Lekarze myśleli, że mężczyzna z Kalifornii miał COVID-19, ale w rzeczywistości był to tyfus mysi - oto, co należy wiedzieć

Kiedy 25-letni mężczyzna z południowej Kalifornii doświadczył w lipcu bólów głowy, gorączki, dreszczy i bólu mięśni, pierwszą rzeczą, jaką zrobił jego lekarz, było zbadanie go na obecność COVID-19. Pacjent uzyskał wynik negatywny, ale objawy nie ustąpiły i zgłosił się do izby przyjęć. W końcu - po kolejnym negatywnym teście COVID-19 i prawie trzech tygodniach objawów - zdiagnozowano u niego tyfus mysi, chorobę przenoszoną przez pchły.
Według opisu przypadku opublikowanego w BMJ Case Reports 3 listopada, mężczyzna miał gorączkę (wykazywała gorączkę) z temperaturą 38,4 stopni Celsjusza (101,12 stopni Fahrenheita), kiedy po raz pierwszy zgłosił się na oddział ratunkowy. W tym momencie po raz drugi uzyskał negatywny wynik na obecność COVID-19. Jego parametry życiowe były stabilne, a badanie fizykalne prawidłowe, więc podano mu doustnie ibuprofen i wypisano go z rozpoznaniem przypuszczalnego zespołu wirusowego.
Kilka dni później mężczyzna zgłosił utrzymującą się gorączkę, kaszel, bóle i wymioty podczas wizyty kontrolnej u lekarza. Miał również nowy ból pleców, a jego temperatura osiągnęła wysoki poziom 39,9 stopni Celsjusza (103,82 stopni Fahrenheita). W tym momencie zalecono mu pilną opiekę, a zanim tam dotarł, miał tętno wynoszące 125 uderzeń na minutę (normalne tętno spoczynkowe dla osoby dorosłej wynosi od 60 do 100 uderzeń na minutę według kliniki w Cleveland) i nieco niższą temperaturę. .
Znowu jego badanie fizykalne było normalne. Był leczony antybiotykami i lekami przeciwbólowymi oraz wypisany z azytromycyny, antybiotyku stosowanego w leczeniu wielu infekcji bakteryjnych. Ale nadal codziennie doświadczał uporczywych gorączek, a także kaszlu, dreszczy, bólów ciała, bólu głowy, zawrotów głowy, zmęczenia i biegunki. W 14 dniu choroby, podczas kolejnej konsultacji telefonicznej z lekarzem, ujawnił, że jest trenerem psów. W tym momencie został przebadany na mysi tyfus, chorobę przenoszoną przez pchły - i wszystko się ułożyło.
Tyfus pchły (mysi) jest wywoływany przez bakterię zwaną Rickettsia typhi i przenosi się na ludzi poprzez kontakt z zarażonymi pchłami, mówi Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Oto jak to się dzieje: pchły zarażają się, gdy gryzą zakażone zwierzęta. Robią kupę podczas karmienia, a infekcja pojawia się, gdy odchody pcheł (zwane także brudem pcheł) zawierające czynnik chorobotwórczy wciera się w miejsce ukąszenia lub inną ranę skóry, wdycha je do dróg oddechowych lub wciera w oko.
Tyfus mysi jest rzadką chorobą w Stanach Zjednoczonych, ale przypadki odnotowano w południowej Kalifornii, na Hawajach iw Teksasie. (To nie to samo, co epidemia lub tyfus plamisty przenoszony przez wszy, który zwykle nie występuje w Stanach Zjednoczonych). Według Departamentu Zdrowia w Los Angeles zazwyczaj dotyczy to szczura norweskiego, szczura dachowego, kota domowego i oposa. w przenoszeniu mysiego tyfusu na ludzi w hrabstwie Los Angeles. Psy mogą również przenosić chorobę na ludzi, zgodnie z opisem przypadku.
Objawy tyfusu mysiego zwykle pojawiają się w ciągu dwóch tygodni po kontakcie z zakażonymi pchłami lub brudem pcheł, twierdzi CDC. Ale, jak pokazuje opis przypadku, ważne jest, aby poinformować lekarza, jeśli miałeś jakikolwiek kontakt z pchłami - w przeciwnym razie możesz zostać błędnie zdiagnozowany.
Następujące oznaki i objawy są związane z tyfusem mysim , według CDC:
Chociaż ciężka choroba jest rzadka i większość ludzi wraca do zdrowia w pełni (czasami nawet bez leczenia), nadal istnieje możliwość, że mysi tyfus może do niej doprowadzić. Jednak możliwe jest, że nieleczony tyfus mysi może spowodować uszkodzenie jednego lub więcej narządów, w tym serca, nerek, płuc, wątroby i mózgu. Departament Zdrowia powiedział, że większość przypadków zgłoszonych w hrabstwie Los Angeles wymaga hospitalizacji.
Objawy tych dwóch chorób zaczynają się i kończą: „Ponieważ objawy tyfusu mysiego mogą być niespecyficzne, być trudnym do postawienia diagnozy w odpowiednim czasie ”- napisał Hemesh Mahesh Patel, DO, autor opisu przypadku. „Jest to szczególnie prawdziwe podczas obecnej pandemii COVID-19, gdzie niespecyficzne objawy tyfusu mysiego - gorączka, ból głowy i bóle mięśni - nakładają się na objawy COVID-19”. Dr Patel zauważył, że gorączkę zgłasza się u ponad 90% pacjentów z tyfusem mysim i od 83% do 98% pacjentów z COVID-19, co „może oślepić klinicystę przed zbadaniem szerszych diagnoz różnicowych innych chorób przebiegających z gorączką”.
Ale w przeciwieństwie do COVID-19, który jest przenoszony głównie przez bliski kontakt między ludźmi, tyfus mysi nie może przenosić się z człowieka na człowieka - tylko poprzez kontakt z zakażonymi pchłami, dlatego tak ważne jest, aby poinformować pracownik służby zdrowia, jeśli miałeś kontakt ze zwierzętami.
Inną dużą różnicą między mysim tyfusem a COVID-19 jest to, że tyfus mysi można całkowicie wyleczyć antybiotykami, takimi jak doksycyklina. Do tej pory nie ma zatwierdzonego leczenia ani szczepionki przeciwko łagodnym zakażeniom COVID-19 (amerykańska Agencja ds.Żywności i Leków niedawno zatwierdziła jednak remdesivir do leczenia przypadków COVID-19, które wymagają hospitalizacji.
Ogólnie rzecz biorąc, opis przypadku pokazuje, jak ważne jest, aby porozmawiać z lekarzami na temat swojej historii zdrowia i objawów - zwłaszcza podczas pandemii COVID-19. Studium przypadku podkreśla również, że lekarze powinni szukać innych diagnoz - poza COVID-19 - jeśli objawy pacjenta nie poprawiają się i mają powtarzające się negatywne wyniki testów.
Po prawidłowym zdiagnozowaniu duru plamistego u Kalifornii, był leczony doksycykliną dwa razy dziennie przez dwa tygodnie, po czym objawy ustąpiły.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!