Lekarze myśleli, że mam stwardnienie rozsiane, chroniczne zmęczenie i chorobę serca, zanim otrzymałem właściwą diagnozę: lęk

W swojej książce „On Edge: a Journey Through Anxiety” Andrea Petersen, reporterka zajmująca się zdrowiem i nauką, opowiada o swojej wieloletniej walce z zaburzeniem zdrowia psychicznego oraz o tym, jak nauczyła się sobie z nim radzić. Tutaj Petersen wyjaśnia Health, jak w końcu dostała właściwą diagnozę w wieku 20 lat.
Mogę wskazać dokładny, decydujący moment, w którym lęk stał się dla mnie poważnym problemem. To był zwykły grudniowy dzień, a ja byłem studentem i zapisywałem się na zajęcia na kolejny semestr. Byłem na studiach, zanim istniał Internet, więc musiałem iść do piwnicy tego starego budynku kampusu, aby wybrać moje kursy. Pamiętam, jak sprawdzałem kartki papieru przyklejone taśmą do ściany z pustaków i czułem się dobrze. Jasne, byłem zmęczony nauką do późnych godzin nocnych, a na zewnątrz zrobiło się chłodno, ale było dobrze. A potem, sekundę później, już nie.
Serce zaczęło mi mocniej bić, spociłem się i zacząłem szybko oddychać, nie mogąc złapać oddechu. Nagle słowa na ścianie przede mną zaczęły się wypaczać. Przed moimi oczami pojawiły się szare plamy i ogarnęło mnie to przytłaczające przerażenie, że umrę, ponieważ coś w moim ciele nagle poszło nie tak. Teraz wiem, że to, co się działo, to atak paniki.
Według Diagnostycznego i statystycznego podręcznika zaburzeń psychicznych, ataki paniki zwykle osiągają szczyt 10 minut po ich rozpoczęciu. Ale mój pierwszy atak paniki zapoczątkował około miesiąca, kiedy czułam się przerażona - przyspieszone bicie serca, zadyszka - dość nieustannie. Terror unieruchomił mnie tak bardzo, że wylądowałem na sofie moich rodziców i prawie nie wstawałem przez cztery tygodnie. Kiedy wstałem, rodzice mogli zabrać mnie do lekarza, który sprawdził mnie, zrobił kilka badań krwi i wykonał EKG. Zdiagnozowano u mnie wypadanie płatka zastawki mitralnej, które jest anomalią zastawki serca i ogólnie łagodną chorobą. To był koniec tej drogi poszukiwań.
W tym semestrze miałem niepełne zajęcia, ponieważ nie byłem w stanie zdać egzaminu. Kiedy zaczął się nowy semestr, wróciłem do szkoły. Cały rok spędziłem na medycznej odyseji, próbując dowiedzieć się, co się ze mną dzieje. Sprawy się poprawiły: wstałem z sofy, mogłem wziąć kilka zajęć, ale byłem bardzo osłabiony. Strach był moim punktem wyjścia, a ja byłam zmęczona przez cały czas - kiedy organizm jest w ciągłej gotowości, to wyczerpuje.
Moja mama co jakiś czas podjeżdżała i chodziliśmy do różnych specjalistów. Ponieważ mój lęk był chorobą całego ciała, zobaczyłem specjalistę od każdej części mojego ciała, w której odczuwałem objawy. Kardiolog zbadał moje serce, a neurolog przeskanował mój mózg. Lekarze spekulowali, co jest ze mną nie tak - mówiąc, że może to być stwardnienie rozsiane, wirus Epsteina-Barra lub zespół chronicznego zmęczenia - ale nigdy nie zdiagnozowali mnie formalnie. Zawsze, gdy dochodziło do intensywnego ataku paniki, trafiałem na pogotowie, ale za każdym razem wychodziłem bez diagnozy.
Rok później byłem zdesperowany. Nie mogłem już zrozumieć, jak mogłem tak żyć ani jak lekarze mogliby mi pomóc. Po spotkaniu z innym neurologiem, który wysłał mnie do psychologa, osiągnąłem punkt krytyczny. „Nie opuszczę twojego biura, dopóki mi nie pomożesz” - powiedziałem. „Nie mogę tak dalej funkcjonować”. Powiedziała, że może przepisać mi prozac, lek przeciwdepresyjny, który został wypuszczony trzy lata wcześniej, albo może wysłać mnie do kliniki zaburzeń lękowych w szpitalu University of Michigan. To był pierwszy raz, kiedy ktoś wspomniał o niepokoju. W końcu otrzymałem właściwą diagnozę.
I wreszcie objawy nabrały sensu. Nigdy nie słyszałem o ataku paniki, dopóki nie postawiłem diagnozy, a teraz wiem, że tak naprawdę jest to reakcja na zagrożenie. Zrozumienie, że ataki paniki były szaloną wersją czegoś, do czego moje ciało zostało zaprojektowane, było niezwykle ważne. Nie umierałem ani nie wariowałem - dwie rzeczy, których najbardziej się obawiałem.
Wcześniej martwiłem się, że moje objawy są pierwszymi krokami w epizodzie psychotycznym, ponieważ moja babcia była bardzo chora psychicznie i była w zakładzie psychiatrycznym przez trzy lata, zanim zmarła. Ale dowiedziałem się, że lęk nie prowadzi do psychozy - to nie była śliska zbocza, które doprowadziłyby mnie do szpitala.
Moja długa droga do właściwej diagnozy spowodowała, że rozwinąłem wiele zachowań unikowych— co jest typowe dla osób, które spędzają długie godziny bez leczenia z powodu zaburzeń lękowych. Mój mózg kojarzył ataki paniki z miejscami i czasami, w których wystąpiły, prowadząc mnie do unikania wielu sytuacji, które ktoś inny uznałby za całkowicie bezpieczne.
Gdybym stał w kolejce w kawiarni i miał atak paniki, mój mózg połączyłby panikę ze stanem w kolejce w kawiarni, więc następnym razem, gdy chciałem kawy, nie chciałem iść. Przestałem chodzić do kawiarni. Przestałem stać w kolejkach, chodzić na mecze piłki nożnej, oglądać filmy. Mój świat stawał się coraz mniejszy. Gdybym został zdiagnozowany i wyleczony wcześniej, myślę, że wiele cierpień związanych z tymi sytuacjami zostałoby zażegnane.
Moja choroba była dość zakorzeniona w mojej codziennej rutynie i czułem się tak fizycznie kruchy, że odmówiłem przyjęcia leków, mimo że mój terapeuta błagał mnie, żebym spróbował. Czułem się tak poza kontrolą, że bałem się umieścić coś obcego w swoim ciele, więc zamiast tego poszedłem na terapię poznawczo-behawioralną (CBT), kolejną skuteczną metodę leczenia zaburzeń lękowych.
CBT oraz upływ czasu, są tym, co doprowadziło mnie do zdrowszego miejsca na studiach. W ramach CBT przeszedłem terapię ekspozycyjną i stopniowo byłem narażony na sytuacje, których najbardziej się bałem. Przyspieszone tętno przestraszyło mnie, więc terapeuta kazał mi biegać po schodach, zachęcając mnie do przyjęcia tego uczucia, zamiast bać się go. To sposób na udowodnienie, że to, czego się boisz - w moim przypadku śmierci z powodu przyspieszonego bicia serca - się nie wydarzy. Robiąc to w kółko, to logiczne przekonanie staje się mocniejsze.
Przeszedłem terapię ekspozycji w każdej sytuacji, która mnie przerażała, w każdej sytuacji, której unikałem z powodu mojego niepokoju. Z pewnością nie było to zabawne. Ale ostatecznie zadziałało.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!