Oto, co się stało, kiedy zrezygnowałem z alkoholu i słodyczy na 40 dni

Wcześniej zrezygnowałem z alkoholu i słodyczy. Ale robiłem to tylko na Wielki Post, a całe poświęcenie dla twojej religii znacznie ułatwia zadanie. Tym razem wybrałem losowy miesiąc, październik, kiedy myśl o popijaniu gorących ciastek podczas podjadania ciastek przy kominku była na pierwszym miejscu.
Wiedziałem, że pozbycie się tych dwóch wad byłoby super wyzwanie o tej porze roku (witaj Halloween!). Ale przytyłem kilka funtów dzięki kiepskiej diecie i podjadaniu związanym ze stresem - mówię o torebce małych kubków z masłem orzechowym Reese na raz - i czułem się ospały. I to sprawiało, że moje codzienne życie, w tym treningi, było o wiele trudniejsze. To frustrujące uczucie dla każdego, ale jako redaktor fitness naprawdę nie mogę sobie pozwolić na to, żeby nie czuć się dobrze podczas ćwiczeń. To w zasadzie moja praca.
Tak więc 1 października rzuciłem zimnego indyka. Mój cel: zakaz spożywania alkoholu i słodyczy przez 31 dni, co ostatecznie zamieniło się w 40 dni (więcej na temat zaskakującego powodu, dlaczego później). Od presji rówieśników po zachcianki, oto wszystko, czego nauczyłem się podczas mojej przygody z abstynencją.
Odstawienie alkoholu i słodyczy jest jak ściągnięcie plastra lub wskoczenie do zimnego basenu. Nie ma w tym żadnego ułatwienia; po prostu musisz od razu wskoczyć. Oczywiście łatwiej to powiedzieć niż zrobić, zwłaszcza gdy pierwszego dnia znajdziesz się w środku baby shower ze współpracownikiem, wraz z szampanem i mini babeczkami. Odrzucanie drinków, kiedy muszę później wracać do biurka, nie jest moim pomysłem na dobrą zabawę, więc nie było w tym żadnej pokusy. Ale te babeczki na pewno mnie wołały. Współpracownik powiedział do mnie: „Och, to nie ma znaczenia, są takie małe”. Na co odpowiedziałem: „Już pierwszy dzień”.
Nie mogę kłamać, kusiło mnie, ale zamiast się poddać, po prostu wcześnie wyszedłem z imprezy. Oto dlaczego: oszukiwanie, nawet jeśli to tylko mała babeczka, nadal jest oszustwem - a jedyną osobą, która miała przegrać (lub nie przegrać, jak w calach) byłam ja.
Zawsze, gdy idziesz wbrew normie ludzie będą mieli coś do powiedzenia. W moim przypadku normą jest kilka koktajli na brunchu, lampka wina po szalenie ciężkim dniu pracy lub impreza z open barem wypełnionym trunkami z najwyższej półki. Tak więc, kiedy przyjaciel był w mieście i para z nas wyszła na kolację - oczywiście po treningu - wina i słodyczy były pod dostatkiem. Po kilkukrotnym odmawianiu obu i wyjaśnianiu, dlaczego przysięgam od alkoholu i słodyczy, moi przyjaciele nadal odczuwali potrzebę naciskania mnie na jeden łyk lub jeden kęs. Te spotkania wyglądały mniej więcej tak:
Ona: „To wino jest niesamowite, posmakuj go”.
Ja: „Nie, dziękuję”.
Ona: „Dlaczego nie? Spróbuj tego. To jest naprawdę dobre. ”
Ja:„ Nie, naprawdę jestem dobry. ”
Ona:„ Co jest z tobą nie tak? ”
Ja:„ Nic, po prostu nie piję. ”
Ona: „Och, daj spokój, to nie ma znaczenia”.
Ale tak, to miało dla mnie znaczenie. Szczerze mówiąc, czułem się, jakbym był na jednym z tych zajęć pozalekcyjnych „Po prostu powiedz nie”. Co więcej, czułem, że moi przyjaciele byli naprawdę bezmyślni. Wyciągnięta lekcja: jeśli Twoje nawyki nie są zgodne z Twoimi przyjaciółmi, będzie trochę tarcia.
Jedną z bardziej interesujących lekcji z mojego małego eksperymentu jest to, że pominięcie bułka z masłem, niż nie mieć drinka w dłoni. Wydaje mi się, że ponieważ tak dużo spotkań towarzyskich dzieje się przy pomocy alkoholu, bycie samotnym niepijącym oznacza bycie pariasem. W końcu zacząłem rezygnować z Q's, zamawiając po cichu seltzera i żurawinę z limonką, która tak akurat wygląda jak wódka i żurawina. Przychodzi moment, kiedy jesteś zmęczony mówieniem wszystkim, że nie pijesz.
To bardzo smutne, że musiałem dołożyć wszelkich starań, aby moja przerwa w piciu była możliwa do opanowania, ale w końcu myślę, że dało to ludziom wokół mnie pewien rodzaj spokoju. I to też zadziałało dla mnie: brak konieczności tłumaczenia się za każdym razem pomógł mi utrzymać kurs, co prowadzi mnie do następnego punktu ...
Cieszę się, że się tego trzymałem. Chociaż istnieje wiele badań, które wychwalają korzyści płynące z codziennego kieliszka czerwonego wina lub kostki ciemnej czekolady, prawda jest taka, że czułem się o wiele lepiej bez żadnego z tych rzeczy. Byłem o wiele bardziej czujny: to powolne uczucie podczas i po treningu, o którym wspomniałem wcześniej, zniknęło i zasypiałem najlepiej w moim życiu.
Biorąc pod uwagę czas i brak motywacji religijnej W pełni spodziewałem się, że te 31 dni będą torturami. Pomyślałem, że spędzę każdy dzień na zaznaczaniu kalendarza i modleniu się o dzień, w którym będę mógł znów siebie traktować. Ale szczerze mówiąc, po kilku dniach przestałem za tym tęsknić.
Po wstępnym dostosowaniu w pierwszym tygodniu nie szedłem już do automatu ani do mojego sklepu na rogu po moje cukierki, które trzeba mieć o 15:00 -now przerwa. Naprawdę wspaniale było nie czuć takiej potrzeby. Poza tym chodzenie bez słodyczy, a duchy spadły mi pośrodku. Aha, i nagle miałem więcej pieniędzy w kieszeniach. Poważnie, te koktajle i cronuts sumują się.
Dlatego 1 listopada zamiast wskoczyć do kadzi z czekoladą i jedną piątą whisky, jak wszyscy przewidywali, nic nie zrobiłem. Po prostu nie byłem zainteresowany. Właściwie nie piłem ani łyka, ani słodyczy aż do dziewięciu dni później. Najlepsza część: kiedy w końcu się napiłem (kieliszkiem Prosecco z odrobiną St.Germain, bardzo dziękuję), czułem się szczęśliwy, że `` wróciłem '' na wakacje - ale co najważniejsze, czułem się całkowicie pod kontrolą.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!