`` Jak poznałem różnicę między iskrami a prawdziwą chemią ''

Dwa lata temu byłam na pierwszej randce. Oczekiwania na ten termin były niewielkie; dopasowaliśmy się na Tinderze. Byłem niespokojny, dopiero zaczynałem pisać książkę, mając mało wolnego czasu; był studentem medycyny, podobnie niespokojnym, podobnie mało wolnego czasu. Ale kiedy zbliżyłem się do ogródka piwnego i zobaczyłem go, zdałem sobie sprawę, że jestem już w stanie swobodnego spadku elektrycznego.
Iskry narastały. Udzielił przemyślanych odpowiedzi na proste pytania, wyznaczył granicę między otwartością a tajemnicą, i wsunął palce w moje, aby zabrać mnie na spacer po tym, jak nasza randka wkradła się do piątej godziny. Szliśmy pustymi ulicami pod migającymi światłami stopu. O północy delikatnie przycisnął mnie do okna restauracji i pocałował - nieoczekiwany pocałunek wywołujący ciszę i podrażniający żołądek.
Wysłałem mojemu najlepszemu przyjacielowi mnóstwo SMS-ów po tym, jak mnie odprowadził Dom. „Miło jest wiedzieć, że taka chemia istnieje na świecie” - powiedziałem jej, grając na luzie. Jednak wewnętrznie byłem kimkolwiek innym. Następnego dnia starałem się skupić na pracy, a następnego dnia zastanawiałem się, kiedy znowu mnie zaprosi. Nigdy nie reagował w pełni, zawsze był bardziej zajęty, niż oczekiwano. Ale iskry wciąż rosły z każdą randką, gdy rosło napięcie i czułem się roztrzęsiony.
Po kilku tygodniach odkryłem, że nie będzie tu długo; kończył letni staż i miał wyjechać, gdy upał przeszedł w jesienną pogodę. Ale nigdy nie zapomniałem, jak się czułem po pierwszym spotkaniu z nim. Elektryczność tego połączenia pozostała aktywna w moim umyśle, nawet po tym, jak zatrzymałem swój swobodny upadek i wylądowałem mocno na ziemi.
Kiedy szukałem książki o randkowaniu, przeczytałem dużo nauki o romantycznych związkach, wiedząc, że nawet milczące zasady mogą wpływać na interakcje w znaczący sposób. Jednym z moich ulubionych zestawów wiedzy była teoria przywiązania, pierwotnie opracowana w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Teoria zakłada, że więzi, które tworzymy z naszymi najbliższymi opiekunami, będą również wpływać na nasze romantyczne relacje z dorosłymi.
Każdy z nas ma jeden z czterech stylów przywiązania, w zależności od tego, jak zostaliśmy wychowani. „Bezpieczne” niemowlęta mają opiekunów, którzy reagują na ich potrzeby; czują komfort i bezpieczeństwo i bez strachu odkrywają świat. Dzieci „unikające” mają obojętnych opiekunów, więc przystosowują się do bycia wysoce niezależnymi i samowystarczalnymi. „Zaniepokojone” dzieci są przywiązane i zajęte swoim opiekunem, ponieważ opiekun jest niekonsekwentny w odpowiadaniu na nie. „Straszne” przywiązanie zostało później zidentyfikowane jako hybryda między dwoma stylami, działając lekceważąco, ale czując niepokój. (Aby znaleźć swój styl przywiązania, polecam rozwiązanie tego quizu opartego na badaniach.)
W związkach romantycznych obserwujesz podobną dynamikę między partnerami o unikalnych stylach przywiązania. Zabezpieczenia są czymś w rodzaju przywiązania grupy krwi O; mają zdolność reagowania na wszystkie style, niezależnie od tego, czy daje to komuś więcej pewności (niepokój), czy więcej przestrzeni (unikanie). Osoby unikające zazwyczaj nie umawiają się na randki z innymi osobami unikającymi, ponieważ nie mają spoiwa, by utrzymać związek razem. Typy niespokojne też zazwyczaj nie współgrają ze sobą, ponieważ nie mogą łatwo przewidzieć ani zaspokoić swoich potrzeb.
Odkąd jestem niespokojny, najwyraźniej zawsze pociągały mnie osoby unikające - klasyczne połączenie teoria przywiązania. Na początku wydają się być jak dwa elementy układanki. Osoba unikająca chce zachować kontrolę i czuć się potrzebna partnerowi, a osoba niespokojna chce czuć się kochana i otoczona opieką. Problem pojawia się, gdy typ lękowy wymaga większej intymności, niż osoba unikająca może wygodnie zapewnić. Ta dwójka kończy się toksycznym związkiem kolejki górskiej. Jest w tym wiele uroków i iskier, ale nie jest to dużo korzyści w dłuższej perspektywie.
Jako niespokojny pomocnik powinienem szukać zabezpieczenia. Jedyny problem? Nie sądziłem, żebym kiedykolwiek czuł chemię z naprawdę bezpiecznym łącznikiem. Jednak kiedy zacząłem rozumieć teorię przywiązania, postanowiłem przynajmniej spróbować umówić się na randkę z kimś bezpiecznym.
Co dziwne, obok mojej pełnej iskier pierwszej randki biegła inna narracja, która do niczego nie doszła. Czekając na SMS-y od studenta medycyny, spotkałem znajomego moich wspólnych znajomych. To spotkanie ledwo mnie zarejestrowało, ponieważ oślepiła mnie ta inna błyskotliwa iskra. Od czasu do czasu wysyłaliśmy wiadomości na Facebooku, a on co jakiś czas przychodził do miasta. Ale poza tym prawie nic o nim nie wiedziałem - dopóki znajomy nie powiedział mi, że umawiał się z jej współlokatorką i robił dla niej przemyślane rzeczy, które nie zostały docenione.
Te historie nie miały na celu podżegać moje romantyczne zainteresowanie, ale tak było. W kulturze randkowej opartej na technologii, w której ludzie po prostu nie wkładają wysiłku, odświeżające było usłyszeć o kimś, kto rzeczywiście próbował utrzymać związek. Według teorii przywiązania byłby oczywistym zabezpieczeniem. Więc uporządkowałem te historie i rozważałem je prywatnie.
Kilka miesięcy później, kiedy moi znajomi dyskutowali o naszych wspólnych romantycznych nieszczęściach, zdałem sobie sprawę, że jestem zakochany w tym facecie. Na imprezie wyjazdowej, w której był w mieście przez następny lipiec, potwierdziłem, że może być tam coś romantycznego. Na jego przyjęciu urodzinowym w listopadzie, które załamałem, zaczął się nasz związek.
To był pierwszy zdrowy, jaki kiedykolwiek miałem. Kiedy wyrażano emocje, potwierdzano je. Kiedy wyrażano potrzeby, starał się im sprostać. Kiedy o coś prosiłem, słuchał i dawał z siebie wszystko. W zamian starałem się zrobić to samo. Niestety, związek nie trwał długo. Skończyło się bez urazy - i świetny model do budowania przyszłych relacji.
W rzeczywistości spokojny system przywiązania jest podstawą silnego związku. Pomimo tego, czego uczą nas filmy i popkultura, podekscytowanie, zmieszanie i gorące i zimne zachowania nie są warunkiem miłości. „Iskra” jest tylko wytworem niepewnego stylu przywiązania.
Nie pragnę emocji na rollercoasterze, które miałem z moimi byłymi - elektryczności podniecenia, strachu, zagubienia, pożądania i przede wszystkim tarcie powstające, gdy osoba niespokojna umawia się z unikającym. Nie żartowaliśmy, zgodnie z teorią przywiązania dorosłych, a to prowadziło do powtarzających się okresów dystansu i pojednania. Każdy dzień mógł być nową przygodą z unikającym, ale nie taką, którą chciałbym kontynuować jako osoba podatna na lęki.
W końcu doszedłem do wniosku, że istnieje różnica między iskrami a prawdziwą chemią. Iskry są fajne, ale chemia to coś innego: to łatwe, to akceptacja, to afirmacja, to pasja i podekscytowanie pozbawione wzlotów i upadków relacji, które jesteśmy uwarunkowani, aby uwielbiać. I często trwa w rzeczywistości, w przeciwieństwie do ulotnych wspomnień moich wypełnionych iskrami rzutów.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!