Wezwałem mojego gwałciciela na Twitterze - oto co się stało później

thumbnail for this post


Zostałam zgwałcona przez mężczyznę, z którym spotykałam się w maju zeszłego roku, a potem znowu mnie zgwałcił w czerwcu. W sierpniu zdecydowałem się ujawnić, wzywając napastnika po imieniu na Twitterze. Ten tweet został przesłany ponownie ponad 200 razy, co skłoniło mojego napastnika i jego prawnika do dwóch rozkazów zaprzestania i zaniechania, wypełnionych groźbami.

To wszystko wydarzyło się, zanim w październiku pojawiły się wiadomości o rzekomych napaściach seksualnych Harveya Weinsteina, które dały inne kobiety mają odwagę, by publicznie podzielić się swoimi historiami o gwałtach dokonywanych przez wpływowych mężczyzn. Stało się to tematem, o którym teraz mówię cały czas. Moje pierwsze tweety otrzymały odpowiedzi od kobiet, które znałem i kobiet, których nie znałem, a nawet niektórych mężczyzn, wszyscy opowiadali swoje własne historie.

Wielu z nich nigdy wcześniej nikomu się nie zwierzyło, a na pewno nigdy nie poszli publiczny. Próbowałem pomóc im i innym ocalałym wyleczyć się, będąc nadal w samym środku własnego doświadczenia - mimo że nie zacząłem ułatwiać własnego leczenia i poszukiwania sprawiedliwości.

Mój napastnik był kogoś, kogo lubiłem i którym ufałem. Spotykałem się z nim tylko trzy razy. Pierwszy gwałt miał miejsce w moim domu, a drugi w domu jego przyjaciela. Później nie chciałem wierzyć, że ktoś, kogo lubię, może mnie skrzywdzić. Był natarczywy, agresywny i intensywny, ale lubiłam go i myślałam, że mu na mnie zależy.

Byłam również w wrażliwym miejscu, ponieważ właśnie wyszłam z długotrwałego związku z mężczyzną, o którym myślałem, że wyjdę za mąż. Mój napastnik był fizycznie agresywny i napastliwy i chociaż zgadzałem się na inne czynności seksualne, nigdy nie zgadzałem się na seks. Nigdy nie dałem mu zgody. Ta granica została wyznaczona, ale go to nie obchodziło.

Na początku nikomu nie powiedziałem. Desperacko chciałem wierzyć, że spotkania były normalne. Winiłem siebie za jego czyny. Był tak manipulujący, że nie rozumiałem, co się ze mną stało. Czułem się bezwartościowy. Byłem bardzo przygnębiony i tak naprawdę nie wiedziałem dlaczego.

Próbowałem iść dalej, ale znalazłem się w ciemności, oglądając Wonder Woman miesiąc później i nie mogłem wyciągnąć tego doświadczenia z moja głowa. Opisałem koleżance, co się stało, jako hipotetyczny scenariusz i zapytałem ją, jak to brzmi. Kiedy powiedziała mi, że brzmiało to jak gwałt, zdałem sobie sprawę, że już wiedziałem.

Postanowiłem zgłosić gwałt na policję. Pomyślałem, że jeśli mi się to przydarzyło, prawdopodobnie przytrafiło się to innym. Pomyślałem, że zgłoszenie go może uchronić go przed napaścią na kogoś innego. Kilka tygodni później policja kazała mi zadzwonić do niego i spróbować nagrać zeznanie, ale on do niczego się nie przyznał. Czekając, aż dochodzenie posunie się naprzód, ciągle martwiłem się, że on gwałci inne kobiety.

Nie jestem zły, ale w tamtym czasie widziałem w sieci w wątku o napaści seksualnej, we wściekłość. Jakiś palant napisał: „Jeśli nie zgłosisz napaści, jesteś tak samo zły, jak ludzie, którzy dokonują napaści seksualnej”. Zgłosiłem napaść i nie miało to znaczenia. Ludzie decydują się nie zgłaszać, ponieważ wiedzą, jak wygląda system. To była ostatnia kropla. Napisałem swoją historię w czterech tweetach i oznaczyłem mojego napastnika.

Zadzwonił do mnie od razu i groził, że mnie pozwie. Zadzwonił do niego policjant, który powiedział, żeby się ze mną nie kontaktował. Kilka dni później od jego prawnika przyszedł pierwszy list o zaprzestaniu działalności. Zawierały kopie tekstów, które wcześniej wysłałem napastnikowi, kiedy się widzieliśmy. Adwokat próbował udowodnić, że ponieważ wcześniej wysłałem mu czule SMS-a, musiałem kłamać na temat napaści. W liście napisano, że jeśli nie usunę tweetów, postawią mi zarzuty karne i cywilne.

Otrzymywałem różnorodne porady od prawników i przyjaciół, co robić. Usunąłem jednego tweeta z imieniem mojego napastnika i zostawiłem wszystkie pozostałe, które opowiadały moją historię. Chciałam, żeby moje doświadczenie zostało udokumentowane na wypadek, gdyby inne kobiety przedstawiły podobną historię napaści. W ciągu kilku dni skontaktowało się ze mną w sieci pięć innych kobiet, które miały podobne doświadczenia z tym facetem.

Opad Harveya Weinsteina uświadomił mi, że agresorzy zwykle nie poprzestają na jednym lub dwóch napadach. Wydaje się, że to, co się teraz dzieje w wiadomościach, potwierdza to; gdy tylko jeden potężny mężczyzna zostanie postawiony w stan oskarżenia, inne kobiety ujawniają swoje doświadczenia z tym samym mężczyzną. Za każdym razem, gdy ktoś się pojawia, wydaje się, że więcej obserwuje się.

Policja powiedziała mi, że wszystkie pięć kobiet będzie musiało złożyć własne raporty, a następnie prokuratura okręgowa decyduje, czy chcą zaskarżyć. Moim zadaniem nie jest wywieranie nacisku na inne osoby, które przeżyły, o złożenie raportu, a ostatecznie inne kobiety odmówiły rozmowy z policją. Myśleli, że zgłaszanie swoich ataków tak długo po tym, jak fakt prawdopodobnie nie przyniósłby wiele.

Spędziłem trochę czasu z trzema z pięciu innych kobiet, które zaatakował; Cieszę się, że mamy siebie. Możemy wymieniać się doświadczeniami, więc nie musimy już więcej czuć się szaleni. Jesteśmy nawzajem źródłem walidacji, ponieważ mamy system sądowy, który nie działa w przypadku ofiar.

Mieszkam w dość zwartej społeczności. Mój napastnik i ja jesteśmy członkami tego samego kościoła. Wiele osób zna teraz jego imię, a nasi przywódcy kościelni wiedzą, co zrobił. Miejmy nadzieję, że przynajmniej osoby znajdujące się w mojej strefie wpływów będą przed nim bezpieczne. Powiedziałem wielu znajomym, ale nie powiedziałem rodzicom, dopóki nie napisałem tych tweetów. Czułem, że gwałty były moją winą, a to była długa droga do tego, by nie obwiniać siebie i nie dostrzegać tego, czym to było.

To było niesamowite zobaczyć początek ruchu #MeToo. Wiele kobiet, z którymi się kontaktowałem, a które nie wyszły na jaw, zrobiło to w tamtym czasie, nawet jeśli po prostu pisało „ja też” bez szczegółów. Fajnie było widzieć, jak omawiają tę kwestię ludzie, którzy normalnie by o tym nie rozmawiali, zwłaszcza mężczyźni. Po tym, co mi się przydarzyło, zacząłem cały czas o tym mówić. Nie przestałem.

Minęły miesiące od moich gwałtów, ale teraz trudno mi ufać mężczyznom. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spałem więcej niż cztery lub pięć godzin każdej nocy. Jestem na tyle uprzywilejowany, że mogę zapłacić za wizytę u terapeuty i zażywać lekarstwa. Mogę sobie pozwolić na skrócenie czasu pracy. Miałem szczęście, że nie straciłem przez to wielu bliskich przyjaciół, ale starałem się odciąć ludzi, którzy mi nie wierzą lub byli neutralni. Gorąco polecam to innym ocalałym.

Aby otrzymywać nasze najważniejsze artykuły do ​​skrzynki odbiorczej, zapisz się do biuletynu Zdrowy tryb życia

Nazywano mnie kłamcą. Ludzie mówią, że po prostu szukam uwagi i próbuję zrujnować jego życie. Nadal jestem nękany w Internecie. W kółko przeżywam najgorsze noce w moim życiu dla policjantów, prawników, przywódców kościoła i moich obserwatorów online. Ciągle jestem zdemaskowany, kiedy mówię o tym, jak byłem ofiarą.

Ale wierzę, że kiedy wzmacniasz swój głos, pomaga to ludziom czuć się mniej samotnymi, nawet jeśli nie są gotowi lub nie chcą opowiedzieć własnej historii . Nie żałuję tego publicznie. Może jeśli będziemy dalej mówić o gwałcie i napaści na tle seksualnym i starać się uwierzyć ofiarom, będzie mniej takich ataków jak mój. Myślę, że osoby, które przeżyły, czerpią korzyści z powiedzenia komuś, nawet jeśli jest to tylko jedna osoba, i umożliwienia innym wsparcia, niezależnie od tego, czy się zgłosisz, czy nie. Chciałbym, żeby było coś więcej do roboty, niż tylko wierzyć sobie i wspierać się.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

Weź te 9 wakacji, zanim będziesz mieć dzieci

Podróże z przygodami i niemowlęta - a nawet małe dzieci - nie idą ze sobą w …

A thumbnail image

Whitney Port opowiada o ciąży: „To nie wszystko błyszcząca skóra, słońce i motyle”

Whitney Port, była gwiazda The Hills i The City , z pewnością była zajęta od …

A thumbnail image

Whitney Way Thore właśnie poznała komplementy dotyczące utraty wagi - i dlaczego nie chce być niczyją inspiracją

W nowym poście na Instagramie, udostępnionym wczoraj, Thore, gwiazda My Big Fat …