Paraliżująca depresja doprowadziła tę profesjonalną tenisistkę do rzucenia palenia w wieku 22 lat. Pięć lat później powraca

thumbnail for this post


Zwycięstwo to nie wszystko - wystarczy zapytać byłą top 50 tenisistkę Rebeccę Marino. W lipcu 2011 roku osiągnęła szczyt kariery, zajmując 38 miejsce w rankingu WTA. Była na szczycie swojej gry, gwiazda w trakcie tworzenia. Jednak w lutym 2013 r. Zaskoczyła fanów na całym świecie, gdy ogłosiła, że ​​przechodzi na emeryturę po uporaniu się z paraliżującą depresją i okrutnym cyberprzemocą. „Na korcie nadal mogłem rywalizować. Wiedziałam, że kocham tenis ”- wspomina Marino, obecnie 27-latek.„ Po prostu w końcu straciłam do niego pasję ”.

„ Bardzo trudno było podjąć decyzję o przejściu na emeryturę w wieku 22 lat ”- dodaje. . „Wiedziałem, że byłem młody, żeby odchodzić ze sportu, ale wiedziałem też, że muszę postawić tę osobę na pierwszym miejscu - przede wszystkim zadbać o siebie - więc ostatecznie dlatego przestałem. Wymagało to dużo rozmowy ”.

Marino jest osobą prywatną, ale jest bardzo otwarta, jeśli chodzi o omówienie ważnej roli, jaką komunikacja odgrywa w zdrowiu psychicznym. Krótko przed przejściem na emeryturę podróżowała w trasę i „Myślę, że dla ludzi wokół mnie stało się bardziej oczywiste, że nie byłem w dobrej kondycji psychicznej” - mówi. „To nie tak, że cały dzień byłbym w stanie depresji. Mogłem funkcjonować, ale niektóre dni byłyby gorsze niż inne ”. Ostatecznie Marino stanęła przed swoim trenerem, który zasugerował, aby zwróciła się o profesjonalną pomoc. „Do dziś mówię mu, że była to jedna z najlepszych rzeczy, które mogły mi się przydarzyć”, mówi, „rozmowa i szukanie pomocy”.

Na początek Marino stworzył postanowiła wzmocnić swoje korzenie w Vancouver, docierając do rodziny i przyjaciół oraz zapisując się na Uniwersytet Kolumbii Brytyjskiej, gdzie studiowała literaturę angielską i dołączyła do zespołu wioślarskiego uniwersytetu. Doświadczywszy samotności współzawodnictwa w sporcie indywidualnym, takim jak tenis, „fajnie było być w sporcie zespołowym, w zespole złożonym ze wszystkich kobiet, pracujących razem dla tego samego celu” - mówi. „To sprawiło, że moje doświadczenie na uniwersytecie było o wiele przyjemniejsze, ponieważ czułem się częścią społeczności”.

Nie żeby jej powrót do zdrowia był pstryknięciem, dodaje: „Wymagało to dużo pracy . Zajęło mi to chodzenie do psychologów i konsultacje z lekarzami, a także powrót do normalnego życia ”. Powrót do normalnego życia, nawet teraz, oznacza rezygnację z rozpamiętywania trudnych czasów z przeszłości. „W zeszłym tygodniu miałam okropny wywiad, który był naprawdę negatywny i utknęłam w tej etykiecie„ smutna dziewczyna ””, mówi, „i nie o to mi chodzi. Chcę iść naprzód i być pozytywnym ”.

Marino z pewnością poszedł do przodu. W zeszłym roku, po krótkim okresie trenowania tenisa w Vancouver, wróciła do sportu, o którym myślała, że ​​już nigdy nie będzie grać profesjonalnie. Pomagała niektórym miejscowym dzieciom trenować, kiedy zdała sobie sprawę, że bardziej lubi grać niż trenować. „Zauważyłem, że chciałem się tam dostać wcześniej, żeby uderzyć z niektórymi dziećmi” - mówi Marino. „Ale w pewnym sensie wyrzuciłem to z głowy:„ Nie, nie, po prostu trzymaj się tego, co robisz, prawie skończyłaś szkołę ”.

Następnie, w lutym zeszłego roku, ojciec Marino zdiagnozowano raka prostaty, co „pokazało mi wiele rzeczy z perspektywy” - mówi. „Życie jest naprawdę krótkie… Pomyślałem:„ To dla mnie doskonała okazja, aby to zrobić, a jeśli mi się nie uda, niech tak będzie, ale przynajmniej wychodzę wiedząc, że nic nie zostawiłem na stole ”. Kilka dni przed rozpoczęciem zajęć opuściła uniwersytet. „Porzuciłam wszystko, co robiłam, żeby móc wrócić do gry w tenisa” - mówi.

„Na początku trochę się wahałam, bo myślałam, że może wszyscy powiedzą:„ Jest za stara na this ”lub„ No dalej, daj spokój, miałeś swoją szansę ”” - dodaje Marino. „Ale wszyscy byli bardzo pozytywni i bardzo wrażliwi na mój powrót.”

Ojciec Marino radzi sobie teraz znacznie lepiej, ona też, ale tym razem sportowiec podchodzi do swojej kariery trochę inaczej. „To jest jak Career 2.0 i jest to trochę zabawne, ponieważ mogę wykorzystać wszystkie moje doświadczenia z przeszłości” - mówi. „Wiem, w co teraz się pakuję. To trochę pocieszające, że rozumiem ten proces, wiem, co się dzieje, i mogę się na to przygotować ”.

Jednej rzeczy się nauczyła? Ważne jest, aby pozostać uziemionym i spędzać więcej czasu w domu w Vancouver pomiędzy blokami treningowymi. (Trenuje w Montrealu, gdzie będzie przez maksymalnie cztery tygodnie.) Kiedy Marino podróżuje, utrzymuje kontakt z FaceTime i innymi aplikacjami. Taka technologia „ułatwia komunikację z ludźmi w domu”, mówi.

A komunikacja jest kluczowa, podkreśla Marino: „Po prostu staram się żyć swoim życiem tak otwarcie i uczciwie, jak to tylko możliwe, a ktokolwiek dociera poprosić mnie o pomoc lub po prostu porozmawiać, zawsze jestem na to otwarta ”- mówi. „Często moje przesłanie brzmi:„ Po prostu rozpocznij komunikację, po prostu zacznij rozmawiać z kimś o tym, co się dzieje w Twoim życiu; skontaktuj się, poproś o pomoc ”.

Ma szczególnie dobrą radę dla młodych ludzi, którzy wciąż znajdują swoją drogę: „Po prostu trochę się zrelaksuj. Nie musisz być osobą, o której myślisz, że będziesz mieć 18 lat. Możesz poczekać kilka lat i powoli się tam znaleźć ”.

To rada, której Marino żyje. Ma nadzieję, że w przyszłym roku lub dwóch uda jej się ukończyć uniwersytet poprzez zajęcia online. I codziennie podejmuje karierę tenisową. „Byłoby miło wrócić do miejsca, w którym byłem, ale realistycznie rzecz biorąc, muszę zacząć od podniesienia swojego rankingu” - mówi Marino, który ma nadzieję, że pewnego dnia wystartuje w Wielkich Szlemach. Na razie „Muszę iść z małymi małymi kroczkami”.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

Paraliż senny

Objawy Przyczyny & amp; czynniki ryzyka Diagnoza Leczenie Zapobieganie Paraliż …

A thumbnail image

Pary, które mają najlepszy seks, mają tę wspólną cechę

W przypadku małżonków lub partnerów, którzy są razem od wielu lat, ich życie …

A thumbnail image

Pary, które robią to razem, są szczęśliwsze

Badania po studiach wykazały, że śmiech jest dobry dla duszy. Ale teraz wiemy …