4 osoby, które przeżyły raka piersi, opowiadają, jak choroba zmieniła ich życie

Moje życie było zajęte, kiedy mój mąż znalazł guzek w mojej piersi w 2014 roku. Pracowałam dla ustawodawstwa stanu Kalifornia i planowałam własną kandydaturę na urząd. Kiedy mój lekarz poprosił mnie, abym przyszedł do jej gabinetu w celu omówienia wyników mojej biopsji, pomyślałem: „Nie mam czasu!” Ale mój harmonogram nie miał znaczenia. Byłem BRCA1 dodatni i zdiagnozowano u mnie potrójnie ujemnego raka piersi w 1. stopniu.
Kiedy zaczynałem leczenie, radykalnie nie doceniałem chemioterapii. Opuszki palców zdrętwiały, a paznokcie poczerniały. Wszystko smakowało okropnie - poza, co dziwne, kantalupa. Moje uderzenia gorąca były intensywne, a wypadanie włosów było katastrofalne. Nie poznawałem siebie.
To frustrujące, gdy nie mogłem sobie przypomnieć imion, rozmów, a nawet tego, jak coś robić. Jako wysoce funkcjonalna kobieta przyzwyczajona do wielozadaniowości, czułam, że świat wokół mnie się wali i że jestem bezsilna.
Na szczęście przyjaciele i rodzina zebrali się wokół mnie. Polegałem również na jodze, modlitwie, uważności, medytacji i grupach wsparcia, kiedy przeszedłem sześć rund chemioterapii, obustronną mastektomię z rekonstrukcją i kolejne operacje. W grudniu ubiegłego roku, ponieważ moje geny, historia rodzinna i rodzaj raka piersi również narażały mnie na wysokie ryzyko raka jajnika, usunięto mi jajniki, jajowody i macicę. To była trudna decyzja, ale cieszę się, że podjąłem.
Po czterech latach nie czuję się wyrwany z lasu z powodu raka. Jako mówca dla Breast Cancer Research Foundation, nawiązałem kontakt z wieloma osobami, które przeżyły, które minęły lata bez żadnych nawrotów, ale straciłem też trzech przyjaciół. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby zmniejszyć ryzyko, ale każdy ból, ból, test i skan przypominają mi, że kolejna diagnoza może być tuż za rogiem. Z tego powodu odmawiam czekania z robieniem rzeczy, których chcę w życiu - jeśli chcę coś zrobić, wychodzę i robię to.
Podczas leczenia siedziałem pewnego dnia na plaży , kontemplując życie i obserwując startujące samoloty z międzynarodowego lotniska w Los Angeles. Nie miałem paszportu, nigdy nie byłem poza krajem i nie widziałem wszystkich 50 stanów. Tego dnia obiecałem sobie, że jeśli przejdę, zobaczę świat. Po zakończeniu leczenia spełniłem to marzenie, zostając stewardessą. Teraz podróżowanie po świecie i oglądanie wszystkich rzeczy, o których zawsze marzyłam, jest częścią mojej pracy.
Jak teraz mówię ludziom: „Załóż maskę, zanim pomożesz innym”. Ta sama zasada obowiązuje tutaj. Miłość własna i dbanie o siebie nie są samolubne. To samoobrona.
- Marenda Taylor, 44 lata
„Młode kobiety nie chorują na raka piersi”. Tak zapewnił mnie mój lekarz w 2015 roku, kiedy poczułam guzek w piersi. Wszyscy byli tak uspokajający, że byłem zszokowany, gdy dowiedziałem się, że mam potrójnie ujemnego raka piersi we wczesnym stadium. Od razu musiałem podjąć ważne decyzje: najpierw operacja czy chemioterapia? Lumpektomia czy mastektomia? Wybrałam najpierw chemioterapię i lumpektomię, która zachowała moją pierś i usunęła tylko obszar rakowy.
Podczas leczenia mój mąż, Michael, zachęcał mnie do chodzenia na spacery, aby złagodzić nudności. Szedłem powoli, ale to pomogło. Po zabiegu przeszedłem z chodzenia na jogging. Nigdy wcześniej nie byłam zainteresowana ćwiczeniami, ale wiedziałam, że zmniejszy to ryzyko nawrotu raka. Zacząłem od 5K, potem 10K i 15K. W 2017 roku, rok po zakończeniu leczenia raka, Michael i ja ukończyliśmy Maraton w Honolulu.
Miałem szczęście, że mój rak zniknął. Jednak dbanie o siebie pozostaje moim priorytetem. Stosuję dietę roślinną. Śpię co najmniej siedem godzin każdej nocy. Ponieważ ważne jest również, aby dać z siebie, założyłem nawet własną organizację non-profit Breast Cancer Hawaii.
Kiedy biegam, przypominam się o tym, przez co przeszłam. Podczas wyścigów dusiłem się. Nie jest to jednak smutne. Jestem po prostu szczęśliwa, że jestem w miejscu, w którym mogę nawet biegać.
- Joanne Hayashi, 37 lat
Moja mama zmarła na raka krtani w listopadzie 2008 roku. Trzy miesiące później zdiagnozowano u mnie raka piersi. Kiedy dostałem telefon od radiologa, byłem w pracy. Mój szef spojrzał na moją twarz i zapytał: „Wszystko w porządku?” Moja odpowiedź: „Nie. Mam cholernego raka. ”
Od tego momentu wszystko potoczyło się szybko, chociaż wydawało mi się, że zajęło to wieczność. Ze względu na rodzaj raka (wczesny, potrójnie dodatni), który miałam, który jest bardziej agresywny, potrzebowałam od razu operacji, a następnie chemioterapii. Wraz ze mną moja siostra i ojciec byli głównymi opiekunami mojej matki. Teraz były moje. Moja siostra przychodziła na każdą wizytę u lekarza, robiąc obfite notatki w swoim lawendowym segregatorze. Mój ojciec, który miał wtedy 85 lat, siedział ze mną podczas każdej sesji chemii.
W połączeniu z moim tradycyjnym leczeniem spróbowałem akupunktury i wziąłem udział w zajęciach żywieniowych. W ramach próby klinicznej zacząłem również medytację uważności i terapię sztuką. Medytacja pomogła mi przetrwać najgorsze dni. Dało mi to poczucie akceptacji, którego nie sądzę, żebym miał inaczej.
Chociaż miałem szczęście, że inni ludzie wspierali mnie podczas leczenia, nadal czułam się przytłoczona i samotna. Zacząłem pracować jako wolontariusz w infolinii Living Beyond Breast Cancer, co zaowocowało pracą na pełny etat jako menedżer ds. Zaangażowania społecznego. Nie mogłem sobie wyobrazić powrotu do stresującego tempa mojej poprzedniej pracy jako organizator spotkań medycznych. To dar codziennej pracy, która pozytywnie wpływa na innych.
Dziś moje zdrowie jest wspaniałe. Raz w roku spotykam się z moimi onkologami i co sześć miesięcy wykonuję mammografię i rezonans magnetyczny, aby upewnić się, że wszystko jest czyste. Nadal jestem dużo bardziej świadomy tego, co robić, aby być zdrowym: jak się ruszam, co wkładam do ciała, a nawet myśli w moim umyśle.
Moje życie jest takie inaczej niż 10 lat temu. Patrzę na zdjęcia i pytam „Kim była ta osoba?” Mam szczęście, że mogę to zrobić.
- Lynn Folkman Auspitz, 57 lat
Miałem 27 lat i byłem w trakcie planowania mojego ślubu, kiedy poczułem guzek w kształcie groszku w mojej piersi. Ponieważ kilka tygodni wcześniej przeszłam coroczny egzamin, a mój lekarz niczego nie znalazł, nie martwiłam się. Mimo to zadzwoniłem do jej gabinetu i żeby być ostrożnym, zamówiła USG.
Kiedy technik wielokrotnie wchodził i wychodził z pokoju, zacząłem czuć się nieswojo. A kiedy natychmiast wysłała mnie na mammografię, serce mi zamarło. Wyszedłem na zakupy na miesiąc miodowy, kiedy zadzwonił mój lekarz z oficjalnymi wynikami. Gdy tylko usłyszałem takie słowa jak inwazyjny, agresywny i rak, mój umysł stał się pusty.
Nie miałem łatwej drogi do leczenia mojego HER2-dodatniego, estrogenowego, inwazyjnego raka przewodowego. Czułem się pobity przez chemioterapię. Kiedy lekarze znaleźli rakowe miejsce na mojej zdrowej piersi, skończyło się na obustronnej mastektomii. Emocjonalna kolejka górska, na którą poszedłem, była szalona. Tutaj miałem się ożenić, ale czułem się jak uszkodzony towar. „Nie musisz się na to zapisywać” - powtarzałem swojemu narzeczonemu. Ale utknął ze mną.
Całe życie byłam projektantką mody i zawsze chciałam mieć własną linię ubrań. Z kosmicznego punktu widzenia rak poprowadził mnie tą drogą. Ze względu na leczenie musiałem przełożyć ślub. Zanim poczułam się na tyle dobrze, by zacząć przeglądać seksowne intymne koleżanki z mojego ślubnego prysznica, nic nie pasowało do mojego nowego ciała. Czułem się, jakbym nie miał miesiąca miodowego. „Oto kolejna rzecz, którą odebrał mi rak” - pomyślałem. Ale potem zdałem sobie sprawę: mam maszynę do szycia. Dlaczego nie mogłam zrobić własnych seksownych staników?
Byłam zaskoczona, że nikt wcześniej o tym nie pomyślał, ale kiedy spojrzałam w Internecie, wyszłam z pustymi rękami. Znalazłem odwagę, aby rozpocząć własną działalność. Zajęło to trzy lata, ale w 2014 roku założyłem AnaOno, firmę produkującą bieliznę dla kobiet, które przeszły operację piersi, często związaną z diagnozą raka, w tym mastektomią, lumpektomią i rekonstrukcją.
Kiedy postawiłem w moim pierwszym projekcie poczułem się wzmocniony. Dzisiaj dostaję listy i telefony od klientów, którzy czują to samo. Nie chodzi jednak tylko o stanik. Chodzi o znalezienie sposobu na zachowanie nienaruszonej godności i kobiecości podczas walki z rakiem piersi.
Gugi Health: Improve your health, one day at a time!