Urodziłam swoje pierwsze dziecko, a kilka tygodni później zdiagnozowano raka piersi

Poppy, moja córka, urodziła się w lipcu 2015 r. Miałam regularny poród w szpitalu niedaleko mojego domu w Connecticut i od razu zaczęłam karmić piersią. Przez pierwsze kilka dni wszystko było dobrze, z wyjątkiem wysokiej gorączki, którą zacząłem mieć. Moje wypisy instruowały mnie, żebym natychmiast zadzwonił do położnej, jeśli wystąpi gorączka powyżej 100,4 stopnia, więc w końcu poszedłem do jej gabinetu po kilku dniach odmowy.
Zdiagnozowała u mnie zapalenie sutka - infekcję piersi tkankę często wywoływaną przez zatkany gruczoł mleczny, który powoduje obrzęk, tkliwość i zaczerwienienie - i daj mi antybiotyki. Nadal próbowałem karmić piersią, chociaż było to bolesne. Moja wysoka gorączka nie ustąpiła, a karmienie piersią stało się trudniejsze. Zrobiłam kolejną serię antybiotyków, ale kiedy okazały się one nieskuteczne, skierowano mnie do chirurga piersi.
Chirurg wykonał USG i ponownie przypisał moje objawy zapaleniu sutka. Cały ten proces zapewniał mnie, że wszystko jest w porządku i nie mam się czym martwić. Więc nie panikowałam, kiedy wróciłam miesiąc później na kontrolne USG, a potem biopsję, która według radiologa była standardową procedurą.
Podczas całego tego procesu rak piersi nie naprawdę przeszło mi przez myśl. Podczas gdy przyjaciele z lękiem przed rakiem opowiadali historie o wypełnionym lękiem czasie między wykonaniem biopsji a otrzymaniem wyników, czułem się spokojny. Byłam świeżo upieczoną mamą, próbującą zarządzać życiem z noworodkiem, a rak piersi wydawał się nie być problemem - dopóki tak się nie stało.
Poppy spała w moich ramionach, gdy otrzymałem powiadomienie od ze szpitala zadzwonił mój telefon: Przypomnienie, twoja wizyta u onkologa jest jutro o 9 rano. Byłem w całkowitym szoku. Do tego momentu nie miałem onkologa. Zadzwoniłem do szpitala i kiedy wyjaśniłem sytuację, kobieta po drugiej stronie telefonu sapnęła.
Połączyła mnie z lekarzem, który powiedział, że powiadomienie było „przeoczeniem”. Powiedziała: „Chciałam cię wezwać, bo chcę, żebyś był przygotowany. W ciągu najbliższych kilku dni będziesz mieć dużo spotkań ”.
Miała rację. Kolejne badanie TK i rezonans magnetyczny pokazały coś, co wyglądało jak złośliwa masa 3 cm w mojej lewej piersi. Miałam raka piersi w stadium 3, a dokładniej miałam raka piersi związanego z ciążą (PABC), czyli raka piersi w czasie ciąży lub w pierwszym roku po porodzie. Występuje stosunkowo rzadko, dotyczy około 1 na 3000 kobiet w ciąży. (Około 3% wszystkich przypadków raka piersi jest diagnozowanych w ciąży). Ale to drugi najczęstszy nowotwór występujący w ciąży, jak się później dowiedziałem.
Rozmiar i bliskość skóry piersi oznaczały, że jedyną opcją była mastektomia. . Mimo że nie miałam historii rodzinnej i później wynik testu na mutacje genów raka piersi był ujemny, a lekarze powiedzieli, że ryzyko raka prawej piersi jest mniejsze niż 1%, zdecydowałam się na podwójną mastektomię.
Jednak wcześniej skierowano mnie do kliniki leczenia niepłodności, co było naprawdę wstrząsającym doświadczeniem - urodzeniem noworodka w gabinecie zapłodnienia in vitro, byciem chorym na raka i szokiem. Powiedziano mi, że prawdopodobnie będę potrzebował chemioterapii, która prowadzi do bezpłodności przynajmniej w 60% przypadków. Gdybym chciał mieć więcej dzieci w przyszłości, zamrażanie jajek było moją najlepszą opcją. Zacząłem zastrzyki hormonalne, po 16 dniach odzyskałem i zamroziłem komórki jajowe, a na następny poniedziałek zaplanowano operację piersi.
Przez trzy tygodnie od diagnozy do mastektomii nadal byłam młodą mamą wstawanie co najmniej co trzy godziny, aby nakarmić moje dziecko. Po rozpoznaniu przestałem próbować karmić piersią. To było bolesne fizycznie, ale wiedziałam, że w ciągu kilku tygodni w ogóle nie będę miała piersi, więc przeważnie było to trudne psychicznie. Na szczęście Poppy przyjęła formułę i to usunęło z mojej głowy jedną zmartwienie. Wiem, że Poppy będzie karmiona i nic jej się nie stało.
Po mojej mastektomii (masa 3 cm wynosiła w rzeczywistości 7 cm, jak się później dowiedziałem), wróciłem ze szpitala z bólem, z ograniczeniami ruchowymi, iz niepokojem myśli o wynikach patologii. Nie mogłem też podnosić Poppy, która teraz ważyła 14 funtów, przez 8 tygodni. W tym czasie moja mama pomagała nam. Poppy byłaby umieszczana na moich kolanach, a ja mogłem przytulać się do niej w łóżku. Ale serce łomotało, słysząc płacz Poppy i nie mogąc jej samodzielnie podnieść. Dopiero co zostałam mamą, ale potrzebowałam pomocy własnej mamy.
Pomimo raka Poppy i ja nadal spędzaliśmy razem dużo czasu. Dużo spała, ja też. Była łysa, ja też. Chciałem zabrać ją do bardziej mamusi i Ja zajęcia, ale nie miałem siły. Czasy, kiedy musiałem wracać do szpitala, były dla nas ciężkie. Przeszedłem operację rekonstrukcji iw pewnym momencie znalazłem się w izolacji, ponieważ mój układ odpornościowy był tak słaby i byłem podatny na zarazki. FaceTime to sposób, w jaki się połączyliśmy.
Wtedy pojawił się raport patologiczny wskazujący, że jestem narażony na wysokie ryzyko nawrotu raka. Pułk agresywnej chemioterapii dawał największe szanse na długoterminowe przeżycie. Byłem wdzięczny, że zebrałem jajka; po chemioterapii stanąłem przed terapią hormonalną, która skutecznie wprowadziłaby mnie w menopauzę na 10 lat. Miała nadzieję, że usunięcie hormonów, które napędzały mój rozwój raka, zmniejszy ryzyko nawrotu.
Pierwszy rok życia Poppy przyniósł radość nowego życia, połączoną z obawami o śmiertelność. Przeszedłem więcej zmian ciała, niż doświadczyłem w tamtym okresie mojego życia, który pamiętałem. Od stosunkowo stabilnej wagi i składu przez ostatnią dekadę do przybierania prawie 50 funtów podczas ciąży. Musiałam oddać swoje jaja, piersi i przez pewien czas swoją mobilność, ostatecznie tracąc wagę dziecka z powodu gwałtownej choroby podczas chemioterapii.
Od zakończenia leczenia cenię sobie mama do Poppy. Zamiast po prostu mieć nadzieję, że nigdy nie będzie musiała martwić się tą chorobą, robię wszystko, co w mojej mocy, aby upewnić się, że nie musi. Obejmuje to użyczenie mojego głosu Fundacji Badań nad Rakiem Piersi (BCRF), czołowej organizacji zajmującej się rakiem piersi w USA, ponieważ wiem, że badania naukowe to jedyny sposób na zwalczenie tej choroby.
Ja także Opowiadał się za projektem ustawy wymagającej od ubezpieczycieli zdrowotnych pokrycia kosztów leczenia zachowującego płodność kobiet, u których zdiagnozowano raka. Ustawa, Prawo Melissy, została przyjęta jednogłośnie w czerwcu ubiegłego roku w Connecticut. Moje koszty zapłodnienia in vitro były tak drogie, że zapłaciłem za nie z własnej kieszeni, ponieważ moja bezpłodność była wynikiem chemioterapii, a nie wcześniejszego stanu. Nie tylko ja widzę tę rzeczywistość.
Teraz Poppy ma 22 miesiące i nie mogę za nią nadążyć. Mówię: „Chodźmy tędy”, a ona po prostu biegnie w drugą stronę. Mam nadzieję, że podzielenie się moją historią zachęci młode kobiety do zwracania uwagi na swoje zdrowie, szczególnie podczas ciąży, a zwłaszcza po jej zakończeniu.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!