Rak piersi obnażył mnie fizycznie i emocjonalnie - i nauczył mnie więcej niż kiedykolwiek wyobrażałem sobie miłość

thumbnail for this post


Najbardziej nieprawdopodobny i najważniejszy romans w moim życiu zaczął się, gdy leżałem półnaga na stole do badań.

„Jak długo to tu trwa?” - zapytał mój lekarz, badając wrażliwy obszar w pobliżu sutka na mojej lewej piersi.

Powiedziałem jej, że zauważyłem guzek około cztery miesiące wcześniej podczas masażu. Ale to było kłamstwo. Nie mogłem się zmusić, by jej powiedzieć, że tak naprawdę poczułem to ponad rok temu.

Fala paniki zalała mnie po przyjęciu. Wiele objawów ukrywałem (częste infekcje zatok, nawracające przypadki różowego oka, utrata wagi), odmawiając uznania ich nawet przed sobą. Będąc mistrzem w magicznym myśleniu, przekonałem się, że wszystkie one są niczym.

Kiedy leżałem na stole egzaminacyjnym, miałem chwilową retrospekcję: spędziłem wczesną nastolatkę, modląc się, że pewnego dnia dostanę cycki, a potem, ku mojemu zdziwieniu, latem miałem 16 lat i moje piersi rozkwitły w nieco szokującą pełnię. Chociaż moje modlitwy zostały wysłuchane, nie wiedziałam, co zrobić z moimi nowymi zmysłowymi piersiami. Spędziłem więc kilka następnych lat, próbując zminimalizować ich istnienie, nie będąc wykształconym, jak je doceniać i akcentować - dopóki nie poszedłem na studia i nie spotkałem grupy dziewcząt, które były równie dobrze wyposażone.

My i nasz DD piersi stały się najlepszymi przyjaciółmi. Od naszych rówieśników otrzymaliśmy przezwiska, takie jak „stojak” - co wtedy uważaliśmy za zabawne, ale w rzeczywistości wymagało od nas pokonywania niebezpiecznej granicy między poczuciem uprzedmiotowienia a docenieniem pełni naszego ciała. Świętowaliśmy wiele wydarzeń życiowych w latach, które nastąpiły po college'u, spotykając się przy takich wydarzeniach, jak śluby, narodziny dzieci i wielkie urodziny. Było nas ośmiu ... ośmiu.

Kiedy mój lekarz zlecał mammografię, ciągle słyszałem w głowie statystyki „1 na 8 kobiet”. Pomyślałem o mojej najlepszej przyjaciółce Courtney. Ale to oznaczałoby nas dwojga. To się nie zgadzało.

U Courtney zdiagnozowano raka piersi zaledwie kilka lat wcześniej. Wcześniej nie byłem najlepszy w utrzymywaniu kontaktu. Courtney mieszkała w Waszyngtonie, kiedy ja byłem w Austin. Ale kiedy usłyszałem o jej diagnozie, wysłałem paczki opieki, próbując ożywić naszą przyjaźń i zapewnić wsparcie. Odwiedziłem Courtney, kiedy była w trakcie chemioterapii. Spodziewałam się, że będzie krucha i słaba, ale zamiast tego zabrała mnie na gorące zajęcia jogi.

„Muszę przepuścić chemo toksyny” - zażartowała. Była niesamowita i inspirująca. Nie spaliśmy całą noc, rozmawiając, śmiejąc się i płacząc. To było jak na studiach, tylko zamiast palić trawkę przed koncertem Phish, paliliśmy w jej salonie, aby złagodzić skutki uboczne chemii.

Wykazała się takim wdziękiem, siłą i humorem, bez zaprzeczając trudom jej rzeczywistości. Stwierdziłem, że jestem prawie zazdrosny o jej doświadczenie, co było dziwne. Odszedłem z tej podróży i uważnie przyjrzałem się własnemu życiu. Wszystko było dobrze. Miałem udany biznes, niesamowitą rodzinę, nowego chłopaka. Ale byłem mistrzem w internalizowaniu stresu i nieszczęścia. Wewnątrz wiedziałem, że jestem na skraju wypalenia i czułem, że rozczarowałem wszystkich wokół mnie, w tym siebie.

Prawie dwa lata po mojej wizycie w Courtney, w Walentynki 2013, moja diagnoza raka piersi brzmiała Potwierdzony. Po wstępnych wiadomościach i telefonach z rodziną zadzwoniłem do Courtney. Przez kilka chwil siedzieliśmy w milczeniu, bez słów. Wie, co wie tylko ktoś, kto słyszał słowo „rak” w bezpośrednim związku z sobą. I nienawidzę, że ona wie.

„Jak to się dzieje?” powiedziała w końcu. Wydawało się niemożliwe, by uwikłać się w tę rzeczywistość, w której dwoje z nas z naszej grupy ośmiu osób miało raka piersi.

Dziewięć miesięcy przed moją diagnozą przyjąłem formalną praktykę medytacyjną, starając się zmniejszyć stres i czuję się bardziej połączony w moim życiu. To działało. Medytacja uspokoiła mój układ nerwowy. Spałem lepiej i czułem się lepiej radzący sobie w trudnych sytuacjach. W trakcie poznawania przytłaczających szczegółów mojej diagnozy, doświadczyłem tak wielu nieoczekiwanych chwil spokoju, że przypominam sobie, że pomyślałem sobie: Och, właśnie dlatego ludzie medytują.

Moja praktyka medytacyjna w połączeniu z praktycznymi wskazówkami Courtney pomogło mi uwierzyć, że mógłbym przejść przez wiele operacji i sześć miesięcy chemioterapii, których potrzebowałoby, aby wyleczyć moje ciało i ducha.

Courtney uosabiała siłę, praktyczność i uczciwość, które zapewniały. Stała się moim mentorem na wiele sposobów, jak moja starsza siostra z Camp Cancer. Przygotowując się do mojej obustronnej mastektomii, Courtney udzieliła najbardziej pomocnej rady: zdobądź agrafki do drenów; ta poduszka od Relax The Back; przytulne flanelki, jakie nosiliśmy na studiach. Wiedziała, że ​​nie będę w stanie podnieść ramion przez sześć tygodni.

Pod koniec chemii, kiedy moja aktualna świadomość i pozytywne nastawienie słabły, Courtney zapewniła mi perspektywę, której potrzebowałem. Wiedziała w sposób, w jaki nikt inny nie mógł wiedzieć, jak to jest tracić jednocześnie kubki smakowe i rzęsy. Pozwoliliśmy naszym sercom otworzyć się razem, gdy podzieliliśmy się naszymi obawami i umarliśmy, śmiejąc się z absurdalnych chwil, w których się znaleźliśmy. Ups, zły dobór słów - humor na raka.

Kiedy skończyłem leczenie, znalazłem się w nieznane wody przetrwania. Mój onkolog ostrzegł, że to jest najtrudniejszy czas dla wielu kobiet. Ten okres, w którym wkraczamy na świat jako ocaleni i oczekuje się, że będziemy zachowywać się tak, jakby nic się nie zmieniło, gdy wszystko się zmieniło. Niezależnie od tego, czy powiedziano ci, że jesteś w remisji, wolnej od objawów choroby lub musisz być uważnie monitorowany, realia `` skąpego lęku '' i częstych wizyt kontrolnych stale przypominają, że nie ma żadnych pewników.

Doświadczyłem dużej frustracji, gdy moja rekonwalescencja i rekonstrukcja trwały dłużej, niż się spodziewałem. Uważałem, żeby nie podzielić się zbytnio moim doświadczeniem z Courtney, która była na etapie powrotu do zdrowia i kontynuowała swoje życie, podczas gdy moje pozornie się rozpadało. Ale mogłem powiedzieć, że bycie tam dla mnie pomogło jej również odzyskać część siebie. Dawanie świadectwa innym przechodzącym przez wspólne doświadczenie przypomina nam o tym, jak daleko zaszliśmy i o niewyobrażalnej sile, jaką posiadamy, a także o tym, jak ważne jest otrzymywanie i dawanie wsparcia.

Ani Courtney, ani ja tak naprawdę związane ze słowem „ocalały”. Była to kwestia techniczna, na której żaden z nas nie mógł polegać z całą pewnością - tylko czas pokaże. Zdecydowaliśmy, że „rozkwit” był lepszym odzwierciedleniem naszej rzeczywistości.

Razem odkryliśmy nowe sposoby radzenia sobie. Podzieliłem się wskazówkami dotyczącymi feng shui, które wykorzystałem, aby przekształcić mój niegdyś rakotwórczy dom w przestrzeń zdrowia i energii. Courtney podzieliła się nowymi protokołami medycznymi i praktykami integracyjnymi. Porównaliśmy badanie krwi i nowe testy genetyczne, o których słyszeliśmy.

Kiedy opowiedziała mi o amerykańskim programie Playing House, o dwóch najlepszych przyjaciółkach, z których jeden zachorował na raka, obejrzeliśmy go praktycznie razem , i miał obsesję na punkcie poznawania aktorek. To było tak, jakby porwali niektóre z naszych rozmów i włożyli je w ich dramat. Byliśmy wdzięczni za koleżeństwo i ulgę, którą zapewnił śmiech. Przez cały ten czas nasza przyjaźń nadal kwitła.

Rak otworzył mi serce na oścież. Ogarnęło mnie fizycznie i emocjonalnie, pomagając mi odkryć mojego prawdziwego ducha - niewinnego, czułego i wrażliwego. Jest zdjęcie, na którym ktoś uchwycił mnie, jak śmieję się z czegoś po jednej z moich chemioterapii. Kiedy patrzę na ten obraz, nie rozpoznaję siebie.

Moją łysą głowę otacza aura światła - technicznie rzecz biorąc, było to po prostu dobre oświetlenie, ale jest w tym obrazie coś potężniejszego. Widzę, jak wylewa się ze mnie magiczna mieszanka radości, miłości i otwartości. Czuję się, jakbym się obudził i zobaczył siebie po raz pierwszy w życiu. Patrzę na to zdjęcie i wiem: w tym momencie zacząłem się zakochiwać. Miłość, która nie opiera się na tym, co zewnętrzne, ale na głębokim związku wewnętrznym. Miłość bezwarunkowa i nieodłączna dla nas wszystkich. Lubię myśleć o Courtney jako o moim Kupidynu, jej strzale pełnej miłości, wsparcia i przypomnieniu o znaczeniu więzi i przyjaźni podczas wzlotów i upadków życia.

Pod wieloma względami to pasuje że mój rak wypada w Walentynki, bo to oznacza ostateczną historię miłosną. Upadłem na łeb na szyję i zyskałem jeszcze większą i pełną miłości więź z tak wieloma wyjątkowymi ludźmi w moim życiu. Zwłaszcza z Courtney - moją przyjaciółką z piersi na zawsze.




Gugi Health: Improve your health, one day at a time!


A thumbnail image

Rak piersi

Omówienie Rak piersi to rak, który tworzy się w komórkach piersi. Po raku skóry …

A thumbnail image

Rak piersi u mężczyzn

Omówienie Rak piersi u mężczyzn to rzadki nowotwór, który tworzy się w tkance …

A thumbnail image

Rak płaskonabłonkowy skóry

Omówienie Rak płaskonabłonkowy skóry jest częstą postacią raka skóry, który …