Rak uratował moje małżeństwo: `` To jedna z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek się nam przytrafiły ''

thumbnail for this post


Pewnego dnia w październiku 2014 roku zauważyłem naprawdę niewielką, słabo różową wydzielinę. Wiedziałem, że to nie jest dla mnie normalne, więc natychmiast umówiłem się na badanie ginekologiczne z naszym miejscowym lekarzem. Jego żona faktycznie zmarła na raka ginekologicznego; kiedy zadzwonił i powiedział: „Mam złą wiadomość”, naprawdę go współczułem. To musiało być dla niego naprawdę trudne, skoro musiał zadzwonić do kobiety i powiedzieć tak straszną rzecz. To trochę mnie zaskoczyło. Miałam raka endometrium lub raka błony śluzowej macicy.

Walczyłam z moim mężem Jimem. Byliśmy wtedy razem prawie 19 lat. Przestaliśmy się nawzajem słuchać. Kiedy zaczynasz to robić, komunikacja się psuje. Myślisz, że masz rację, on myśli, że ma rację - naprawdę, nikt nie ma racji. Stworzyliśmy bałagan i nie robiliśmy każdego dnia miłych rzeczy, które powinieneś robić. Kiedy przestajesz robić te małe rzeczy, to tak, jakbyś już nie kochał tej osoby.

Po rozmowie z lekarzem poszedłem na górę, do domowego biura Jima. „Cóż, mam raka” - przypominam sobie. Właśnie tak. Spojrzał na mnie z tym naprawdę szczerym zmartwieniem. Sposób, w jaki powiedział: „Poradzimy sobie z tym”, wzmacniał. - Tak, będziemy! Myślałem. Od tego momentu po prostu wiedziałem, że wszystko będzie dobrze. To był wielki zwrot dla Jima i dla mnie.

Mieszkam w Kolorado, a mój lekarz powiedział, że jest tylko jedno miejsce, do którego mogę się udać: University of Colorado Anschutz Medical Center. Wydawał się tak pewny siebie, że poleciłby mnie, wiedziałem, że dobrze się mną zaopiekują. Umówiłem się na wizytę bardzo szybko; nie zadzieraj z takimi rzeczami! Było tam wielu lekarzy, z którymi mogłem się spotkać, ale nazwisko i reputacja doktora Guntupalli przemówiły do ​​mnie. Nie wiem dlaczego, ale wiedziałem, że chcę go . Teraz jesteśmy dobrymi przyjaciółmi i razem napisaliśmy książkę!

Mój rak był we wczesnym stadium, ale był to rodzaj, który rozwija się szybko. To, że złapałem go bardzo wcześnie, było bardzo dobre. Gdybym zwlekał, mogłoby być znacznie poważniej. Pierwszym etapem mojego leczenia była operacja robotów. Potem miałem trzy rundy chemioterapii w ciągu trzech miesięcy, a następnie sześć rund radioterapii w ciągu dwóch tygodni w innej placówce UC Medical. Wciąż chodzę na badania, ale jestem zdrowy od czasu zakończenia radioterapii w lutym 2015 roku.

Jim i ja byliśmy na kilku sesjach z terapeutą par, zanim zdiagnozowano mnie. Specjalizowała się w terapii skoncentrowanej na emocjach. Nie chodziliśmy już na terapię, kiedy mieliśmy raka, ale zaczęliśmy pracować nad zdrowszym rodzajem komunikacji. Rak sprawił, że naprawdę skupiliśmy się na tym nowym zestawie narzędzi.

Szczerze mówiąc, gdyby nie moja diagnoza, prawdopodobnie porzucilibyśmy techniki, których nauczyliśmy się podczas terapii i po prostu się rozdzielili. Ale z powodu raka zaczęliśmy lepiej słuchać. Mieliśmy wspólny punkt skupienia. Rak to okazja dla dwojga ludzi, by skupić się na bardzo poważnym problemie i poradzić sobie z nim z całą swoją siłą. Dało nam to okazję, by naprawdę mocno razem nad czymś pracować. Mieliśmy wspólny cel, a mianowicie uzdrowienie.

Posiadanie partnera, który koncentruje się na Twoim zdrowiu, dodaje energii. Nawet jeśli czujesz się trochę przygnębiony z powodu wszystkiego, przez co przechodzisz, myślisz o swoim partnerze i możesz czuć go po swojej stronie - może to unieść Cię z dołów. Przyniósł mi czekoladę i gorącą zupę - dwie z moich ulubionych rzeczy - podczas godzinnych sesji chemioterapii i siedział ze mną przez cały czas. Upewnił się, że czułem się pod opieką.

Rozwinęliśmy poczucie humoru w związku z tym, z czym mamy do czynienia. Moje napromienianie zostało wykonane za pomocą brachyterapii - kiedy radioaktywny materiał jest umieszczany w ciele. Zasadniczo był to napromieniowany wibrator; to najdokładniejszy opis, jaki mogę ci podać! Jednym z potencjalnych powikłań związanych z promieniowaniem było to, że tkanka mojej pochwy mogłaby umrzeć, chyba że „utrzymasz kanał otwarty”. Jim i ja siedzieliśmy tam, informowani o tym, powiedziano nam, że możemy wrócić do domu z oficjalnym, przepisanym dildo. „Albo” - powiedział lekarz - „można to zrobić w inny sposób… uprawiać seks cztery razy w tygodniu”. W tym czasie znów byliśmy mentalnie i emocjonalnie na tej samej stronie. Spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy: „W porządku! To nie brzmi tak źle! ” Śmialiśmy się, on złapał mnie za rękę i powiedział: „Tak, będziemy uprawiać seks”.

Musieliśmy się nauczyć, jak to robić, żeby nie bolało, więc robiliśmy to dobrze - bo to terapeutyczne - ale było też fajne! Przychodzi mi na myśl gorsza recepta niż uprawianie seksu cztery razy w tygodniu. To naprawdę pomogło naszemu związkowi.

Dało mi to również pewne spostrzeżenia, kiedy później zacząłem pracować nad Seksem i rakiem . Na przykład przejrzałem całą listę możliwości smarowania. Jest tak wiele produktów, z których niektóre są bzdurne, a pacjenci z rakiem naprawdę potrzebują najlepszego lubrykantu, jaki można znaleźć. Ludzie nie rozmawiają o tych rzeczach ze swoimi lekarzami. Nikt nie mówi pacjentom nic o tym, które pozycje będą się czuć dobrze, a które nie, ani o tym, jak coś zmylić. Dokonałbym odkryć czytając Cosmo !




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

Rak trzustki

Omówienie Rak trzustki zaczyna się w tkankach trzustki - narządzie w jamie …

A thumbnail image

Rak warg

Omówienie Rak warg występuje na skórze warg. Rak wargi może wystąpić w dowolnym …

A thumbnail image

Rak wątroby

Rak wątrobowokomórkowy Rak wątrobowokomórkowy (HCC) jest najczęstszym typem …