4 porady medytacyjne, które faktycznie działają, według kogoś, kto zmaga się z przewlekłym lękiem

Ten esej pochodzi z nowego wspomnienia Sarah Wilson, First, We Make the Beast Beautiful (26 USD, amazon.com).
Nie jestem nauczycielem medytacji i nie chcę się dzielić medytować tutaj. Przedstawiam tylko trochę wglądu w moje doświadczenie jako kogoś, kto medytuje i który również żyje z chronicznym lękiem. Myślę, że może ci to pomóc poczuć się bardziej komfortowo i nie być w tym szczególnie dobrym. Nadal uważam, że pomocne jest słuchanie o bójkach innych ludzi z medytacją. Medytuję po ćwiczeniach i rano przed śniadaniem. Pomaga, gdy ciało jest „otwarte” i żywe.
Staram się robić to na świeżym powietrzu, na słońcu jak najczęściej. Medytuję na skałach na plaży, na ławkach w parkach, na szczytach gór pod koniec wędrówki. Moja głowa zawsze wędruje do mojej listy rzeczy do zrobienia lub do tego, co będę robić zaraz po medytacji. W rzeczywistości cała medytacja to przeciąganie liny z chęcią zaplanowania. Kiedy to się dzieje, wielokrotnie, delikatnie odwracam swoją uwagę od rosnącego pragnienia, na moją mantrę. To tak, jakbyś odwrócił wzrok od szarpnięcia na zewnątrz po twojej prawej stronie, z dala od wzburzonej rozmowy po twojej lewej stronie, z powrotem na wprost przed tobą - żadnych gwałtownych ruchów, tylko spokojne kierowanie z powrotem do środka. Moja głowa chwieje się dziko jak jeden z tych zabawkowych psów na desce rozdzielczej samochodu. Zatrzymuje się dopiero po tym, jak zacznę trochę zanurzać się w bezruch i moje myśli.
Mój nauczyciel medytacji Tim patrzy na mnie z uśmiechem, gdy walczę z tym. Lęk przeciwko mnie. Lęk może czasami wygrać. A potem jest to: im bardziej ponure otoczenie, tym lepsza medytacja. Uwielbiam medytować w taksówkach, w zaparkowanym samochodzie na ruchliwej ulicy między spotkaniami, w samolotach podczas startu, w słonecznym miejscu siedząc w rynsztoku w alejce w drodze na spotkanie. Podczas przerwy w pracy w telewizji medytowałem w nocniku, czekając, aż moje lokówki ustawią się każdego ranka. Praca z niskiej podstawy zmniejsza oczekiwania. Liczy się tylko to, że siedzę sam ze sobą.
Wnętrze moich nozdrzy się rozluźnia. A jeśli nie, skupiam się na nich. Moje paznokcie miękną w ich paznokciach. Moje rzęsy miękną. Czuję się majestatycznie i wspaniale, zawieszony w chmurze przypominającej kołdrę. Czasami dostaję coś, co nazywam swoim doświadczeniem człowieka Michelin. Jestem całkowicie przekonany, zamykam oczy, że moje ciało rozszerzyło się o kilka stóp poza mnie w miękkich falujących fałdach i czuję, jak moja „świadomość” rozszerza się, aby je spotkać. Wszystko, co sztywne w moim ciele, rozszerza się leniwie w miękkość. Kiedy wychodzę z medytacji, staram się powstrzymać to uczucie. Powoli otwieram oczy i zachowuję delikatność. Trochę się rozciągam, potem wstaję i trzymam. Staram się trzymać go tak długo, jak mogę - idąc do domu, biorę prysznic i pakując torbę, żeby rozpocząć dzień. Trzymam to, trzymam to.
Nie medytujesz (jeszcze)? Zanim udało mi się w to wejść, znajomy nauczył mnie sztuczki, która była dobrym środkiem tymczasowym. "Zatrzymać. I. Upuść. ”, Mawiała - przez co miała na myśli zatrzymanie głowy i wpadnięcie do serca. Jak mówię, kwestia niepokoju to głowa. Więc wszystko, co wyrywa nas z głowy, jest dobre. Działa na inny mięsień. Kiedyś trzymałem karteczkę samoprzylepną przyczepioną do komputera w moim biurze z napisem „Stop. I. Upuść ”napisane na nim. Patrzyłem na to kilka razy dziennie i wpadałem na chwilę do serca.
Jeśli regularnie medytujesz, a niepokój czasami sprawia, że jest to trudne, dodaj tę rozpraszającą sztuczkę do swojej zwykłej mieszanki : wyobraź sobie gąbkę delikatnie przesuwającą się po wewnętrznej stronie twojej głowy, wchłaniającą i wycierającą małe, niespokojne kieszonki. Mantra lub oddech porusza gąbką. Może się okazać, że wnętrze twojej głowy rozszerza się.
Pamiętaj, że medytacja jest naprawdę bardzo trudna, kiedy jesteś bardzo niespokojny. To może być o jeden most za daleko. Zmiana biegu od ataku paniki do spokojnego umysłu jest zbyt dramatyczna, więc w takich momentach spróbuj oddychać głębokim brzuchem. Wydaje się, że stos naukowy wspiera tę praktykę. Dr Richard Brown, profesor kliniczny psychiatrii na Uniwersytecie Columbia i współautor książki The Healing Power of the Breath, mówi, że głęboki, kontrolowany oddech informuje organizm, że wszystko jest w porządku, co w dół reguluje reakcję na stres, spowalniając tętno, kierowanie krwi z powrotem do mózgu i układu pokarmowego oraz promowanie uczucia spokoju.
W nocy, kiedy kładę się do łóżka, po prostu przez kilka minut zastanawiam się nad pięcioma rzeczami, które przychodzą mi do głowy: jestem wdzięczny za. I dziękuję za nie. Zwykle są to banalne rzeczy, na przykład „Dziękuję za frywolność, że łosoś był wyjątkowy tego samego dnia, kiedy idę kupić łososia!” Lub „Dziękuję za mojego kumpla Ricka, który zadzwonił dzisiaj tylko po to, żeby powiedzieć, że za mną tęskni”. Komu dziękuję?
Myślę, że to „wszechświat”. To może być Bóg dla ciebie. Nie szukam rezultatu. Ale to wspaniałe uczucie. To tak, jakby w tej chwili wdzięczności wszystko nabierało sensu.
Alex Korb pisze w „The Grateful Brain”: „Wdzięczność może mieć tak potężny wpływ na Twoje życie, ponieważ angażuje mózg w pozytywny cykl. Twój mózg ma tylko tyle mocy, by skupić swoją uwagę. Nie może łatwo skupić się zarówno na pozytywnych, jak i negatywnych bodźcach ”. Dosłownie nie możesz być jednocześnie wdzięczny i niespokojny.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!