się sprawić, żebym poczuł się lepiej, albo pomóc mi nadać temu sens. To był błąd. Pamiętam, jak patrzyłem na jej twarz i myślałem, że gdybym nie doświadczył tej straty, nie byłbym osobą, którą teraz jestem.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image
A thumbnail image

Porównania fioletowych materacy

Omówienie Fioletowy materac Fioletowa hybryda Fioletowa hybryda Premier Inne …

A thumbnail image

Porównania materacy Layla

Najważniejsze informacje Recenzja Layla Werdykt Layla Recenzja Layla Hybrid …