Prawie odwołałem wizytę położniczą z powodu pandemii - wtedy zdiagnozowano u mnie raka piersi

thumbnail for this post


Nie sądzę, aby można było w jakikolwiek sposób wyrazić uczucie, jakie odczuwasz, gdy słyszysz, że masz raka. Szczególnie te słowa - „masz raka” - znajdują się na szczycie listy rzeczy, których nikt nigdy nie chce słyszeć. Niestety, moja podróż do usłyszenia tych trzech słów rozpoczęła się latem, podczas pandemii COVID-19.

14 lipca poszedłem na coroczny egzamin ginekologiczny - taki, który, szczerze mówiąc, Prawie anulowałem rezerwację z powodu obaw o koronawirusa. Właśnie skończyłam 35 lat w lutym, a odkąd moja lekarz, Elena-Maria Buruiana, MD, FACOG, położna ginekolog w prywatnej praktyce w Nowym Jorku, i od lat rozmawiałam o wykonaniu wczesnej mammografii, wiedziałam, że to byłby temat rozmowy tego dnia. Moja mama faktycznie miała raka piersi - DCIS lub raka piersi w stadium 0 - kiedy miała 46 lat. Dlatego było szczególnie ważne, żebym zaczął zwracać uwagę na stan swoich piersi w młodszym wieku.

Dr . Buruiana dała również jasno do zrozumienia, że ​​w jej gabinecie, jej praktyka polegała na rozpoczynaniu corocznej mammografii w wieku 35 zamiast 40 lat, co jest powszechnie zalecanym wiekiem. „Większość pacjentów, u których zdiagnozowano raka piersi, nie ma historii rodzinnej ani możliwych do zidentyfikowania czynników ryzyka” - mówi dr Buruiana. „Dbam o zdrowie pacjentów, więc ustalam protokół wcześniejszego rozpoczęcia badań przesiewowych”. Korzyści po prostu przewyższają ryzyko, mówi.

Kiedy dr Buruiana wykonała moje ręczne badanie piersi, znalazła mały guzek głęboko w boku mojej lewej piersi. Początkowo nie myślała, że ​​to guz, ponieważ był trochę miękki (w większości, powiedziała mi, guzy są twarde). Ale biorąc pod uwagę jej postawę proaktywną w kwestii zdrowia piersi i ponieważ i tak zamierzałam zrobić w tym roku mammografię, natychmiast zarezerwowaliśmy mammografię i USG. Poszedłem na wizytę dwa dni później.

Moje testy obrazowe wydawały się przebiegać bez żadnych problemów - przynajmniej na początku. Lekarz, którego spotkałem, początkowo nie przejmował się guzkiem, który, jak również uznał, był tylko łagodną masą. Ale potem coś się zmieniło. Kiedy wychodziłem z gabinetu lekarskiego, pielęgniarka zawołała mnie z powrotem, a lekarz powiedział coś, czego nigdy nie zapomnę: „Jaclyn, nie podoba mi się to, co widzę” - powiedział. Po dokładniejszym przyjrzeniu się moim zdjęciom piersi, zobaczył kilka rzeczy, które go niepokoiły. Nagła zmiana w jego opinii lekarskiej zmartwiła mnie i po jego nagłej potrzebie mogłem stwierdzić, że myślał, że mam raka. „Musimy zrobić biopsję tego jak najszybciej”, powiedział mi.

Zaledwie kilka dni później miałem dwie biopsje - jedną z masy, o której wiedziałem, a drugą z mniejszej, nieznanej masy Dowiedziałem się po mammografii i USG. Nowy lekarz musiał wykonać biopsję z powodu ograniczeń dotyczących COVID-19 i personelu w gabinecie obrazowania. Co gorsza, mój mąż nie mógł towarzyszyć mi podczas tych spotkań, ponownie ze względu na środki ostrożności dotyczące COVID-19. Czekał jednak na mnie przed gabinetem na ławce, na której trzymaliśmy się i płakaliśmy, chwila, której nigdy nie zapomnę.

Następnego dnia otrzymałem wyniki biopsji: miałem scenę 2, ER-dodatni rak piersi. (Diagnoza była wstępna i po usunięciu guza ustalili, że jest mniejszy niż początkowo sądzono i sklasyfikowali go jako raka stopnia 1.) Cały proces, od znalezienia guza w piersi do zdiagnozowania raka, trwał zaledwie tydzień. . Czuję się niezwykle szczęśliwy, biorąc pod uwagę, że wszystko to wydarzyło się podczas pandemii.

Warto również zauważyć, że ze względu na rozmiar guza i jego umiejscowienie głęboko w piersi, kilku innych lekarzy nie mogło uwierzyć, że dr. Buruiana był w stanie wyczuć guz. Miałam szczęście, że go znalazła, ale też, że nawet gdyby tego nie zrobiła, złapałby go w ciągu kilku miesięcy, ponieważ w tym roku miałam mieć mammografię. Nie jest dla mnie stracone, że w innych okolicznościach iz innym lekarzem, który nie znalazł guza i który nie wykonuje wczesnych mammografii, mój wynik mógłby być inny.

Naprawdę nie ma nikogo- uniwersalne podejście do leczenia, zwłaszcza w przypadku raka piersi. W mojej osobistej podróży miałem dwa główne priorytety w leczeniu: pierwszy to zrozumienie biologii mojej choroby i tego, co dzieje się w moim własnym ciele. Po drugie, wybrałbym opcje, które maksymalnie zmniejszyłyby moje ryzyko nawrotu.

Opierając się na tych priorytetach, bardzo dobra opcja leczenia dla mnie osobiście obejmowała operację - albo lumpektomię (po prostu usunięcie guz nowotworowy) lub mastektomia (usunięcie chorej piersi lub obu piersi). Ponieważ moje szanse na nawrót raka są nieco wyższe niż u przeciętnej kobiety, ze względu na historię mojej rodziny i młody wiek, w którym dostałem diagnozę, zdecydowałem się na podwójną mastektomię.

To była zdecydowanie trudna decyzja, głównie dlatego, że operacja usunięcia piersi oznacza, że ​​nigdy nie będę mogła karmić piersią moich przyszłych dzieci. Ale wraz z tymi smutnymi myślami przyszła kolejna realizacja: aby w ogóle mieć te przyszłe dzieci i móc się z nimi bawić, gdy będą starsze, muszę być tak zdrowy, jak to tylko możliwe. Podwójna mastektomia dałaby możliwość pełnego życia, dlatego stał się łatwym wyborem.

Kolejna rzecz wydarzyła się, kiedy podjąłem tę decyzję: wzmocniła mnie i pozwoliła odzyskać kontrolę. Przez pierwsze kilka tygodni tego procesu czułam się bezradna. Byłem przerażony. Ale decydując się na usunięcie piersi, odegrałam aktywną rolę w moim zdrowiu, które czułem, że zostało mi odebrane.

Oczywiście COVID-19 dodał warstwę komplikacji do operacji podwójnej mastektomii proces. Musiałem kilka razy przejść testy na obecność wirusa przed operacją, a gdybym został zarażony, musiałbym przedłużyć leczenie, czego nie chciałem robić. To zdecydowanie dodało pewnej warstwy stresu, ale na szczęście zostałem oczyszczony.

Kolejną rzeczą, która była naprawdę trudna, była zmiana zasad odwiedzin - nie mogłem później przyjmować gości. Oczekiwanie na przebudzenie, samotność i niemożność trzymania męża za rękę było dla mnie naprawdę przerażające. Ale powiem, że oczekiwanie było gorsze niż samo doświadczenie. Miałem niesamowity zespół w szpitalu, mogłem rozmawiać z mężem na FaceTime i musiałem zostać tylko jedną noc. Ostatecznie przeszedłem i operacja poszła dobrze.

Kiedy to piszę, dochodzę do siebie po podwójnej mastektomii. (Mogę teraz nawet podnieść ręce nad głowę - to ogromna wygrana w procesie rekonwalescencji po operacji). Później w tym miesiącu zacznę też chemioterapię. Niekoniecznie wiem, co mnie czeka podczas tej części mojej podróży, ale patrząc wstecz na to, przez co już przeszłam, nie mogę sobie z tym poradzić.

Rozpoznanie raka piersi - a następnie poddanie się leczeniu - podczas pandemii z pewnością było doświadczeniem. Nauczyło mnie doceniać swoje ciało i jego mocne strony, wzmocniło moją miłość i wdzięczność dla otaczających mnie osób (zwłaszcza mojej mamy, która również przeszła mastektomię, więc miałem z kim porozmawiać, kto przez to przeszedł). Nauczyło mnie również, że muszę przestać brać małe rzeczy za coś oczywistego.

Jeśli mogę przekazać innym kobietom jedną rzecz, której nauczyłem się z tego doświadczenia, zwłaszcza teraz, to to, że pod żadnym pozorem - nie nawet pandemia - jeśli odwołasz niezbędne badania przesiewowe w kierunku raka i rutynowe badania kontrolne. Myślę, że mój lekarz, dr Buruiana, powiedział to najlepiej: „Nikt nie powinien się teraz bać wizyt lekarskich i obrazowania. To niezwykle ważne. ”

Znalezienie aktywnego lekarza, takiego jak mój doktor Buruiana, jest również ważne. Naprawdę czuję, że uratowała mi życie. Może to zająć trochę badań i prób i błędów, ale chcesz znaleźć położną, która da ci czas, którego potrzebujesz; zainicjuj otwartą, szczerą komunikację na temat zdrowia piersi (i zachęcaj do tego samego); i traktować cię jak jednostkę, a nie tylko diagnozę. Dr Buruiana dzwonił do mnie po godzinach iw weekendy tylko po to, żeby mnie sprawdzić. Znalezienie lekarza, który byłby nie tylko mądry i kompetentny, jest kluczowe, ale także kogoś, kto jest współczujący i który poświęci czas, jest równie ważny.

Wiele rzeczy odczułem w ciągu tygodni od mojej diagnozy i operacja: złość, smutek, dyskomfort, ból, radość, ulga. Ale jedyną rzeczą, której nigdy nie czułam, ani razu, był żal. Wszystkie decyzje, które podjęłam ostatnio - od zachowania zaplanowanej na lipiec kontroli do decyzji o usunięciu obu piersi - podjęłam, ponieważ byłam pewna, że ​​były one właściwe dla mojego zdrowia. Rak nie dyskryminuje, więc bycie aktywnym uczestnikiem własnej podróży zdrowia i bycie odważnym orędownikiem siebie jest najważniejszą rzeczą, jaką może zrobić kobieta.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

Prawie 100 pływaków na plaży w Maine zostało zarażonych Norowirusem. Oto, co musisz wiedzieć

Kiedy słyszysz słowo norowirus, możesz pomyśleć o epidemiach związanych ze …

A thumbnail image

Prawie połowa osób, które przeżyły raka piersi, ma długotrwały ból

Według nowego badania prawie połowa kobiet, które przeszły operację raka piersi, …

A thumbnail image

Prawie połowa pieniędzy, które wydajemy na jedzenie, trafia do restauracji

Jeśli nie masz abonamentu Blue Apron, pomysł regularnych, domowych posiłków jest …