Robiłem deskę codziennie przez 3 miesiące ze swoim mężem - i pomogło to nie tylko mojemu rdzeniowi

thumbnail for this post


Mój codzienny zwyczaj deskowania miał nieprawdopodobny początek: tweet. Post jest zagubiony w strumieniu kanału, ale w mojej pamięci był prosty - kobieta podzieliła się swoją sztuczką polegającą na dodawaniu zaledwie pięciu dodatkowych sekund do swojego czasu w każdym tygodniu.

Łatwe, prawda?

Cały dzień siedzę zgarbiony nad biurkiem, wizja kiepskiej postawy, więc pomysł podestów - rozwijanie mojej siły rdzenia i, bonus, być może zapobieganie niektórym z moich uporczywych bólów w dole pleców - jest pociągający. A kiedy wspominam kobiecą sztuczkę mojemu mężowi, Jasonowi, on też jest zaintrygowany.

Zgadzamy się spróbować razem. I tak naprawdę to, co myślałem, że stanie się później, to to, że będziemy szaleć przez dzień lub dwa. Może tydzień - może. Ale ku mojemu zdziwieniu jesteśmy tutaj, miesiące później, codziennie od niechcenia pytając się nawzajem: Hej, chcecie deski?

Oto siedem rzeczy że uświadomiłem sobie, jak Jason i ja stworzyliśmy i utrzymaliśmy ten codzienny zwyczaj deskowania.

Ten cel jest niemal komicznie osiągalny. W pierwszym tygodniu deskujemy tylko przez 30 sekund dziennie. Myślę, że jest to klucz do naszego sukcesu. Kiedy Jason pyta, czy teraz jest dobry moment na deski - nawet jeśli moje pięciominutowe przypomnienie o spotkaniu właśnie pojawiło się na ekranie - jest rzeczywiście wystarczająco dużo czasu. I pamiętaj, że deski to ruch bez wyposażenia. Potrzebujesz tylko podłogi. Włożyłam piżamy, rajstopy, stroje biurowe, a przede wszystkim codzienne dżinsy. Nie ma potrzeby zmiany kostiumu, aby go rozłożyć.

Nasza procedura deskowania jest prosta: w przypadkowym momencie leżymy na podłodze. Jeden z nas ustawia licznik czasu na tydzień (plus trzy sekundy), naciska „start”, a następnie odlicza 3-2-1 . Każdego tygodnia dodajemy pięć sekund do naszego całkowitego dziennego czasu deski. (Nie zawsze jest to wykonalne - więcej o tym później).

Czasami to ja sugeruję deski. O wiele częściej jest to Jason. Nie mam wątpliwości, że gdyby deskowanie było operacją solową, już dawno by się skończyło. Na przykład płacąc z góry za zajęcia jogi lub zapisując się na 5K, kumpel od odpowiedzialności daje impuls, który zachęca do zaangażowania.

Kiedy pierwszy raz kładziemy się na deski, leżymy równolegle na podłodze, wpatrując się w ekran mojego iPhone'a . Oglądamy trzy filmy w YouTube z rzędu, pełne elastycznych, pewnych siebie instruktorów, którzy dzielą się wskazówkami: Nie wstrzymuj oddechu, trzymaj głowę w pozycji, wypróbuj te odmiany itd.

oczywiście wcześniej deskami, ale minęło trochę czasu. Moja forma nie jest doskonała. Ale okazuje się, że otrzymywanie informacji zwrotnych od męża tylko mnie denerwuje. Może mieć rację, że moja głowa jest za nisko lub że moja dolna część pleców się zapadła, ale te komentarze sprawiają, że czuję się nieswojo i niegrzecznie mówię mu, żeby patrzył na swoje własne deski. (Ponieważ Jason jest artystą, przyzwyczajonym do konstruktywnej krytyki ze strony rówieśników i osób z zewnątrz, jest o wiele bardziej wdzięczny i otwarty na opinie).

Pewnego razu, podczas podróży do jego rodziny, Jason i ja wspólnie rozmawiamy przez FaceTime. Ale nie zawsze jesteśmy tak pracowici. Czasami całkowicie zapominamy. Stabilizujemy przez tygodnie po 50 sekundach, a następnie ponownie po minucie. Każde pięciosekundowe wydłużenie jest coraz trudniejsze. Chciałabym, żeby nasza rutyna deskowa była bezbłędna - chciałbym mieć dobrą passę bez przerywania. Tak nie jest, ale wydaje mi się, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy lepiej mieć deski przez większość dni niż żaden.

Czy masz kota? Czy spotkałeś jednego? W takim razie nie zdziwisz się, że nasz kot Cashew jest częstym uczestnikiem naszego codziennego deskowania. Na początku jest zdezorientowana, dlaczego jesteśmy na jej poziomie - podłoga to jej strefa, a nie nasza. Wtedy wydaje się pewna, że ​​to nowa gra: biegnie pod naszymi uniesionymi brzuchami, jakbyśmy bawili się w zawieszenie. To sprawia, że ​​chichoczę (dodatkowy trening).

Po osiągnięciu 50 sekund deska jest szczególnie trudna, a Jason ma w zwyczaju dzwonić do niej w połowie sesji, aby rozproszyć uwagę. Minęły już miesiące, więc Cashew jest mniej zaintrygowana - i czasami drzemie przez nasz czas na desce - ale często jest aktywnym uczestnikiem, omijając nas i wokół nas.

Deskowanie z Jasonem sprawia, że ​​czuję się blisko do niego. To najłatwiejszy z projektów - łatwiejszy niż poszukiwanie nowego mieszkania, opieka nad kotem, radzenie sobie z problemami zawodowymi, chorobami, dramatami rodzinnymi i wieloma innymi rzeczami, które robiliśmy przez lata. Ale wciąż jest to coś, co robimy tylko we dwoje i robimy razem.

Poza tym: czasami pod koniec naszej deski jest to czas rozmowy. Większość jest na małą skalę. (Na przykład: „Wow, czy zauważyłeś, jak zakurzony jest pod szafką telewizyjną?”). Czasami jednak omawiamy plany weekendowe lub nawet większe tematy. To miłe, nawet jeśli czasami oznacza to, że część dnia poświęcona deskowaniu czasami wykracza poza ding timera.

W większości dni, gdy licznik czasu się wyłącza, natychmiast zapadam się w dół. Ostatnio jednak starałem się utrzymać tę pozycję jeszcze przez sekundę lub spadać na psa zwróconego w dół. Wskrzesiłem na telefonie moją siedmiominutową aplikację treningową, mam wielkie plany na jogging w ciepłe dni i zastanawiam się, kiedy najlepiej zapisać się na lekcje pływania.

- minuta deski w ciągu dnia sprawia, że myślę więcej o sprawności i o tym, jakie większe, trudniejsze cele chciałbym osiągnąć. I nawet jeśli nie ma zauważalnej różnicy w moich mięśniach brzucha, czuję się silniejszy, sprawniejszy i tylko odrobinę lepiej dopasowany.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

Robiłam 100 pompek każdego dnia przez ponad rok

Wszystko zaczęło się od wyzwania CrossFit w boksie, który często odwiedzałem w …

A thumbnail image

Robin Williams miał pospolitą, ale trudną do zdiagnozowania postać demencji

Nielegalne narkotyki lub alkohol nie odegrały roli w samobójstwie Robina …

A thumbnail image

Robisz świeżo wyciskany sok? Jedna sokowirówka, którą lubię

Niedawno zakochałam się w wyciskaniu soków - nie jako sposób na odchudzanie, ale …