Osiągnięcie „kształtu propozycji” to najnowszy trend w fitness - oto dlaczego jest to problem

Krótko, co przychodzi ci na myśl, gdy myślisz o propozycji małżeństwa? Prawdopodobnie mężczyzna na ugiętych kolanach. Cóż, teraz musisz dodać kobietę wykonującą przysiady do tego obrazu zaręczynowej błogości. Ponieważ nowy trend to coś, co nazywa się „kształtem propozycji”. Tak, zgadza się: zanim zostaniesz rozdartą panną młodą, musisz być teraz wysportowaną narzeczoną.
Nie wystarczy być chuda, kiedy mówisz „tak”. Wiele współczesnych kobiet wywiera na siebie presję, by mieć krzepkie ciało, zanim powiedzą „Tak”. Na przykład: „Tak, poślubię cię! Po prostu pozwól mi zrobić kilka burpee, zanim zrobimy selfie, abym mógł zacisnąć pośladki w tej fantastycznie nowej, pochlebnej sukience typu bodycon, którą akurat włożyłem, mimo że nie miałem pojęcia o tobie zamierzałem się oświadczyć tego wieczoru! Trzymaj mnie za kettlebell. ”
Kształt propozycji to ciasna i zakrzywiona metafora pokazująca, jak odbiegające od naszych oczekiwań co do całego procesu ślubu i absurdalnej presji, jaką kobiety wywierają na siebie podczas całego ślubu. Dziewczyny, które są przed narzeczonymi - nazwijmy je „przed narzeczonymi” - wydają duże pieniądze na zatrudnianie trenerów i dodatkowe zajęcia fusion i jogi, aby osiągnąć to, co postrzegają jako gotowy do zaręczyn BMI.
Mam silne podejrzenia, że mężczyzny, który chce poprosić swoją dziewczynę, aby spędziła razem resztę życia, naprawdę nie obchodzi - i może nawet tego nie zauważyć - jeśli zrzuciła pięć funtów w oczekiwaniu. Można śmiało powiedzieć, że kobieta skupiona na kształtowaniu propozycji, robi to dla siebie. Myślę, że mogę wypowiadać się w imieniu większości kobiet, kiedy mówię, że doskonale potrafimy przekonać siebie, że musimy zmienić swój wygląd, aby zasłużyć na kamień milowy. Dziewczyna, która wściekle osiąga kształt propozycji, myśli, że nie wystarczy, a raczej w przypadku jej ciała to za dużo.
I może, tylko może, myśli o swoich obserwujących w mediach społecznościowych. Jako mężatka (mężatka dwukrotnie) odczuwam ulgę, że moje zaręczyny miały miejsce, zanim trafiłam na Facebook, Twitter i Instagram. Mam czterdziestkę, wyszłam za mąż i po czterdziestce zostałam matką. Jestem zdumiony tym, że panny młode są dziś zmuszone do upubliczniania każdego etapu ich związku. Nie tylko publiczne, ale atrakcyjne, błyszczące i przefiltrowane do perfekcji.
Zawsze myślałem, że romans propozycji pochodzi z jej intymności, a nie z jakiegokolwiek dramatycznego ujawnienia pierścienia lub niespodziewanych kłótni z rodziną i przyjaciele. Coś w tej zmieniającej życie obietnicy, którą dadzą sobie nawzajem, chce być cicho i nie powinno wzywać do spektaklu - w tym spektakularnego ciała, bez względu na to, jak ciężko je zdobędzie.
Oczywiście, są tacy, którzy chcą rzucić waga i wzmocnienie siły ze względów zdrowotnych, co jest chwalebnym celem. Kiedy idziesz do ołtarza (lub chuppah lub sądu), aby przysięgać sobie wzajemną miłość „w chorobie i zdrowiu”, naprawdę chcesz przechylić szalę w stronę zdrowia, aby wspólnie spędzić długie, szczęśliwe życie. Pomijając te dobre intencje (i preancés, jeśli o to chodzi), to powierzchowność poszukiwań kształtujących propozycję może sprawić, że ktoś będzie miał sportową sylwetkę. Przedstawia brak perspektywy na to, co naprawdę ma znaczenie w szczególnym momencie Twojego życia. Koncentruje się na autoportretach, a nie na „my-sobie”.
Rozumiem, że chcę czuć się pięknie, gdy ktoś zadaje pytanie. Kiedy mój mąż mi się oświadczył, właśnie poroniłam. Byłem nieco bardziej mięsisty, niż chciałem, a zarówno moje ciało, jak i serce były surowe i wrażliwe. Ale kiedy widzę zdjęcie, które rzymska zakonnica zrobiła nam przed fontanną, w której się zaręczyliśmy (bez ugiętych kolan, po prostu równa stopa), widzę tylko nasze uśmiechy. Moja propozycja była szczęśliwa i wdzięczna.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!