W wieku 40 lat zostałam samotną mamą z wyboru - oto wszystkie rzeczy, których nikt ci nie powie

„Nie jestem bezpłodny” - powiedziałem recepcjonistce. „Jestem tylko singlem”.
Jechałam półtorej godziny z mojego domu w północnej Kalifornii do tańszej kliniki leczenia bezpłodności w celu wykonania szalenie kosztownych zabiegów medycznych, którym miałam się poddać, próbując zajść w ciążę - a recepcjonistka właśnie poinformowała mnie, że jest mało prawdopodobne, aby moje ubezpieczenie je obejmowało, chyba że udowodnię, że mam problem z płodnością. Nie mógłbym. Gdzie była ochrona ubezpieczeniowa dla tych z nas, którzy robili to sami?
W wieku 39 lat należałam do niezliczonych kobiet, którym nie udało się nawiązać odpowiedniego związku we właściwym czasie założyć rodzinę. Spędziłem 20 lat ze wspaniałymi mężczyznami, ale nie byłem wtedy gotowy, aby się ustatkować. Miałem książki do napisania, kraje do odwiedzenia. Założyłem, że zakochanie się po trzydziestce będzie tak łatwe, jak po dwudziestce, ale tak się nie stało. Spędziłam lata, żonglując związkami trwającymi od 6 do 12 miesięcy, nie znajdując solidnego partnera.
Ale tylko dlatego, że wciąż byłam singlem, nie zamierzałam rezygnować z mojego przeznaczenia, by mieć dziecko, które każda komórka w mojej ciało wierzyło, że powinienem mieć. Bez względu na to, co ludzie mówili, żeby mnie zniechęcić - że świat był już przeludniony; że zegar biologiczny był bezosobową funkcją zaprojektowaną do celów ewolucyjnych; że poświęciłbym swoją wolność, karierę i romantyczne życie - dzika bestia pożądania w moim sercu nie wypuściłaby mnie z uścisku.
Czasami budziłem się rano ze łzami spływającymi po mojej Twarz. Objeżdżałem place zabaw, żeby widok małych dzieci nie łamał mi serca. Kiedy klientka z mojej praktyki psychoterapeutycznej lub studentka z moich zajęć jogi ogłosiła, że jest w ciąży, poczułam, że moja twarz płonie z zazdrości.
Czułam się jak jedyna osoba na świecie, która nie ma rodziny . Przez lata, mając trzydzieści kilka lat, modliłem się, chodziłem na terapię i torturowałem się, aby dowiedzieć się, dlaczego: Czy to była karma, zepsuta psychika, czy kara za opuszczenie dobrych ludzi? Zmniejszająca się pula randkowa z pewnością nie pomagała. Nie było też tego, że mój osąd wydawał się zwalniać, gdy przyspieszał mój zegar biologiczny. Ciągle przyciągałem mężczyzn, którzy byli albo bezrobotni, niezobowiązujący, niemonogamiczni, po wazektomii lub bardzo szorstcy na krawędziach.
Moja desperacja też przeszkadzała. Po trzech miesiącach nowego związku spytałem: „Czy widzisz, że to prowadzi do rodziny?” Mężczyźni uciekaliby w drugą stronę, niewątpliwie wyczuwając nieco bezosobową naturę mojego zainteresowania nimi jako potomkami.
Kupiłem posąg hinduskiego bóstwa Lakszmi, bogini bogactwa i dostatku, i zacząłem robić małe rytuały dla niej. Codziennie zapalałem świecę, paliłem kadzidło i podawałem jej wykwintne żelki, które przypominały mi płody. Modliłem się tak mocno, że gdy nagle usłyszałem odpowiedź: „Już to dostaliśmy. Możesz przestać pytać. To się trochę powtarza ”.
Zrozumiałem. Mnie też się to męczyło.
Kiedy skończyłem 37 lat, zdecydowałem się na poważną proaktywność. Przyjaciel wrócił z konferencji samotnych matek z wyboru, zapalony i wzmocniony. „Wszystkie te kobiety robią to!” - powiedziała, jakby znalazła swoje sekretne, ukryte plemię - i zdałem sobie sprawę, że ja też mogę. Niekoniecznie chciałem oddzielić posiadanie dziecka od znalezienia partnera. Ale nie chciałem ryzykować, że moje najgłębsze marzenie jest znalezieniem odpowiedniego faceta, zanim moje jaja wygasną. „Ludzie łączą się w pary na wszystkich etapach życia” - powiedziałem sobie. „Ale to jedyny raz, kiedy mogę mieć dziecko”.
Zacząłem czytać kilka książek, które istniały o zostaniu samotną matką z wyboru. Chociaż pouczające pod względem możliwości, okazały się niekompletne pod względem tego, jak radzić sobie ze strachem, samotnością, wstydem i wrażliwością związaną z zostaniem samotnym rodzicem. Ostatecznie zdałem sobie sprawę, że będę musiał stworzyć własną mapę. Zrobiłem czteroletni plan. Potrzeba mi trzech lat, żeby zebrać swoje finanse, a czwarty, żeby w jakiś sposób urodzić dziecko.
Spędziłam godziny na badaniu adopcji, rodzicielstwa zastępczego i terapii bezpłodności; i studiowanie wszystkiego, co mogłem znaleźć, zostając samotną mamą z wyboru. Gdzieś wśród tych stron przeczytałem, że aby naprawdę otworzyć się na możliwość zostania matką, musisz „opłakiwać sen” o tym, jak wierzyłaś, że będziesz mieć dziecko .
Te słowa szybko mnie powstrzymały. W pewnym momencie musiałem odpuścić sen o pełnym pakiecie, który wyobrażałem sobie przez całe życie. Poprosiłem terapeutę, aby pomógł mi dowiedzieć się, jak to zrobić.
„Jaki był sen?” zapytał.
„Aby spotkać się z moim partnerem w wieku 32 lat, po podróży po świecie i osiągnięciu sukcesu” - powiedziałem. „Pierwsze dziecko mieliśmy dwa lata później, a drugie kilka lat później. Bylibyśmy stabilni finansowo. Pisałbym książki. Mój mąż i ja starzelibyśmy się razem, żyjąc szczęśliwie w miłości i we wspólnym dążeniu do prawdy ”.
Chociaż to się nie wydarzyło, wydarzyło się wiele innych wspaniałych rzeczy. Uzyskałem stopnie naukowe, pisałem książki, dużo podróżowałem, głęboko kochałem, znalazłem przyjaciół na całe życie i duchowość. Jednak wszystkie prezenty i kamienie milowe w moim życiu wydawały się bezsensownymi objazdami i straconymi szansami.
Utknąłem i aby się uwolnić, musiałem przeżyć swój smutek, jakby opłakiwał utratę umierającego przyjaciel. Tylko w tym przypadku ukochana osoba była moim własnym, nie przeżywanym życiem, tak jak myślałem, że powinno być.
Podczas długich, nieprzespanych nocy wypuściłem każdy szczegół tego snu w fale smutku i wyrzutów sumienia - i w pełni zaakceptował fakt, że moje dziecko nie zostanie poczęte podczas duchowego seksu z moim mężem i najlepszym przyjacielem, który będzie przy mnie podczas porodu, porodu i dziesięcioleci przed wychowaniem dziecka.
To wtedy zwracamy się w stronę bolesnych lub nieprzyjemnych uczuć, które zdarzają się w alchemii. Jako psycholog, najbardziej niesamowitą rzeczą, jaką odkryłem o emocjach, jest to, że kiedy są odczuwane i spotykane z miłością, mają początek, środek i koniec. Nawet moje przerażenie, gdy stawiłem mu czoła z wystarczającą czułością i cierpliwością, zmieniło się w coś innego: niezachwianą determinację, skupienie i niezachwiane przekonanie, że moje dziecko przyjdzie do mnie, bez względu na środki. Może to kosztować więcej pieniędzy lub potrwać dłużej, niż chciałem. Ale wiedziałem, że moje dziecko jest pewne.
Miałem teraz nowe marzenie: być stabilnym finansowo i spełnionym zawodowo, mieć zdrowe i szczęśliwe dziecko oraz znaleźć trwałą miłość po urodzeniu. Im więcej mówiłem o tym głośno, tym większe wsparcie czułem od przyjaciół i rodziny. Coś wielkiego się zmieniło: przeszedłem od wstydu do wzmocnienia, od paniki do pewności. dostawałem to dziecko. Wiedziałem o tym.
Przeszedłem pięć inseminacji nasieniem z banku nasienia i jedną próbę zapłodnienia in vitro - razem z okropną, halucynacyjną 36-godzinną amnezją spowodowaną przez leki na płodność, które oszalały.
Potem przyjaciel znajomego zaprosił mnie na randkę w ciemno. „Prawdopodobnie chcesz to przemyśleć” - powiedziałem mu. „Mam 40 lat. Jestem w trakcie próby zajścia w ciążę i nie planuję przestać”. Fascynujący, odnoszący sukcesy i atrakcyjny autor i osoba publiczna, był człowiekiem, który inaczej by mnie zainteresował. Ale byłam w trakcie mojej samodzielnej misji wychowywania dzieci.
Zadzwonił do mnie kilka dni później. „Chętnie pomogę Ci zajść w ciążę” - powiedział - „i możesz zatrzymać dziecko, jeśli między nami nie wyjdzie”. Chociaż w tym czasie miałam już inne oferty dawców spermy, ta roztopiła moje serce w sposób, w jaki nie zrobili tego inni. To było autentyczne i zrodzone z prawdziwego uczucia. Po pierwszym oddaniu jego nasienia do mojej drugiej nieudanej próby IVF, spróbowaliśmy staroświeckiego sposobu - wina, romansu i relaksu - z niewielką dawką leków na płodność.
Miesiąc później wprowadził się… iw jakiś cudowny sposób, mając 40 lat, wszechświat dał mi ostateczny prezent: w końcu byłam w ciąży.
On i ja nie żyliśmy dłużej jako para. Ale w moim synu, Syjonie, mam dokładnie to dziecko przeznaczone dla mnie. A Syjon ma ojca, który go kocha i wspiera go emocjonalnie i finansowo.
Po tych wszystkich latach tęsknoty, procedurach i pieniądzach wydanych na poczęcie (łącznie 50 000 $), to zabawne pomyśleć, że mój długowłosy Syjon, który ma teraz 7 lat, został ostatecznie poczęty w prawie tradycyjny sposób.
Ale czy nie byłam tak całkowicie oddana zajściu w ciążę - i nie przekazałam tego każdemu mężczyźnie, który chciałem się ze mną umówić (ostatecznie przedkładając pragnienie posiadania dziecka nad marzenie o posiadaniu konwencjonalnej rodziny) - nie miałbym go. I nigdy nie poznałbym bezgranicznej miłości, która jest teraz ze mną w dzień iw nocy.
Zostanie samotną matką z wyboru nie jest łatwą drogą. Wiąże się z wyjątkowymi wyzwaniami. Jednak ani razu nie spojrzałem wstecz na swój wybór z ambiwalencją lub żalem. A decyzja o samodzielnym urodzeniu dziecka nie oznacza, że przeznaczeniem jest pozostanie samotną matką do końca życia; to po prostu oznacza, że rzeczy nie dzieją się dla ciebie w zwykłej kolejności.
Niezależnie od tego, czy chcesz nazywać to losem, karmą czy wiarą, kiedy moje dziecko było wreszcie w moich ramionach, zrozumiałem całą swoją istotę że moje życie toczyło się dokładnie tak, jak powinno. Wszystkie nierówności po drodze prowadziły do tego idealnego momentu. I jestem dokładnie tam, gdzie powinienem.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!